Najmniejsze teatry zastępują angaż zaangażowaniem

Najmniejsze teatry zastępują angaż zaangażowaniem

Monika Jagiełło

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Teatr. W cieniu wielkich konkurentów działają nieinstytucjonalne sceny. Choć trudno im walczyć o pieniądze, potrafią zaznaczyć swoją obecność na kulturalnej mapie Krakowa
Karolina Fortuna

Karolina Fortuna ©Maria Matylda Wojciechowska

W Polsce działa około siedmiuset teatrów. Grubo ponad pięćset z nich to szeroko rozumiany teatr niezależny. Zainaugurowany właśnie jubileusz 250-lecia Teatru Publicznego to okazja do przekornego pytania, jak radzą sobie najmniejsze sceny. Kraków jest ich zagłębiem.

Płać, ile chcesz
W dawnym magazynie samochodowym zaczęła się Czysta ReForma, czyli Teatr Odwrócony. Scena, założona przez absolwentów PWST: Karolinę Fortunę, Radka Sołtysa i Szymona Budzyka, mieści się dziś przy ul. Smoleńsk 22. Widz płaci tyle, ile uzna za stosowne. To pierwszy taki teatr w kraju.

- Odważyliśmy się działać na zasadzie "Pay What You Want" (płać tyle, ile uważasz). To pozwala dotrzeć do widzów bez względu na zasobność ich portfela - mówi Karolina Fortuna.

Spektakle na liczącej 42 mkw. scenie ogląda średnio 40 widzów. Przy minimalnej promocji grają 10 do 14 razy w miesiącu.
Podobną widownię i promocję (ale nieco większą scenę) ma Teatr Bez Rzędów przy ul. Krakowskiej 13. Założył go w 2008 r. Lech Walicki. - To teatr "bez dyrektora, marnych aktorów i bez angażów, ale z zaangażowaniem". Wziął się z potrzeby tworzenia. Nie szukaliśmy niszy na krakowskim rynku, który jest już nasycony - twierdzi Walicki.

Wpływy z biletów pokrywają koszty działalności. Wyjątkiem są opłaty za lokal. Regulują je artyści. - To nam daje psychiczny komfort na wypadek słabszego miesiąca. Ludzie mają różne pasje. My płacimy za to, żeby "bawić się" w teatr - kwituje.

Z kolei istniejący od 20 lat Teatr MIST od początku miał problemy ze znalezieniem lokalu. - Korzystaliśmy z gościny Krzysztoforów, Cricot 2 czy Ludowego. Teraz mamy w miarę stałe miejsce w Solvayu - mówi dyrektor MIST Stanisław Michno. Grają dwa weekendy w miesiącu. Średnia frekwencja to ok. 75 widzów. Wspomaga ich Dom Kultury "Podgórze", który wspiera też inny teatr - Praska 52.

- Nie jesteśmy teatrem nieinstytucjonalnym, bo mamy lokal dzięki DK "Podgórze". Ale fundusze na działalność pozyskujemy samodzielnie. Wspomaga nas Rada Dzielnicy Dębniki - wyjaśnia Jakub Baran, opiekun artystyczny Praskiej.

Scena promuje teatry studenckie, jak Graciarnia ostatnio doceniona w konkursie "Artysto, pokaż się" TVP Kultura i polskiej edycji "Deutsche Welle". - Ale gramy też "Ostatnią sztukę" Schaeffera. To uniwersalny repertuar - tłumaczy Baran. Przez lata przy Praskiej było kino, a do niedawna Scena Tęcza.

Kłopoty z kasą
Kłopotem wszystkich są pieniądze. Ubiegając się o dotacje, mają o nich różne zdanie. - Średni koszt premiery to 12 tys. zł. Część pozyskujemy od miasta, resztę dokładamy z własnej kieszeni - mówi Michno. Bez Rzędu i Odwrócony nie przekraczają progu 2 tys. zł.

- Ostatnia premiera "Matki" według Witkacego powstała bez założonego budżetu. Nie on wpływa na to, czy robimy spektakl - dodaje Fortuna. Twarde zdanie ma Walicki. - Teatr mógłby się obyć bez obywateli, którzy nie mają ochoty z niego korzystać. Ludzie myślą, że kultura musi funkcjonować, stąd trzeba się na nią zrzucać. Ja uważam, że dotuje się ją z pasji.

Jakub Baran uważa, że teatr w Polsce bez dotacji nie może działać efektywnie. - Zarówno Stary, jak i Bagatela mają wsparcie w postaci dofinansowania, publicznego czy prywatnego. Nawet "czysto komercyjny", gwiazdorski teatr nie utrzymuje się tylko z biletów - stwierdza.

Faktem jest, że otwarte konkursy ściągają masę wniosków od instytucji kultury. - Skoro pieniądze często trafiają do tych, którzy monopolizują rynek, to najmniejsi nigdy się nie przebiją - konstatuje Walicki.

W jedności siła, więc może najmniejsi powinni ściślej współpracować? - Ciekawie byłoby wykorzystać Praską jako centrum ruchu teatrów nieinstytucjonalnych. Pierwsze podejście mamy za sobą. Zagości u nas Teatr Bez Rzędów. Ale artyści to indywidualiści, każdy chce działać po swojemu - zauważa Baran.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
jw.

ingA (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Brawo, oby tak dalej!! super inicjatywa!!! Widać, że w kraju są jeszcze ludzie myślący, kreatywni, a nie banda matołków z klapkami na oczach. Powodzenia!

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo