Nakrycia

Redakcja
Na ich rogach (czterech, rzecz jasna, jak w piosence "Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery rogi") wiązano potężne supły i w ten sposób powstawało nakrycie głowy, płaska, czworokątna czapeczka, chroniąca przed palącym słońcem. Na Błoniach, gdzie opalały się setki ludzi, nad Wisłą, nad Rudawą, na polanach Wolskiego Lasu - wszędzie można było znaleźć dżentelmenów w tym osobliwym nakryciu głowy. Chusteczce towarzyszyły kąpielówki, albo wełniane, zazwyczaj granatowe, albo płócienne, obcisłe i dwukolorowe, z przecinającym biel pionowym pasem, zwane pływkami. Co poniektórzy dżentelmeni, podmiejskiej przeważnie proweniencji, zamiast chusteczek nosili na głowach siatki. Robili to nie tyle dla ochrony przed słońcem, co dla elegancji. Siatki, cieniutkie, czarne, utrzymywały włosy w ryzach, nadając im pożądany kształt kaczego kupra, co wraz z wąsikiem stanowiło o elegancji mężczyzny.

Marginałki

Kiedy lato dyszało żarem, paliło słońcem, kiedy uliczne saturatory z sykiem wypluwały wodę sodową, a obnośni sprzedawcy lodów ze swoimi pomalowanymi na kremowo skrzynkami docierali nawet na trawiaste wały Rudawy, w czas kanikuły chusteczki do nosa znajdowały osobliwe zastosowanie.
 Chusteczka stanowiła samo dno letnich nakryć głowy. Powyżej były płócienne, białe kaszkiety, preferowane - i to do dzisiaj - raczej przez starszych panów. Oczywiście w mieście, bo na wsi noszono coś w rodzaju całorocznego kapelusza lub kaszkietu, tylko podczas mrozów zamienianego na baranicę. Chłopi, kiedy zasiedli do jedzenia lub weszli do kościoła, błyskali bielą czół, skontrastowaną z ogorzałością twarzy. Po prostu prastarym obyczajem na wsi nie chodziło się z gołą głową, a kapelusze i kaszkiety, przepocone przez lata używania, wydawały się impregnowane. Rzeczywiście impregnowane nakrycia głowy widywało się na Podhalu, gdzie jeszcze od czasu do czasu na góralskiej głowie trafił się wygotowany w łoju kapelusz. Wyglądał jakby zrobiono go ze skóry, nie z filcu.
 Starsi panowie oprócz kaszkietów chętnie - i zazwyczaj na bakier, z pewną nonszalancją - nosili furażerki. Nadawały im nieco wojskowy wygląd, a może rzeczywiście były preferowane przez ekswojskowych.
 A panie? Panie przykrywały głowy przede wszystkim kapeluszami, albo prastarymi, z drobnej słomki, albo kupionymi w modniarskich sklepikach, albo zwyczajnymi oferowanymi na każdym jarmarku, na każdym odpuście. Oczywiście panowie także zadawali szyku kapeluszami, natomiast niezwykle rzadko pozwalali sobie na damską oryginalność, pozwalającą chronić głowę za pomocą ogromnego liścia łopianu.
amk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie