Napastnicy-niedojdy. Chcieli okradać banki, trafili za kraty [ZDJĘCIA]

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Oskarżony Marcin F.
Oskarżony Marcin F. Artur Drożdżak
Udostępnij:
Jednego z napastników zdradził brak zębów, inny napadał na banki z pistoletem 6 zł, kolejny wziął zakładniczkę by ukraść gotówkę. Oto parada bankowych rabusiów z Małopolski.

FLESZ - W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci

1. Pechowy strzał w palec

Sąd wymierzył 9 lat więzienia Damianowi N., który ze wspólnikami napadł na bank w Nowej Hucie i zrabował blisko 30 tys. zł. Jego kompani zostali skazani - Damian H. na 5 lat i cztery miesiące, a Marcin S. na pięć lat. Napadu na sprawcy dokonali we wrześniu 2009 r. na os. Wandy. W środku było kilku klientów. Ubrany w okulary przeciwsłoneczne, ciemną bluzę Damian N. wszedł do banku, wyjął broń i zagroził nią kasjerce.
- Masz pięć sekund, dawaj pieniądze! - rzucił i przeładował pistolet TT. Napastnik dostał plik banknotów. Wychodząc, chciał wsunąć broń za pasek spodni, a ta wypaliła. Pocisk zranił mężczyznę w palec stopy. Krwawiąc, zniknął z banku, jego wspólnik cały czas ubezpieczał drzwi wejściowe, trzeci czekał w aucie. Pociągiem pojechali na Śląsk, w czasie podróży podzielili się gotówką. Odpoczywali w Wiśle, pili, zażyli narkotyki i... wpadli. W trakcie śledztwa okazało się, że Damian N. nielegalnie posiada prawdziwą broń. Twierdził, że pistolet kupił od nieznanej osoby w stolicy na Stadionie Dziesięciolecia.

2. Bank i zakładniczka

Krakowski sąd skazał na pięć i pół roku więzienia i 70 tys. zł grzywny byłego pracownika banku Marcina F., oskarżonego o siedem napadów na banki w Krakowie. Dwa były nieudane, podczas ostatniego oskarżony wziął zakładniczkę. Napadał na banki od 2011 r. zrabował łącznie ok. 75 tys. zł. Zawsze był w czapce, ciemnych okularach; posługiwał się atrapą broni. Podczas napadu przy ul. Fortecznej Marcina F. zaskoczyło przybycie ochrony więc wziął zakładniczkę, przyłożył jej nóż do szyi i wyszedł na zewnątrz. Na widok policyjnego radiowozu odepchnął kobietę i zaczął uciekać. Wtedy został zatrzymany. Przyznał się do winy, tłumaczył się, że był zadłużony, bez pracy, a pieniędzy potrzebował do spłaty kredytu. Jako były pracownik banku znał funkcjonowanie takich placówek i miejsca przechowania pieniędzy.

3.Skok na bank i Egipt

Dwa lata i osiem miesięcy więzienia - taki wyrok usłyszał Bartłomiej S. za napad na bank pod Krakowem. Towarzysząca mu Patrycja J. została skazana na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Oboje mieli zwrócić zrabowane 29 300 zł. Poznali się w sklepie i zostali parą. Chłopak upił atrapę pistoletu na kulki. Pewnego dnia zamaskował twarz kapturem i szalikiem, wziął atrapę broni, wszedł do banku pod Krakowem. - Proszę o pieniądze, mam broń. Ma być minimum 20 tys. zł, bo mam chore dziecko - kłamał. Wystraszona kasjerka dała mu do reklamówki 29 300 zł. Dzięki nagraniom z monitoringu ustalono, że napad trwał 34 sekundy i że sprawca dwa razy rozmawia przez telefon. To pozwoliło policji na ustalenie, kto się wtedy logował w okolicy, tak poznano numery abonentów, w tym Bartłomieja S. i Patrycji J. Gdy znane były ich nazwiska funkcjonariusze na portalu nasza - klasa znaleźli zdjęcia pary z ich wycieczki do Egiptu. Oboje zostali zatrzymani Bartłomiej S. przyznawał się do winy, jego dziewczyna nie.

4. Napadał z pistolecikiem za 6 zł

27-Mateusz S. był hazardzistą i aby wyjść z tarapatów finansowych, napadał z atrapą broni na banki. Miał zabawkowy gadżet za 6 zł, który wyglądał jak prawdziwa broń. Twarz zakrywał szalikiem, miał kaptur i okulary korekcyjne. - Dawać szybko pieniądze, macie 30 sekund - powiedział podniesionym głosem w banku. Zgarnął niemałą sumkę - ponad 10 tys. zł. W sumie w ciągu 13 miesięcy zdobył w ten sposób 45 tys. zł. Rabunków dokonywał w pobliżu miejsca zamieszkania. Mateusz S. nie krył, że wpadł w wir hazardu i przegrywał duże sumy. W końcu by mieć gotówkę postanowił dokonywać napadów.
- Chodziło mi tylko o pieniądze i by nikt nie ucierpiał - tłumaczył. Sąd skazał go w 2015 r. na dwa i pół roku więzienia i nakazał oddać zrabowane pieniądze. Na wolności dokonał kolejnego napadu na bank w rodzinnej Zielone Górze, a potem dostał wyrok łączny za napady w Krakowie i Zielonej Górze: 5 lat i 6 miesięcy więzienia.

5. Maturzystka, piekarz i wspólnik

Dariusz S., piekarz i Klaudia D., maturzystka razem napadli z bronią na bank w Krakowie. Kolejny obrabowali w Rzeszowie razem z trzecim wspólnikiem, Adrianem K. W sumie zabrali ponad 15 tys. zł. - Przyznajemy się do winy - zgodnie mówili na sali rozpraw. 27-latek nie krył przed dziewczyną, że w planach ma napad na kantor lub jubilera. Podzielili się rolami. Klaudia D. kupiła rewolwer alarmowy. Do auta zabrał ich znajomy, któremu wmówili, że jadą do Holandii. Zatrzymali się w Krakowie. Kierowca i Klaudia zostali w aucie, a Dariusz S. za rogiem budynku nałożył na siebie dodatkowe ubranie, które miał zrzucić po napadzie. Z bronią ruszył do banku. - Dawaj kasę! - Dariusz S. krzyknął do kasjera, kierując broń w jego kierunku. Potem doskoczył do lady, sam zaczął pakować pieniądze do kurtki. Tak się spieszył, że zgubił część gotówki. Zrabował w sumie 8,1 tys. zł i uciekł do auta. Nie minęło kilka dni, jak namówili innego znajomego, Adriana K., by wspólnie obrabować kolejny bank w Rzeszowie. Ich proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Tarnowie. Dariusz S. został skazany na sześć i pół roku więzienia, a Klaudia D. na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Oboje mieli też zwrócić część zrabowanej sumy. Adrian K. usłyszał wyrok 3 lat pozbawienia wolności.

6. Rabował banki i żył jak król

W ciągu trzech tygodni Grzegorz W. obrabował pięć banków w Krakowie i Dębicy, żył jak król, na taksówkę potrafił wydać 900 zł za kurs, mieszkał w drogich hotelach, za szampana w agencji towarzyskiej zapłacił 1000 zł, a ze zrabowanych blisko 250 tys. zł olbrzymią część wydał na gry hazardowe. - Przyznaję się do winy, chcę dobrowolnie poddać karze - mówił na sali rozpraw krakowskiego sądu 29-latek. Pokrzywdzeni poznali go po zepsutych zębach. Zrabował pieniądze z banku w Dębicy i wybrał się do Krakowa. W ciągu dwóch dni przegrał tu w kasynie 30 tys. zł. Gdy mu zostaje 200 zł, zaplanował kolejny skok na bank. - Chciałem wypłacić pieniądze z konta - rzucił kasjerce. - Proszę dowód osobisty - pani była uprzejma. Gdy ujrzała broń, bez słowa otworzyła kasę. Grzegorz W. 600 zł wydał na taksówkę do Zakopanego, dwa tysiące na hazard na Krupówkach, tu jadł, pił i bawił się. Po powrocie do Krakowa dokonał kolejnego napadu. Zwiał bogatszy o 75 tys. zł. Ze zrabowanej w sumie kwoty 250 tys. zł większość wydał na gry hazardowe i przyjemności. Dostał 7 lat więzienia i ma naprawić szkody w całości.

7. Brat, siostra i napady

Karę czterech lat więzienia wymierzył krakowski sąd Piotrowi K., który dokonał pięciu napadów z bronią na SKOK-i w Krakowie i bank w Kielcach. Jego siostra przyznała się do pomocnictwa w dwóch napadach. Dostała półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Piotr K., serię napadów rozpoczął w 2009 r. Przez internet kupił rewolwer hukowy Start. Za każdym razem robił rozpoznanie siedziby SKOK-u lub banku, sprawdzał drogi ewakuacji, nie przejmował się monitoringiem. Zakładał kominiarkę, czapkę bejsbolówkę, ciemne okulary. Broń miał w reklamówce. Żądał pieniędzy i błyskawicznie opuszczał z łupem obrabowaną placówkę. Raz mu się zdarzyło wystrzelić z broni.
- Ale przez pomyłkę, bo cyngiel był bardzo wrażliwy na dotyk - tłumaczył po wpadce. Przyznał się do winy. Przed sądem tłumaczył się, że zupełnie nie miał świadomości, iż zdobyty rewolwer to broń palna. Razem z nim była oskarżona jego siostra. Przyznała, że raz wzięła 900 zł z napadu, bo brat mówił jej wtedy, by rozsądnie wydała te pieniądze. Zdarzyło się, że podwoziła Piotra pod siedzibę SKOK-u, innym razem zrobiła rozpoznanie układu pomieszczeń placówki. Z ukradzionych pieniędzy brat kupił jej ubrania, szafę i komodę, które ma w swoim pokoju. Piotr K. wydał też część pieniędzy na kosmetyki, whisky, deskę snowboardową, a nawet znicze na grób ojca.

8. Rumiany rabuś na rowerze

38-letni Artur M. w 2005 r. napadł na 7 banków w Krakowie i Gdańsku i gdy wyszedł po odbyciu 10 lat odsiadki znowu obrabował bank. Dokonując rozbojów z atrapą broni palnej w ręku, za każdym razem naklejał sobie przezroczystą taśmę samoprzylepną na palce, by nie zostawić śladów linii papilarnych. Na miejsca przestępstw zawsze podjeżdżał na rowerze i uciekał na nim po udanym skoku. Policja z Krakowa potrzebowała sześciu tygodni, by złapać nieuchwytnego rabusia, który działał według sztywnego schematu. Na głowę ubierał bejsbolówkę, zakładał przeciwsłoneczne okulary i brał do ręki atrapę broni palnej. Replikę pistoletu Beretta 92 F na kulki kupił za 100 zł w sklepie. Groził nim. Informował kasjerki, że to jest napad i domagał się pieniędzy. Wszystkie kasjerki zapamiętały, że miał charakterystyczne czerwone policzki, jakby gdzieś je odmroził. Faktycznie cierpiał od dzieciństwa na alergię. Jedna z kasjerek sugerowała, że to był rodzaj makijażu, by zmylić trop. Coś mogło być na rzeczy, bo dostrzegła również, że bandyta ma doklejone wąsy. Finansowo obłowił się dobrze, łączny łup zamknął się w kwocie około 75 tys. zł. Sąd za ostatni napad na bank skazał go 2015 r. na 10 lat więzienia i zapłatę 31 tys. zł.

9. Kobiety napad na bank z nożem

Mogło się skończyć tragicznie, ale na szczęście dwóch mężczyzn zachowało zimną krew i szybko obezwładniło Danutę R., która z nożem napadła na placówkę banku w centrum Nowego Sącza. Sąd był łagodny: karą dla kobiety jest więzienie w zawieszeniu. 53-letnia Danuta R. wpadła na pomysł, by pozbyć się kłopotów finansowych. Wzięła do ręki kij i dokonała napadu na pocztę. Pieniędzy jednak nie zdobyła, więc tydzień później, już z nożem w dłoni, próbowała obrabować niedużą placówkę banku koło dworca PKS. Uzbrojona w nóż wkroczyła do placówki banku przy pl. Staszica. Była wulgarna i agresywna - Tomasza K., pracownika banku, kopała po nogach, ale mężczyzna obezwładnił ją wspólnie z jednym z petentów. Danuta R. trafiła na kilka tygodni do aresztu, wyszła po wpłaceniu 10 tys. zł kaucji.
- Oskarżonej zostaje wymierzona kara dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat próby oraz tysiąc zł grzywny. - mówiła sędzia W uzasadnieniu wyroku podkreśliła, że zachowanie oskarżonej zasługuje na potępienie, bo dokonanie napadu na pocztę, a potem na bank to nie jest właściwy sposób rozwiązywania problemów finansowych.

10. Brutalny „Cypis”

Krakowski sąd zajmował się 41-letnim Mariuszem K. ps. Cypis, który odpowiadał za napad na bank, rozboje z bronią i zabójstwo. - Przyznaję się prawie do wszystkich zarzutów - nie krył oskarżony. Zaproponował dla siebie karę 10 lat więzienia, ale na to nie zgodził się prokurator.
Zdaniem prokuratury Mariusza K. 10 marca 1996 r. w podkrakowskim Gaju ze wspólnikami napadł na bogatego ogrodnika i dokonał jego zabójstwa. "Cypis" miał też na koncie włamanie do domu znajomej i rabunek rzeczy za 76 tys. zł., napad z bronią na bank w Liszkach, skok na stację benzynową w Krakowie i pocztę w Radziszowie. Z napadów jego banda uzyskała 33 tys. zł. Sąd Okręgowy w Krakowie skazał go za wszystkie przestępstwa na 25 lat więzienia

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Napastnicy-niedojdy. Chcieli okradać banki, trafili za kraty [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie