Nasi śledczy muszą ustalić, kto prowadził samochód, w...

Nasi śledczy muszą ustalić, kto prowadził samochód, w których zginęła 18-latka

Agnieszka Nigbor-Chmura, Janusz Bobrek

Gazeta Krakowska

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Nasi śledczy muszą ustalić, kto prowadził samochód, w których zginęła 18-latka
Wczoraj w południe na biurko Tadeusza Cebo, szefa Prokuratury Rejonowej w Gorlicach trafiły wyniki sekcji zwłok 18-letniej Angeliki, która dokładnie tydzień wcześniej zginęła w wypadku samochodowym w Krużlowej Niżnej na granicy powiatu nowosądeckiego i gorlickiego.
Nasi śledczy muszą ustalić, kto prowadził samochód, w których zginęła 18-latka
Pogrzeb dziewczyny odbył się w piątek w Wojnarowej, pochówek w podgorlickich Wilczyskach w gminie Bobowa. Choć do wypadku doszło w gminie Grybów, to śledztwo prowadzi gorlicka prakuratura. To bowiem teren jej działania.

Zmasakrowane wnętrzności, obrażenia głowy



- Mamy już protokół sekcji zwłok, z którego wynika, że dziewczyna doznała masywnych wewnętrznych obrażeń ciała - mówi Tadeusz Cebo. - Doszło do uszkodzenia nerek i wątroby. Miała też poważny uraz głowy - dodaje.

Niestety sekcja przynajmniej na razie nie będzie przełomem w sprawie, w której jak jeszcze w ubiegłym tygodniu skomentował prokurator, zwyczajnie nie ma jednoznacznych dowodów na to, kto kierował audi, które w poniedziałkowy poranek (tydzień temu) wypadło z drogi i kilkakrotnie koziołkowało.

Prokurator o szczegółach sprawy rozmawiać nie chce: Więcej powiedzieć nie mogę, wszystko dla dobra śledztwa - mówi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Krużlowa Niżna. Bliźniacy za kółkiem. Żaden z nich nie przyznaje się do spowodowania wypadku

Wieś obudziły syreny



Było około piątej rano w poniedziałek, gdy audi A6, którym podróżowały trzy osoby wypadło z drogi i dachowało. Młodzi ludzie wracali z imprezy. Pierwsi na miejscu byli strażacy. Mimo prowadzonej przez nich reanimacji, którą potem przejęli ratownicy medyczni pogotowia, 18-letnia Angelika zmarła. Nie miała szans przeżyć wypadku ze względu na obrażenia głowy, których doznała. Tak przynajmniej mówili świadkowie wypadku. Dziewczyna nie wykazywała czynności życiowych, mimo to resuscytacja trwała kilkadziesiąt minut.

Druga rzecz, która zwróciła uwagę policji to fakt, że na miejscu nie było też kierowcy.

- Gdy policjanci dojechali, okazało się, że jeden z mężczyzn uciekł z miejsca wypadku. Funkcjonariusze natychmiast zaczęli go szukać. Po około dwóch godzinach zatrzymali go w zaroślach, oddalonych o około pół kilometra od miejsca wypadku - informuje aspirant Iwona Grzebyk-Dulak, rzeczniczka sądeckiej policji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wypadek pod Nowym Sączem. Nie żyje 18 -latka, kierowca uciekł z miejsca wypadku [AKTUALIZACJA]

Bliźniacy pod obstawą



Mężczyźni trafili z obrażeniami do szpitala. Obaj byli pod wpływem alkoholu. Każdy miał po pół promila.

Według świadków winą za wypadek najpierw próbowali obciążyć dziewczynę, potem siebie nawzajem. Zostawili Angelikę zakleszczoną w aucie. Była na tylnym siedzeniu, więc nie mogła nim kierować. Okoliczności śmierci nastolatki bada nasza prokuratura.

- Obydwaj bliźniacy zostali przesłuchani i żaden z nich nie przyznaje się do kierowania pojazdem. Na razie tyle mogę powiedzieć w tej sprawie - podkreśla Tadeusz Cebo.

Do czasu przesłuchania obaj 19-latkowie w szpitalu przebywali pod policyjną obstawą. Nie mogła też z nimi kontaktować się rodzina. Wszystko z uwagi na śledztwo i możliwość mataczenia.

Winnemu wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości grozi bowiem do 12 lat więzienia. Dzisiaj wiadomo jedynie tyle, że nie będzie to łatwe śledztwo. Prokurator zapowiada, że przełomu w sprawie na razie nie będzie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wypadek w Krużlowej Wyżnej. Który z bliźniaków jest odpowiedzialny za śmiertelny wypadek 18-letniej Andżeliki?

Problem z badaniem dna i rozpoznaniem przez świadków



Jeśli żaden z mężczyzn nie przyzna się do kierowania autem, śledczych czeka bardzo trudne zadanie. Nieoficjalnie wiadomo, że 19-latkowie są bliźniakami jednojajowymi. Mogą więc mieć takie samo DNA, stąd trudno będzie ustalić, czyj materiał genetyczny znajduje się na siedzeniu kierowcy i na kierownicy. Także świadkowie zdarzenia mają problem z identyfikacją mężczyzn, bo Karol i Kamil są niemal identyczni. To zdaniem prokuratury może sprawiać pewne trudności podczas śledztwa, ale nie jest nie do przejścia. Policyjni śledczy będą musieli mieć pewność, że na kierownicy i desce rozdzielczej zabezpieczyli ślady kierowcy, zaś biegły z zakresu wypadków komunikacyjnych będzie musiał dokładnie obejrzeć wrak samochodu i porównać go z obrażeniami, jakie poniosła trójka pasażerów. Takie analizy dadzą dopiero odpowiedź, który z mężczyzn prowadził auto i jest odpowiedzialny za wypadek.

ZOBACZ KONIECZNIE:




WIDEO: Jak się zachować w przypadku kolizji, a jak w czasie wypadku? - rady policjanta

Autor: Joanna Urbaniec, Gazeta Krakowska

Komentarze (7)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
karma

Gitowiec (gość)

Zgłoś naruszenie treści

W mamrze przejda "sciezke zdrowia" pi*dy
. Karma wroci

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Któryś kłamie. Obydwu na wariograf - natychmiast.

sss (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

Albo ten wredny garnitur DNA do jednej celi wydobywczej. Zginęła narodzona - może kościół zaapeluje do katolickich sumień katolickich bliźniaków w obronie życia napoczętego?

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
wsadzić

obu (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5

i po sprawie

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Śmierć

Paker z AK (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

O,5 promila to nie jest się pijanym Ja codzień mam blisko 2 i normalnie funkcjonuje chodzę prosto nie zarzuca mną czasem nawet podjadę rowerem do sklepu lub pod lasek i jadę prostą linią. W łikend...rozwiń całość

O,5 promila to nie jest się pijanym Ja codzień mam blisko 2 i normalnie funkcjonuje chodzę prosto nie zarzuca mną czasem nawet podjadę rowerem do sklepu lub pod lasek i jadę prostą linią. W łikend mierzyliśmy se i wyszło tak: Paker 1,6 promila,Maniuś 2,01 ,Leszek 1,2 Michoł 3,3 Grzesiek 1,8 ,Lucyna 2,5 zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Jezus Maria co za problem

ert (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

jeden ma się przyznać. Jak nie, to wspólnie wsadzić i niech obaj siedzą, jak utrudniają śledztwo. Z takim czymś ten nasz wymiar "sprawiedliwości" ma problem, ale z oddawaniem kamienic 180-letnim...rozwiń całość

jeden ma się przyznać. Jak nie, to wspólnie wsadzić i niech obaj siedzą, jak utrudniają śledztwo. Z takim czymś ten nasz wymiar "sprawiedliwości" ma problem, ale z oddawaniem kamienic 180-letnim właścicielom zupełnie nie ma. Wyp..ić tą bandę urzędników, najchętniej będą teraz robić badania przez 8 lat za 10 000 miesięcznie, a efekt będzie taki że sędzia powie że nie ma dowodów albo że sprawa przedawniona. Tak jest za każdym razem, państwo ponosi horrendalne koszty tych zabaw w sprawiedliwość, a idioci, złodzieje i mordercy mogą sobie dalej robić swoje.zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Jeden jest niewinny i mówi prawdę...

Em (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

.


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Logika się kłania

gfnh (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

Fakt że istnieje pewne prawdopodobieństwo że jeden z nich jest niewinny nie może paraliżować wymiaru sprawiedliwości. System musi działać inteligentnie, jeżeli obywatel sobie "gra w kulki", to...rozwiń całość

Fakt że istnieje pewne prawdopodobieństwo że jeden z nich jest niewinny nie może paraliżować wymiaru sprawiedliwości. System musi działać inteligentnie, jeżeli obywatel sobie "gra w kulki", to powinien odpowiednio zareagować, a nie okazywać bezradności. Jeden z tych "panów" przyzna się prawdopodobnie tylko w sytuacji gdy zrozumie, że jak się jeden nie przyzna, to obaj pójdą siedzieć. Niestety wymiar sprawiedliwości musi być funkcjonalny w każdej sytuacji, nie może się zawieszać z byle powodu - tej pułapki logicznej nie może najwyraźniej ciągle przebrnąć wiele ludzi.zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo