reklama

Następca Majewskiego blisko kolejnego złota

Rozmawiał Artur GacZaktualizowano 
Konrad Bukowiecki
Konrad Bukowiecki Fot. archiwum
Rozmowa z 17-letnim KONRADEM BUKOWIECKIM, już kreowanym na gwiazdę mistrzem świata juniorów z Eugene w pchnięciu kulą.

Konrad Bukowiecki z wynikiem 22,34 m w 1. próbie wygrał wczorajsze eliminacje Letnich Igrzysk Młodzieży w pchnięciu kulą. Przewaga Polaka nad drugim zawodnikiem wyniosła aż 1,71 m. Finał w niedzielę.

– W tym roku już dwukrotnie wstrzelałem się w wysoką formę, ale w szczytowej dyspozycji mam być właśnie w Chinach. Nie chcę zapeszać, ale jeśli wszystko zostało dobrze wyliczone i należycie wypracowane, powinienem notować jeszcze lepsze odległości niż dotychczas – powiedział nam lekkoatleta przed wylotem do Nankin.

– Podczas lipcowych mistrzostw świata juniorów w Stanach Zjednoczonych konkurs finałowy w pchnięciu kulą rozpocząłeś po mistrzowsku, de facto już pierwszym rzutem na odległość 21.17 m, gwarantując sobie złoty medal w konkursie.

– Byłem w tej komfortowej sytuacji, że najgroźniejszych rywali miałem za sobą. Wiedziałem, że trzeba to wykorzystać i pierwszym pchnięciem ustawić konkurs. Co prawda obgadywaliśmy z trenerem, żeby w pierwszej serii pchnąć w granicach 20.50 m i za wszelką cenę uniknąć spalenia próby, ale ja stwierdziłem, że od początku pójdę na „maksa”.

– Kropkę nad „i” postawiłeś w drugiej próbie, demolując rywali ówczesnym rekordem życiowym 22.06 m, który był także rekordem Europy juniorów młodszych oraz najlepszym tegorocznym wynikiem na świecie uzyskanym 6–kilogramową kulą.

– A wszyscy mówią, że jeszcze lepszą odległość, na nowy rekord mistrzostw, osiągnąłem w czwartej próbie spalonej po wypadnięciu z koła. Rzeczywiście tak było, co jest udokumentowane na nagraniu, ale to nie powód do rozpaczy. Najśmieszniejsze jest to, że jako junior młodszy zostałem rekordzistą Polski juniorów, a w swojej grupie wiekowej wcale nie legitymuję się najlepszym wynikiem.

– Fakt, że wicemistrza świata Holendra Denzela Comenentię pokonałeś o blisko 2 metry, jest dla ciebie dodatkową satysfakcją?

– O wynikach z upływem czasu raczej się nie pamięta, ale dla mnie zwycięstwo w takim stylu ma znaczenie, bo pozytywnie wpływa na psychikę. Sądzę, że tak zdobyty tytuł powinien mi dać przewagę mentalną.

– Zwłaszcza nad dotychczasowym liderem światowych tabel Egipcjaninem Mustafą Amerem Ahmedem, który z wynikiem 19,20 m był dopiero ósmy.

– W tym przypadku zaważył właśnie atut pchania przed Afrykańczykiem. Ahmed na pewno był w świetnej formie, ale mój wynik w pierwszej serii po prostu go sparaliżował. Gdyby była odwrotna kolejność i to on zaszachowałby mnie taką odległością, pewnie moja głowa zareagowałaby dokładnie tak samo. Na tym poziomie, gdzie wszyscy zawodnicy są bardzo dobrze przygotowani fizycznie, naprawdę wszystko rozgrywa się w sferze psychiki.

– Jeszcze w ubiegłym roku, tuż po zdobyciu złota w pchnięciu kulą i srebra w rzucie dyskiem podczas Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy w Utrechcie mówiłeś, że bardziej komfortowo czujesz się w roli dyskobola. Wciąż masz dylemat, na którą konkurencję postawić?

– Rzeczywiście tak panu powiedziałem i do dzisiaj wszyscy mnie o to pytają (śmiech). Na tamtą chwilę w dysku czułem się faktycznie lepiej, rzucanie bardziej mi się podobało, ale od pewnego czasu tę konkurencję usuwam w cień. Niemniej nie rezygnuję z dysku, bo to fajna odskocznia, która nie pozwala mi popaść w monotonię. Obroty niby wyglądają podobnie, ale obie specjalizacje różnią się diametralnie.

– Niepozornie wygląda też różnica w ciężarze twojej obecnej 6–kilogramowej kuli z używanym przez seniorów sprzętem o wadze 7,26 kg.

– Ktoś powie, że kilogram to niewiele, ale w przypadku tej konkurencji to przepaść. Nie bez powodu mówi się, że „siódemka” nie wybacza błędów. Tu wszystko musi być wykonane perfekcyjnie, w przeciwnym razie o dalekiej odległości można zapomnieć.

– Na treningach zdarza ci się miotać seniorskim sprzętem?

– Owszem, ale takie próby w liczbie około dwudziestu rzutów wykonuję raz na dwa–trzy miesiące.

– Jaki masz rekord?

– To naprawdę fajny rezultat, ale może nie będę go zdradzał…

– A mógłbyś postraszyć seniorów?

– Może nie aż tak, ale udało mi się rzucić całkiem daleko.

– Nasz wybitny kulomiot Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski, w gronie juniorów nie odnosił międzynarodowych sukcesów. Boisz się, aby w twoim przypadku nie zadziałała odwrotna prawidłowość?

– Wielu mówi o zawodnikach dobrych w wieku juniora, a bez sukcesów po przejściu do seniorów, ale ja nie znam takich przykładów. Wszyscy wskazują Krzyśka Brzozowskiego, tyle że ten zawodnik przecież nie zakończył kariery. Teraz boryka się z kontuzją, lecz w tym sezonie już pchnął 19 metrów, co przecież nie jest słabym rezultatem.

Popatrzymy na Niemca Davida Storla, niegdyś mistrza świata juniorów młodszych i juniorów, a obecnie dwukrotnego mistrza świata seniorów i wicemistrza olimpijskiego. Dlatego ja wierzę, że jeśli w młodszych grupach wiekowych człowiek pokazuje wysoką dyspozycję i nagle nie zacznie zgrywać gwiazdy, nie ma przeszkód, aby błyszczał w gronie dorosłych.

– Czy nadal dobrze trenuje ci się w relacji syn–ojciec ze swoim rodzicem, byłym wieloboistą, Ireneuszem Bukowieckim?

– Zmęczenia materiału nie czuję i generalnie układa się dobrze, tylko czasami pojawiają się między nami kłótnie i nieporozumienia. Kiedyś tata jako pierwszy podawał rękę na zgodę, a teraz jakby trochę stwardniał. A może ja dojrzałem?

– Zanim zacząłeś w 2008 roku przygodę z pchnięciem kulą, uprawiałeś wiele różnych sportów. Która dyscyplina mogła zagrozić miotaniu?

– Największe sukcesy odnosiłem w pływaniu, któremu poświęciłem ponad sześć lat treningów, czyli kawał młodego życia. Dobre wyniki miałem też w judo, będąc nawet najlepszym zawodnikiem w województwie. Uprawiałem również boks, jednak w pewnym momencie wszystko odmieniła lekkoatletyka. Motorem napędowym dla mojej przygody z kulą był zdobyty przez Tomka Majewskiego złoty medal olimpijski w Pekinie.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3