Następca tronu - furiat, bigot i fanatyczny myśliwy

(PS)
Udostępnij:
Jedni mieli go za furiata, człowieka porywczego, brutalnego i prymitywnego. Inni przeciwnie - uważali, że to światły, wykształcony i nowoczesny władca, który pchnie zmurszałą monarchię na nowe tory. Jedni i drudzy nie odmawiali mu zalet dobrego męża i ojca, bo rodzina była dla niego niezwykle ważna. Mowa o Franciszku Ferdynandzie Habsburgu, zamordowanym w Sarajewie w 1914 r. następcy tronu Austro-Węgier. Jego biografia pióra austriackiego pisarza Ludwiga Windera ukazała się w Wydawnictwie Literackim.

Franciszek był synem cesarskiego brata Karola Ludwika i początkowo nic nie wskazywało, że kiedykolwiek mógłby objąć tron. Jednak samobójstwo arcyksięcia Rudolfa sprawiło, że to on niespodziewanie wysunął się na czoło listy sukcesyjnej. Nie spodobało się to cesarzowi Franciszkowi Józefowi, który porywczego i gwałtownego bratanka nie lubił i nie cenił. Ferdynand miał zupełnie inne zapatrywania na państwo niż sędziwy cesarz. Nie lubił Węgrów i Polaków, uważał, że monarchia powinna stać się trójczłonowa, a trzecią jej część mieli stanowić Słowianie południowi. Chciał też zbliżenia z Niemcami i wojny, której obawiał się Franciszek Józef.

Był też inny powód antypatii starego cesarza do następcy tronu. Oto Ferdynand zakochał się w ubogiej czeskiej szlachciance Zofii Chotek i wbrew zasadom oraz rozsądkowi postanowił się z nią ożenić. O ile w innych takich przypadkach cesarz był skłonny traktować małżeńskie fanaberie członków rodziny pobłażliwie, tutaj zachował się bardzo zasadniczo. Małżeństwo, z którego Ferdynand nie chciał zrezygnować, miało być nierównoprawne. Zofia ani jej dzieci nie nabywały arcyksiążęcych tytułów i nie miały prawa dziedziczenia tronu. Miłość Ferdynanda do Zofii była jednak tak silna, że zgodził się on na tak ciężkie warunki.
Jak możemy przeczytać w książce Windera, mężem Ferdynand był rzeczywiście kochającym i do żony bardzo przywiązanym. Gorzej było w kontaktach z innymi ludźmi. Arcyksiążę łatwo wpadał w gniew i pomiatał rozmówcami, nawet tymi dobrze urodzonymi i na stanowisku (patrz opisane w książce sceny z szefem sztabu gen. Franzem Conradem). Nie przeszkadzało mu to w byciu człowiekiem bardzo religijnym, mocno przywiązanym do wiary katolickiej. Gdy dowiedział się o wymuszonym samobójstwie pracującego dla Rosjan wysokiej rangi oficera płk. Redla, jego największą złość wywołała wiadomość, że Redl przed śmiercią nie otrzymał ostatniego namaszczenia.

O dziwacznym zamiłowaniu Ferdynanda do polowań napisano już wiele. Polował z pasją, masowo zabijając zwierzęta, podobno nawet z karabinu maszynowego. Tuż przed śmiercią ustrzelił swojego pięciotysięcznego jelenia. Nie wiadomo, jakim byłby władcą. Biorąc pod uwagę wymienione wyżej dziwactwa, może lepiej się stało, że dobry cesarz Franciszek Józef jednak przeżył swojego bratanka.

Paweł Stachnik, Ludwig Winder: "Następca tronu. Powieść o Franciszku Ferdynandzie", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie