Nasz obowiązek

Redakcja
Politycy nie znają litości. Podejmowane przez nich eksperymenty są, być może, stosunkowo łatwe do zniesienia dla młodego i nieco tylko starszego pokolenia, ale ludzie w moim wieku mocno je przeżywają.

Znad Granicy: WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Oto w dniu, w którym Zakład Ubezpieczeń Społecznych uhonorował mnie zieloną legitymacją emeryta, do złudzenia przypominającą kartę bankomatową (jednak bez jakiegokolwiek zabezpieczenia elektronicznego), z radia, telewizji a i gazet zaczęła sypać się lawina informacji o rozpoczynającym się właśnie wielkim kryzysie rządowym. W dodatku nazajutrz okazało się, że sejmowa komisja bankowa działała niezgodnie z konstytucją. Powstał więc nowy problem: czy żona prezesa Balcerowicza odpowiadając na bezprawnie zadawane pytania nie popełniła przypadkiem przestępstwa i nie powinna za to odpowiadać razem z resztą szacownego grona z posłem Zawiszą na czele? Czy już biorą się do roboty prokuratorzy w Łodzi lub w Białymstoku, bo jak dotychczas głównie oni muszą wyjaśniać większość spraw wynikających na szczeblu centralnym? Czy w tej sytuacji zwolniony z grożącego mu obowiązku zapłacenia grzywny pan prezes, będzie mógł zapłacić ewentualną karę pieniężną wymierzoną żonie bez obawy o współudział w czynie bezprawnym?
Trudno się w tym połapać. A to przecież nie wszystko.
Pan premier publicznie nazwał pana wicepremiera warchołem, wicepremier premiera - chamem, za co nazajutrz obaj się przeprosili, wszakże jednak premier zawnioskował odwołanie swego zastępcy z piastowanych stanowisk właśnie za warcholskie poczynania paraliżujące prace rządu. Przy okazji uśmiechnął się zachęcająco do posłów z "Samoobrony", których część - zapewne w trosce o Polskę - natychmiast opuściła swego szefa i założyła nowy klub poselski, przy okazji ratując miejsca w parlamencie, diety poselskie i niemałe przywileje.
Ale to też nie koniec.
Już krążą pogłoski, że grożące krajowi nowe wybory parlamentarne będą się odbywać według zmienionej, "maksiwiększościowej" ordynacji wyborczej, o której jeszcze wczoraj nikt nie słyszał, ale dzisiaj są szanse jej uchwalenia.
Usiedliśmy więc sobie, trzej zdesperowani i skołowani emeryci, przy kawiarnianym stoliku i pokrzepieni drobiną alkoholu zastanawialiśmy się, co będzie z Polską? Wprawdzie połowa a nawet większość naszego życia przypadła na lata PRL, jednak zawsze uważaliśmy, że dobro kraju ojczystego jest nakazem najważniejszym. Natomiast obecnie żaden z polityków nie kryje, że najbardziej chodzi mu o zaspokojenie ambicji osobistych lub - w najlepszym wypadku - partyjnych. Polska stała się jedynie ozdobnikiem w chętnie składanych oświadczeniach, pełnych pustych, nic nieznaczących, słów.
Gdzie jest więc miejsce starszego człowieka? Na czym w takiej chwili ma polegać jego rola? Chyba na spokojnym, ale stanowczym i głośnym przypominaniu, czym są obowiązki obywatela Rzeczypospolitej. Z racji wieku i doświadczenia życiowego (także poniesionych niegdyś porażek) mamy do tego prawo szczególne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie