Natręctwa - zachowania przymusowe

BK
Jeżeli przy wykonywaniu czynności właściwie pozbawionej znaczenia zaczynamy odczuwać irracjonalny przymus, powinniśmy zadać sobie pytanie, od jakiej w istocie decyzji lub jakiego rozstrzygnięcia ów przymus chce odwrócić naszą uwagę.

Fot. Theta

Przymusowi ulega się zawsze po to, by czegoś uniknąć, czy to czegoś nowego, nieznanego, niepewnego, zabronionego, czy też jakiejś pokusy. Gdy wszystko zostaje tak, jak było: przedmioty na biurku ułożone są w świętym porządku, opinia na jakiś temat jest niezmiennie aktualna, osąd moralny nie podlega wahaniom, teoria naukowa jest głoszona ze świętym przekonaniem, a wiara wyznawana z niewzruszoną pewnością - wtedy czas zatrzymuje się w miejscu.

Wszystko jest przewidywalne, świat się nie zmienia, a życie jest jedynie powtórzeniem tego, co już było i co jest znane. Wówczas jego żywo pulsujący rytm staje się monotonnym szeregiem stereotypowych taktów. Tego typu postawę może cechować pewna wielkość, lecz jest to wielkość tragiczna, ponieważ bezwzględna siła przymusu, jego dążność do pętania żywiołów życia, brak elastyczności i niezdolność przedsiębrania czegoś nowego od początku zawierają w sobie zarodek nieszczęścia. Tragedią jest też niweczenie wartości absolutnych, które dana osoba czuła się zobowiązana bezwzględnie wypełniać lub w które, jak sądziła, należało koniecznie wierzyć.

Oto prosty przykład ukazujący pryncypialność w zachowaniu osób owładniętych zachowaniami przymusowymi, przy czym, jak to w życiu bywa, tragizm sąsiaduje tu z komizmem: Gdyby ktoś próbował utrzymać pokój w absolutnej czystości, musiałby w końcu dostrzec, że jest tragikomiczny, ponieważ chce zatrzymać nieuchronną kolej rzeczy, a przez to czas. Byłby jak ten, kto chce napełnić pozbawioną dna beczkę wodą. Ponieważ jednak kurz symbolizuje tutaj coś innego, mianowicie to, z czego człowiek chciałby się oczyścić, ścieranie go zmieni się w czynność przymusową, która będzie trwać dopóty, dopóki dana osoba nie zrozumie swego rzeczywistego problemu.
Owo dążenie do osiągnięcia stanu „absolutnej nieobecności kurzu" związane jest z czymś dużo bardziej zasadniczym, co chce się zachować - z czystością moralną, która danej osobie wydaje się zagrożona pokusami. Jeśli rzeczywisty problem zostaje przeniesiony na rzeczy banalne, zmienia się w przymus i natręctwo; natomiast autentyczne zmierzenie się z nim nigdy nie wywoła reakcji przymusowych. Jeżeli przy wykonywaniu czynności właściwie pozbawionej znaczenia zaczynamy odczuwać irracjonalny przymus, powinniśmy zadać sobie pytanie, od jakiej w istocie decyzji lub jakiego rozstrzygnięcia ów przymus chce odwrócić naszą uwagę.

Problem natręctw pokazuje w sposób humorystyczny Friedrich Theodor Vischer w swej powieści „Także ktoś". Bohater powieści walczy nieustannie ze złośliwością przedmiotów martwych. Zdarzają mu się ciągle wpadki i pomyłki, których ukrytym motorem są jego agresywne emocje i popędy; on sam jednak przypisuje je złośliwości otaczających go przedmiotów. Gdy na przykład przy stole „niechcący" rozlewa sos na sukienkę nielubianej sąsiadki, przypisuje to złośliwości sosjerki i guzika od swego garnituru, o który owa sosjerka się zahaczyła, nie zaś stłumionej niechęci i agresji wobec tej damy. Właśnie u osób anankastycznych szczególnie często zdarzają się takie „czynności pomyłkowe", jak to nazywa Freud, ponieważ nie pozwalają one dojść do głosu wielu swoim żywotnym impulsom. W owych „czynnościach", do których należą przejęzyczenie, zapomnienie, wpadanie na prostej drodze na innych, dochodzą do głosu „niechcący", a więc bez winy i świadomej chęci osoby, stłumione popędy, wymykające się normalnej kontroli i zdradzające coś, co ktoś chciałby ukryć.

Eskalacja natręctw i przymus może u osoby ogarniętej tą chorobą osiągnąć straszliwe wręcz rozmiary; natręctwa wypełniają bez reszty jej życie, okazując swą demoniczną moc, stając się siłą samą w sobie. Możemy zrozumieć, że dawniej, kiedy nie znano jeszcze prawideł rządzących psychiką człowieka, owe niesamowite natręctwa ogarniające chorego uważano za opętanie przez diabła albo siły nieczyste. Sam chory także obiera przymus wykonywania natrętnych czynności jako poddanie się działaniom obcej siły, ponieważ sytuacja, w której się znajduje, jest tak bardzo obca jego prawdziwemu ,ja".

Każdy przymus ujawnia tendencję - użyjmy tu porównania z zakresu medycyny - do tworzenia przerzutów, a więc do złośliwego rozrastania i rozszerzania się na inne, dotychczas jeszcze wolne obszary. Dlatego też z czasem człowiek jest coraz bardziej owładnięty różnymi natręctwami, a jego życie coraz bardziej ograniczone. 

Fritz Riemann

Fragment książki: Oblicza lęku. Studium z psychologii lęku

e.wydawnictwowam.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie