Nawet jeżeli moja praca dobiega końca...

BOCH
Fot. Wacław Klag
Fot. Wacław Klag
MACIEJ SKORŻA. - Jestem przekonany, że na wiosnę Wisła będzie grała bardzo dobrą piłkę - mówi szkoleniowiec. Nie ma jednak pewności, czy po piątkowym meczu z Jagiellonią wciąż będzie prowadził drużynę

Fot. Wacław Klag

Środa, kwadrans po południu. Dwa dni i osiem godzin przed meczem w Białymstoku, od którego wyniku będzie zależało, czy Maciej Skorża pozostanie trenerem Wisły Kraków.

- Nie ma mowy o żadnym ultimatum. Ja nie usłyszałem nigdy czegoś takiego w historii swojej pracy w Wiśle - podkreślił trener podczas konferencji prasowej. W następnym zdaniu, między wierszami, przyznał jednak, że nad jego głową zebrały się czarne chmury: - Jeszcze raz powtórzę, że nawet jeżeli moja przygoda z Wisłą, moja praca w Wiśle dobiega końca, to będę sobie zawsze bardzo wysoko cenił moje relacje z przełożonymi, to, jak jestem przez nich traktowany.

"Nawet jeżeli moja przygoda z Wisłą dobiega końca" - takie słowa z ust Skorży padły wczoraj po raz pierwszy, odkąd 2 lata i 8 miesięcy temu został trenerem drużyny "Białej Gwiazdy". Do wypełnienia kontraktu szkoleniowcowi pozostało tak niewiele, niecałe 4 miesiące, a właściwie zaledwie 2 miesiące ligowych rozgrywek... Skorża nie ma jednak żadnej pewności, że to on poprowadzi zespół w najbliższą środę w wyjazdowym meczu z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski.

- Ja zakładam tylko i wyłącznie dobry scenariusz - mówił wczoraj trener wiślaków. - Zakładam, że będę mógł z Wisłą pracować do końca tego sezonu, przynajmniej do końca tego sezonu, i mam nadzieję, że uda mi się dla Wisły zdobyć z tą drużyną trzynasty tytuł mistrzowski. To jest mój cel, cel całkiem realny, w szatni tylko i wyłącznie o tym myślimy, o tym mówimy - podkreślał. - Natomiast wiemy, jakie są koleje losu, wszystko może się wydarzyć i na pewno, jeżeli trzeba będzie jakieś decyzje podejmować, to takie zostaną podjęte - stwierdził, zamykając temat. - W tej chwili skupiam się na tym, żeby przygotować drużynę jak najlepiej do meczu w Białymstoku.

Przypomnijmy fakty: oba tegoroczne spotkania w ekstraklasie, w Bełchatowie z GKS i z Arką Gdynia w Krakowie, wiślacy przegrali po 0-1. W tym sezonie to już ich trzeci kryzys. Na samym początku, latem, w eliminacjach Ligi Mistrzów dali się wyeliminować słabej Levadii Tallin, natomiast w listopadzie, grając przed swoją publicznością na stadionie w Sosnowcu, przegrali po 0-1 dwa spotkania z rzędu, z Legią i Cracovią. Jeśli na ligowy sezon popatrzymy jak na całość, mażąc granicę między jesienią a wiosną, okazuje się, że z 7 ostatnich meczów w ekstraklasie Wisła przegrała 4. Drużyna, która po 9 kolejkach (8 zwycięstw i remis) była już prawie koronowana na mistrza Polski, w miniony weekend tylko dlatego pozostała liderem tabeli, bo jeszcze bardziej wstydliwą wpadkę zaliczyła Legia, przegrywając z ostatnią w tabeli Odrą Wodzisław.

- Tak naprawdę to niewielkie dla nas pocieszenie. Jesteśmy liderem od trzeciej kolejki, ale to nam nie gwarantuje, że po 30. kolejce będziemy na pierwszym miejscu - powiedział wczoraj Skorża. Kłopoty ostatnich miesięcy oceniał tak: - Odpadnięcie z eliminacji Ligi Mistrzów na pewno miało większy medialny wymiar i ciężar gatunkowy, bo wiązało się z bardzo poważnymi konsekwencjami. Skończyło się coś, na co pracowaliśmy cały poprzedni sezon. W tej chwili mamy kolejny trudno moment; mam nadzieję, że będzie on trwał tylko do piątkowego meczu. Wierzę w to, że w końcu uda nam się wygrać - i to będzie moment taki, który pozwoli Wiśle znowu być sobą.
Szkoleniowiec Wisły, tak jak bezpośrednio po meczu z Arką, przekonywał, że zespół jest przygotowany dobrze do wiosennych rozgrywek. Dlaczego więc przegrywa, gra słabo, nie strzela goli? - Inne są przyczyny naszej słabej gry, niż w meczach z Cracovią, czy z Legią. Wtedy był to środek rundy, drużyna była w rytmie meczowym. Teraz jest zupełnie inaczej, teraz najbardziej brakuje nam automatyzmu w grze i - przede wszystkim - pewności siebie. Z każdą niewykorzystaną sytuacją ta nasza pewność siebie jest coraz mniejsza - nie krył Skorża. - Dlatego w tej chwili najważniejsze jest to, by drużyna zaczęła od najprostszych rzeczy: od zdobycia pierwszej bramki, żeby zaczęła się pozytywnie "nakręcać". Bo jestem przekonany, że w tej chwili Wiśle potrzeba jednego impulsu, który spowoduje, że drużyna zacznie znowu świetnie grać. Jestem przekonany, że na wiosnę będzie grała bardzo dobrą piłkę.

Najpierw jednak musi wygrzebać się z kolejnego dołka, a wygrzebać będzie się trudniej, niż poprzednimi razami. Obecna Jagiellonia to zespół mocniejszy i od Ruchu z początku sezonu (zwycięstwo wiślaków 2-0 po klęsce z Levadią), i od Odry Wodzisław z końcówki rundy jesiennej (wygrana 3-1 po porażce z Cracovią). Smaczku rywalizacji w Białymstoku będzie dodawał fakt, że trener Jagiellonii Michał Probierz jest wymieniany wśród tych, którzy mogą zastąpić w Wiśle Skorżę.

Ten ostatni wczoraj przekonywał, że sytuacja w drużynie nie wymknęła się spod kontroli: - W szatni Wisły nie ma żadnego przygnębienia, żadnego marazmu, w szatni Wisły jest ogromna determinacja i chęć zdobycia trzech punktów w Białymstoku. Wiem, że nie będzie tam zawodnika w koszulce Wisły, który nie będzie walczył. Nie mogę zapewnić, że zdobędziemy trzy punkty, ale mogę zapewnić, że będzie to mecz ogromnej walki ze strony Wisły. I chciałbym, żeby tak zostało już do końca tego sezonu - zaznaczył.

TOMASZ BOCHENEK

Juszczyk w bramce

Przed piątkowym meczem z Jagiellonią (Białystok, godz. 20) zanosi się na kilka zmian w składzie Wisły. Ta najbardziej zwracająca uwagę dokona się zapewne w bramce. Wczoraj, podczas wewnętrznej gry, w pierwszym zespole pojawił się Marcin Juszczyk, dotychczas rezerwowy. Jeszcze przed treningiem Maciej Skorża przyznał: - Na każdej pozycji jest możliwa zmiana, nie omija to również Mariusza Pawełka. Absolutnie jest to możliwe, różne warianty w tej chwili dyskutujemy w sztabie szkoleniowym. (BOCH)

Schaefer w Izraelu?

Niemiecki trener Winfried Schaefer, którego nazwisko pojawia się w spekulacjach na temat nowego szkoleniowca Wisły Kraków, jest kandydatem na selekcjonera reprezentacji Izraela - poinformował dziennik "Bild". Według gazety, w przyszłym tygodniu w Paryżu ma dojść do spotkania 60-letniego Schaefera z przedstawicielami izraelskiej federacji. W grę wchodzi kontrakt z zarobkami na poziomie pół miliona euro rocznie. Do tej funkcji kandydują również Francuz Luis Fernandez i Holender Ronald Koeman. (BOCH)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie