Nawet największy grzesznik czuje się na lodowcach nieco bliżej nieba

Katarzyna Kachel
fot. Łukasz Krajewski
Najwyższy jest Pitzal, najmłodszy Kaunertal, najbardziej rodzinny Stubai. Jeżdżąc na nartach na tyrolskich lodowcach, nawet taki laik jak ja czuje się niczym w raju. W raju idealnym. Po którym podróżuje się szybko, bez kolejek, popijając wino z najlepszych lokalnych piwnic.

Popełniam je wszystkie, konsekwentnie od wielu lat. A w życiu rzadko bywam konsekwentna. Tak więc grzeszę na nartach złą sylwetką, nie używam kijków (choć zawsze z nimi jeżdżę), słabo skręcam, a gdy potrzebuję się zatrzymać, przewracam się na któryś z boków. Z występków tych rozgrzesza mnie jedynie radość, która niezmiennie towarzyszy mi podczas białego szaleństwa. Dzika. Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy los sprawił, że mogłam spróbować mych sił na Tyrolskich Lodowcach. Postawa się polepszyła, narty same skręcały i nie kończyłam przejazdu, łapiąc zająca. Cud?

Najwyższy z Najwyższych
Pitztal ma 3 tys. 440 metrów nad poziomem morza. W żadnym innym miejscu w Austrii nie uda wam się wyjechać kolejką tak wysoko. A warto, bo widok na 50 okolicznych trzytysięczników zapiera dech w piersiach. To raj dla pasjonatów freeride’u, fanatyków narciarskich wypraw z przewodnikiem i miłośników długich zjazdów szerokimi stokami lodowca. Czyli coś dla mnie. Bo przecież na polskich stokach zawsze jest mi za ciasno i zwykle ktoś wjeżdża mi pod nartę, zahacza kijkiem bądź jedzie tak energicznie, że zmrożony śnieg ląduje mi na twarzy.

Pitzal nie funduje żadnych takich niespodzianek. Dodatkowo zachwyca srebrną oryginalną bryłą górnej stacji, w której mieści się najwyżej położona kawiarnia w kraju. Cafe 3440 to przeszkolny budynek z imponującym tarasem, na którym można się opalać, degustując smakołyki mieszczącej się tam cukierni.

Warto zgrzeszyć i zamówić sobie cesarski omlet – Kaiserschmarrn. To puszysty racuch pełny rodzynek, który podaje się z konfiturą lub cukrem. Do niego można sobie dobrać jeszcze strudel, po którym koniecznie zapinamy narty i ruszamy w dół. Słodycze spalimy łatwo, zjeżdżając po idealnie przygotowanych trasach.

Dla lubiących adrenalinę
O lodowcu Sölden mawia się, że to najgorętszy punkt w Austrii. Liczący sobie 3 tys. 340 metrów, stał się mekką lubiących adrenalinę, stoki z muldami i loty na dwóch deskach. To nic dla mnie. Aż takim chojrakiem bynajmniej nie jestem.

Ale na Sölden wyjechałam choćby po to, by napić się wina Pinot 3.000, które dojrzewa w beczkach na tej właśnie wysokości. Wypić je można w nowoczesnej i modnej restauracji IceQ, która jest położona przy górnej stacji kolejki. W karcie znajdziecie także dania kuchni alpejskiej w nowoczesnych odsłonach.

Wielu miłośników nowoczesnych rytmów na pewno skuszą imprezy, które przez cały długi sezon są organizowane na samym szczycie góry.

Z górki pazurki
Przerwa na sanki? Dlaczego nie. Na najmłodszym lodowcu Tyrolu to możliwe (najmłodszy, bo otwarty dla narciarzy w latach 80.). Tak więc wybierzcie się na Kaunertal, słynący z dzikiej przyrody i z tarasu widokowego, z którego można podziwiać szczyty położone w trzech krajach: wAustrii, Szwajcarii i we Włoszech. Na freeriderów czeka 30 kilometrów tras, na miłośników dobrego mięsa – przepyszne żeberka, a na chcących zrobić sobie przerwę od szusowania – sanki.

Bajkowa, oświetlona trasa gwarantuje dobrą zabawę i sporą dawkę adrenaliny.

Łagodnie i ostro
Tyrolskie lodowce to nie tylko świetna infrastruktura, gwarantowany śnieg i trasy dostępne dla osób niepełnosprawnych. To także gorąca atmosfera, szereg imprez, które mają sprostać rozmaitym gustom. To dobre miejsce zarówno dla singli, jak i rodzin. Te ostatnie spokojnie mogą obrać kierunek na Stubai. Najbardziej rodzinny lodowiec oferuje 26 wyciągów i 35 tras narciarskich o zróżnicowanym stopniu trudności.

Nie należy także zapominać o całorocznym Hintertux. Można na nim jeździć latem, siedzieć przy kominku i podziwiać widok na dolinę Tux.

Czego chcieć więcej?

***

Pięć Tyrolskich Lodowców to szerokie, świetnie przygotowane trasy, niebywałe widoki, zero kolejek i mnóstwo atrakcji zarówno zimą, jak i wiosną. Poza nartami możecie posmakować lokalnej kuchni, znakomitych win i pozwiedzać szczeliny lodowcowe.

Więcej informacji na www.tirolergletscher.com

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie