Nawet teraz na Wielkiej Krokwi można poskakać

Rozmawiał Łukasz Bobek
fot. Andrzej Banaś
Rozmowa. Z Jackiem Bartlewiczem, dyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem, rozmawiamy o remoncie słynnej Wielkiej Krokwi.

- Kilka dni temu był u Pana minister sportu Adam Korol i mówił m.in. o planach remontu Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Zanim jednak nadejdzie ten zapowiadany remont zapytam, czy uporali się już Państwo z tymi nieszczęsnymi torami do letnich skoków, które stały się powodem odwołania letniego konkursu Grand Prix w skokach narciarskich?
- Jesteśmy w trakcie ich wymiany. Chodzi oczywiście o sławetne już guziki porcelanowe, po których sunie narta skoczka. Jesteśmy w połowie wymiany tych torów. Musimy robić przerwy, bo cały czas trenują u nas skoczkowie zagraniczni. Byli Kazachowie, Ukraińcy, a teraz trenują Rosjanie. Jak widać, jednak da się na skoczni skakać. Wymieniamy te porcelanowe kulki, jak również aluminiowe prowadnice, które były już częściowo wytarte przez narty zawodników. Jedyne, co nam przerywa prace, to treningi skoczków.

- Kiedy więc ostatecznie ukończycie te prace?
- Myślę, że do końca miesiąca zakończymy całą operację wymiany rozbiegu letniego. Tym samym kończymy wszelkie przepychanki związane z letnim przygotowaniem skoczni. Dla nas ten temat jest już zamknięty.

- A jeśli chodzi o zimę?
- Od wiosny ruszamy z pracami związanymi z wymianą torów na lodowe, sztucznie mrożone. Choć nie są one jeszcze wymagane przez Międzynarodową Federację Narciarską FIS, chcemy je wymienić, aby uniezależnić się od pogody. Nie będzie już takiej sytuacji, jaka miała miejsce w czasie zawodów Pucharu Świata przed dwoma laty, gdy tory przy plus 13 stopniach i padającym deszczu niemal się rozpływały.

Nie byliśmy w stanie opanować sytuacji. Tory lodowe pozwolą nam niemal w każdych zimowych warunkach na rozgrywanie zawodów. Wymiana torów wiąże się również z przebudową fragmentu buli i progu. Uzgodniliśmy to z Polskim Związkiem Narciarskim i z szefem sekcji skoków narciarskich Międzynarodowej Federacji Narciarskiej.

- Na czym ma polegać ta przebudowa?
- Aby położyć te tory lodowe, musimy odpowiednio wyprofilować rozbieg i fragment zeskoku. To w skrócie sprowadza się do tego, że zawodnicy po przebudowie będą lecieć znacznie niżej nad zeskokiem, a jednocześnie osiągać większą odległość. Dlatego najpierw będziemy profilować skocznię, a potem układać nowe tory lodowe. W dalszej kolejności będzie wymiana band i nagłośnienia.

- Ile to będzie kosztowało?
- Szacunkowy kosztorys opiewa na 5 mln zł. Chcemy wykonywać te prace stopniowo. Skocznia ma homologację do końca 2016 roku, więc mamy jeszcze trochę czasu. Pieniądze będą pochodzić z budżetu Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xx

Dyrektor COS w Zakopanem a zdjęcie z ZIKiTu

Dodaj ogłoszenie