Nerwowe bicie wiślackich serc

SAS
Górnik Zabrze - Wisła Kraków 1-2 (0-2) 0-1 Kałużny 19 min

Kałużny podstawowym strzelcem

Kałużny podstawowym strzelcem

Górnik Zabrze - Wisła Kraków 1-2 (0-2)

0-1 Kałużny 19 min
0-2 Kałużny 21 min
1-2 Kompała 64 min

 Sędziował Zbigniew Marczyk z Piły. Żółte kartki: Baszczyński (9 min, za faul na Kaonderze), Kosowski (62, faul na Kocybie), Sarnat (gra na czas). Widzów 4625.
 Trener Wisły Orest Lenczyk znów zaskoczył wszystkich zestawieniem zespołu. Na ławce rezerwowych znalazło aż 5 zawodników z podstawowej "11" z meczu Pucharu UEFA w Sarajewie: Ryszard Czerwiec, Tomasz Kulawik, Marek Zając, Tomasz Frankowski i Maciej Żurawski.
 W Górniku nie pojawił się natomiast w wyjściowym składzie Marek Szemoński. Jacek Wiśniewski wystąpił z opaską na rozbitej w Płocku głowie.
 Widzowie najgoręcej powitali obecnych na trybunach znakomitych przed laty piłkarzy: Jana Banasia, Henryka Latochę, Alfreda Olka i Jana Wrażego.
 Już w 3 min błędu Moskala, który podawał piłkę wzdłuż linii pola karnego, nie wykorzystał Gierczak. Krakowianie odpowiedzieli akcją Kosowskiego lewą stroną w 5 min. Po jego dośrodkowaniu, Niciński główkował nad poprzeczką.
 Sporo szczęścia mieli wiślacy w 9 min. Po faulu Baszczyńskiego na Kaonderze, wolnego wykonywał Probierz. Przerzucił piłkę dokładnie do Wiśniewskiego, który skierował ją głową w... słupek!
 Bliski zdobycia gola był w 13 min Sosin. Znalazł się w dogodnej sytuacji, gdy trafiła do niego piłka mocno uderzona przez Kałużnego.
 Radosław Kałużny dał popis skuteczności w 19 i 21 minucie. Najpierw wspaniale strzelił niemal w "okienko", idealnie obsłużony przez Moskalewicza. Kilka sekund wcześniej Pater egzekwował pierwszego rożnego dla Wisły.
 Także druga bramka krakowskiego, reprezentacyjnego pomocnika padła po bardzo składnej akcji. Kelechi zagrał na środku do Sosina, ten prostopadle podał (prawą nogą) do wybiegającego na czystą pozycję Kałużnego, który wpadł na pole karme i z 15 metrów huknął jak z armaty w przeciwległy róg. Bledzewskiemu pozostało tylko wyciągnąć piłkę z siatki.
 Manifestujący zbyt agresywnie radość krakowscy kibice zostali w ciągu kilku minut uspokojeni przez policjantów za pomocą pałek, gazu łzawiącego i wody.
 W 30 min kolejnej szansy na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Pater, zablokowany z wyczuciem przez Lekkiego.
 Od tej chwili inicjatywę przejęli zabrzanie, bo wiślacy zadowoleni z prowadzenia 2-0, wyraźnie cofnęli się do defensywy. W tym trudnym dla gości okresie gry skutecznymi interwencjami popisał się Sarnat. W 32 min nie dał się zaskoczyć Bonkowi z wolnego (z 18 m), w 33 min uprzedził szarżującego Prasnala, a w 39 min obronił mocny strzał Wiśniewskiego.
 Bramkarz Wisły dobrze rozpoczął również drugą połowę spotkania, pewnie wyłapując "główkę" Gierczaka w 48 min, po centrze Probierza. Nie dał się też zaskoczyć Bonkowi w 50 min, a w 58 min pomógł mu Pater, wybijając piłkę głową z linii.
 Napór zabrzan przyniósł im gola w 64 min. Po akcji Kocyby z Szemońskim, Kompała znalazł się zaledwie kilka metrów od bramki i nie zmarnował okazji.
 Krakowianie mogli wcześniej uspokoić zapędy górników, ale w 49 min spudłował Kelechi, po wygraniu pojedynku biegowego z Kocybą, a w 55 min nie sięgnął piłki głową Niciński.
 Gospodarze atakowali coraz groźniej, nie pomogły zmiany dokonane przez trenera Lenczyka, bo Kulawikowi, Żurawskiemu, Markowi Zającowi... brakowało sił. Minimalnie chybili z dalszej odległości Bonk (w 69 min) i Kocyba (w 72 min). Jedyna w okresie wielkiego natarcia Górnika kontra Wisły zakończyła się dobrą interwencją Bledzewskiego po strzale Patera.
 Krakowscy szkoleniowcy: Orest Lenczyk, Waldemar Fornalik i Andrzej Iwan nerwowo zerkali na zegarki. Arbiter doliczył jeszcze 4 minuty. Pod koniec meczu podyktował sporo wolnych dla zabrzan. Bez przerwy dochodziło więc do ostrych starć na polu karnym "Białej Gwiazdy". Drogo mógł kosztować błąd Żurawskiego przy linii bocznej, ale strzał Prasnala w 90 (+2) min obronił Sarnat.

JERZY SASORSKI

Opinie trenerów

Namieszał w składzie i... wygrał

 Orest Lenczyk (trener Wisły): - Moja drużyna zwyciężyła w takim stylu, na jaki ją było stać po ciężkim meczu w czwartek. Chwała tym zawodnikom, którzy mimo rozegrania całego spotkania w Sarajewie, dziś byli na boisku wiodącymi postaciami, oraz trzem, którzy wystąpili po dłuższej przerwie. Wygraliśmy zdecydowanie pierwszą połowę. Choć sędzia podyktował po przerwie rekordową ilość wolnych, straciliśmy tylko jedną bramkę. Mecz się tak układał, że mogliśmy go nie wygrać, ale mogliśmy też prowadzić 3-0 i do końca trzymać spokojnie zwycięstwo. Zadowolony jestem przede wszystkim z wyniku. Przed meczem usłyszałem, iż znowu namieszałem w składzie. Tymczasem wygraliśmy. Trzy punkty chciałbym dedykować autorom tamtych słów.
 Mieczysław Broniszewski (trener Górnika): - Ten mecz miał dwa oblicza. Istotnie, pierwsza połowa była wyrównana, ale straciliśmy dwie bramki, po głupich błędach. Natomiast po przerwie Górnik zaprezentował się z dobrej strony. Narzucił swoje tempo, dobrze rozgrywał, strzelił jedną bramkę. Niestety, nie udało się zdobyć drugiej, wyrównać. Uważam, że spotkanie było na dobrym poziomie. Życzyłbym sobie, aby Górnik grał tak zawsze, jak przeciwko Wiśle w drugiej połowie.

(SAS)

Kamil Kosowski

Trzeba się cieszyć!

 - Czuł Pan jeszcze presję zabrzańskiej publiczności?
 - Trochę czasu już minęło, ale na pewno był to ciężki mecz. Wynik - tak mi się wydaje - jest zasłużony. Sędzia nam nieco przeszkadzał. Najważniejsze, że wróciliśmy na fotel lidera.
 - Ani Pan, ani Tomasz Kulawik nie mogliście sobie poradzić z Michałem Probierzem.
 - Górnik gra na jednego zawodnika, który dośrodkowuje. Gdy nie mógł tego robić z bliska, próbował z daleka. Ale wygraliśmy i nie ma chyba o czym mówić. Trzeba się cieszyć z tego, co osiągnęliśmy.

(SAS)

Grzegorz Niciński

Lekki mnie złapał

 - Ile stracił Pan kilogramów w czasie tego meczu?
 - Wagi w szatni nie było.
 - Jest Pan zadowolony ze swojej gry?
 - Najważniejsze, że zdobyliśmy dwie ładne bramki i odnieśliśmy zwycięstwo.
 - Jakie były Pana zadania?
 - Grałem w środku, bardziej defensywnie. Może niepotrzebnie straciliśmy tę bramkę na 2-1, bo ten gol dodał rywalom skrzydeł, atakowali do końca.
 - W drugiej połowie miał Pan szansę na zdobycie gola.
 - Grzesiek Lekki złapał mnie wpół. Nie mogłem nic zrobić, choć znajdowałem się blisko bramki.

(SAS)

Artur Sarnat

Co to jest szczęście?

 - Dużo pracy miał Pan w Sarajewie, jeszcze więcej chyba w Zabrzu?
 - Gdy schodziliśmy z boiska, ktoś powiedział: ale mieli szczęście. Nie chcę się powtarzać, lecz przypomnę, że szczęście to połowa sukcesu.
 - Nie mógł Pan zapobiec stracie bramki?
 - Nagle się znalazł przede mną.
 - Kto zaspał?
 - Nieważne, kto. Wszyscy popełniliśmy błąd. Ale liczą się punkty, za tydzień kibice zapomną jaki był w Zabrzu wynik, że wygraliśmy tylko 2-1. (SAS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie