Nic nie ocali wielkiego pieca w Krakowie. ArcelorMittal nie zmieni decyzji. Strajk bez sensu. Potrzebna nowa praca dla hutników 13.10

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Wielki piec w krakowskim oddziale ArcelorMittal Poland przeszedł w ostatnich latach gruntowny remont i hutnicy myśleli, że popracuje przez kolejne dekady. A oni wraz z nim... Anna Kaczmarz / Dziennik Polski /Polska Press
Ponad 66 lat od pierwszego spustu surówki w Nowej Hucie kończy się przygoda Krakowa z wytopem stali i tradycyjnie rozumianym hutnictwem. W zgodnej opinii ekspertów, ogłoszona w czwartek 8 października decyzja koncernu ArcelorMittal o definitywnym zamknięciu krakowskiej stalowni jest nieodwracalna. Hutnicy "zawdzięczają" to z jednej strony unijnej polityce klimatycznej, a z drugiej - swoim kolegom z górniczych związków zawodowych, którzy przez ostatnie lata blokowali konieczne zmiany w kopalniach; w efekcie absurdalnie wysokie koszty wydobycia węgla na Śląsku (i w Małopolsce) są przerzucane na odbiorców, w tym ArcelorMittal Poland i firmy energochłonne tracą konkurencyjność, a ich załogi - pracę. Dziś trzeba się skupić na znalezieniu nowej roboty dla 650 pracowników likwidowanej części surowcowej w Krakowie. Pocieszające: szefowie pośredniaków uważają, że nie powinno być z tym problemu, bo wiele firm potrzebuje fachowców.

FLESZ - Cała Polska w strefie żółtej

– Żadne strajki nic tu nie zmienią, a mogą jedynie pogorszyć sytuację – tak dr Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, a dziś minister w Gabinecie Cieni BCC, komentuje groźby hutniczych związkowców. Przypomina, że w Krakowie pozostaje produkcja wyrobów gotowych (płaskich), która ma przyszłość i doskonale uzupełnia ofertę oddziału ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej.

Niezwykła galeria z budowy wielkiego pieca w dawnej hucie im...

- Koncern przenosi z Krakowa do b. Huty Katowice tylko część surowcową, co jest w obecnych warunkach w pełni uzasadnione biznesowo – podkreśla były wicepremier.

Sanjay Samaddar, prezes Arcelor Mittal, ogłosił w zeszły czwartek, że koncern „zmuszony jest” zamknąć wielki piec i stalownię w Krakowie, a kilkutygodniowa likwidacja instalacji zacznie się jeszcze w październiku. Jako powód podał pogarszającą się sytuację na europejskim rynku stali, będącą pochodną unijnej polityki klimatycznej, w tym rosnących cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla i coraz większego importu stali. W Polsce dochodzą do tego rażąco wysokie ceny prądu, które w energochłonnym przemyśle odgrywają kluczową rolę. Samaddar przyznał, że pandemia doprowadziła do spadku zamówień i przesądziła o losie krakowskiej stalowni.

- Wszystkie urzędy pracy w Małopolsce, ale też na Śląsku, będą wspierać hutników w poszukiwaniu nowych miejsc pracy oraz – jeśli trzeba – w zmianie kwalifikacji lub pozyskaniu pożądanych kompetencji. Są pieniądze na szkolenia i przeszkolenia, mamy doświadczenie – deklaruje Jan Gąsienica-Walczak, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.

Koniec wytopu stali w Krakowie. Górnik chroniony, hutnik na bruk

Zakończenie wytopu stali dotknie bezpośrednio 650 pracowników, którzy pozostali w zakładzie po zeszłorocznym „czasowym” wygaszeniu wielkiego pieca. Wcześniej pracowało tu ponad 1200 osób (w całym krakowskim oddziale – ponad 3 tys.), ale część z nich przeszła do ArcelorMittal Polska (AMP) w Dąbrowie Górniczej (zrobili tak m.in. wszyscy dojeżdżający wcześniej do Krakowa z zachodniej Małopolski), część osiągnęła wiek emerytalny, reszta skorzystała z ofert innych firm.

- Decyzja o likwidacji stalowni spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Wśród załogi dominuje niepewność, ogromne rozczarowanie, poczucie bycia oszukanym – komentuje Władysław Kielian, szef „Solidarności” w krakowskim oddziale AMP. Przypomina, że walka o utrzymanie w Krakowie części surowcowej trwała kilka lat, zaangażowały się w nią wszystkie siły polityczne w regionie i kraju, od prezydenta i radnych Krakowa, przez posłów, po premiera (który osobiście rozmawiał w Davos z prezesem ArcelorMittal) i prezydenta RP.

- Cały czas byliśmy przekonywani przez zarząd AMP, że praca części surowcowej została zatrzymana tylko czasowo – wspomina Kielian. „S” ogłosiła pogotowie strajkowe i wezwała rząd do podjęcia rozmów z właścicielami koncernu. - W obronie miejsc pracy jesteśmy gotowi posunąć się do najostrzejszych form protestu, ze strajkiem włącznie – ostrzega lider „S”.

Dr Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, a dziś minister gospodarki w Gabinecie Cieni BCC, wyjaśnia, że to, co dzieje się w Nowej Hucie, jest w ogromnej mierze efektem 10 lat rażących zaniedbań polskich rządów w energetyce.

– Pod naciskiem górniczych związków zawodowych nie wprowadzono niezbędnych zmian w kopalniach, przez co większość z nich jest dzisiaj nierentowna. Znacznie bardziej opłaca się przywieźć węgiel do Katowic z Kolumbii niż go fedrować na Śląsku. Koszty przerzucono na producentów prądu i odbiorców. Przez to mamy jedne z najwyższych cen prądu w Europie i polscy hutnicy tracą pracę. Związkowcy z hut mogą za to dziękować związkowcom z kopalń i decydentom uprawiającym populistyczną polityką, ignorującą całkowicie realia gospodarcze – grzmi Janusz Steinhoff.

Kraków. Postapokaliptyczny klimat. Nieznane miejsca z wnętrz...

Nakłada się na to ambitna polityka klimatyczna Unii Europejskiej, przejawiająca się m.in. w rosnących kosztach emisji CO2, uderzających nie tylko w elektrownie węglowe, ale i huty. – Ona wymaga zdecydowanie więcej realizmu i pilnych korekt. Nie może być bowiem tak, że huta w Europie ponosi wysokie koszty budowania gospodarki zeroemisyjnej, a jej konkurentka na Ukrainie, w Rosji, Chinach, Indiach, USA tych kosztów nie ma. Warunki konkurencji są wtedy dramatycznie nierówne, co prowadzi do zwiększenia importu do Europy i zamykania hut – opisuje Janusz Steinhoff.

Nowa praca dla hutników i... cła na stal

Od czasów Gierka do upadku komunizmu polskie hutnictwo produkowało ok. 15 mln ton stali rocznie. Po niezwykle kosztownej modernizacji w XXI wieku jesteśmy piątym producentem stali w UE (po Włoszech, Francji, Hiszpanii i RFN). W 2019 roku produkcja w Polsce wyniosła 9,07 mln ton i była o 10,8 proc. mniejsza niż w 2018. Import przekroczył 11 mln ton (wzrost o 13 proc.)…

Janusz Steinhoff podkreśla, że jedynym sposobem na wyrównanie szans jest wprowadzenie przez UE ceł na stal – tak, aby także producenci spoza Unii ponosili koszty walki o klimat. Trzeba do tego przekonać Światową Organizację Handlu (WTO). – Mówi się o tym od dawna, ale konkretów brak – ubolewa b. wicepremier. Dodaje, że w pandemii sytuacja wszystkich europejskich hut, nie tylko ArcelorMittal, pogorszyła się i branży na Starym Kontynencie grozi katastrofa. Wtedy będziemy skazani na import.

Sanjay Samaddar deklaruje, że koncern zrobi wszystko, by znaleźć nową robotę pracownikom krakowskiej stalowni (którzy od marca przebywają na postojowym). Podkreśla, że w Nowej Hucie pozostają inne zakłady AMP: koksownia i część przetwórcza - dwie walcownie, linia ocynkowania i malowania blach. Będą one nadal potrzebować kadr, podobnie jak inne polskie oddziały koncernu – w Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Chorzowie i Świętochłowicach oraz koksownia Zdzieszowice.

- Wszystkie urzędy pracy w Małopolsce będą wspierać hutników w poszukiwaniu nowych miejsc pracy oraz – jeśli trzeba – w zmianie kwalifikacji lub pozyskaniu nowych. Są na to pieniądze środki, mamy doświadczenie – deklaruje Jan Gąsienica-Walczak, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.

W jego opinii, pracownicy AMP powinni sobie z łatwością poradzić na małopolskim rynku pracy. – W samym Krakowie wskaźnik bezrobocia jest wciąż niski, poniżej 3 proc., a to są znakomici fachowcy, poszukiwani przez wielu pracodawców – podkreśla szef WUP. Przyznaje, że więcej problemów mogą mieć pracownicy firm kooperujących, ale i oni uzyskają stosowne wsparcie.

Okrągły stół dał nadzieję, pandemia ją odebrała

Przypomnijmy, że 17 stycznia 2020 roku prezydent Krakowa zorganizował w magistracie „Okrągły Stół w sprawie działalności Kombinatu Metalurgicznego ArcelorMittal Poland (AMP) w Krakowie-Nowej Hucie”. W dyskusji w sali obrad Rady Miasta Krakowa uczestniczyli przedstawiciele rządu z Jarosławem Gowinem, wicepremierem, ówczesnym ministrem nauki i szkolnictwa wyższego i Jadwigą Emilewicz, minister rozwoju, a także posłowie, senatorowie i europarlamentarzyści wszystkich opcji, wojewoda małopolski, wicemarszałek Małopolski, radni małopolscy, miejscy i dzielnicowi, przedstawiciele władz AMP, liderzy i działacze związków zawodowych, liczni szefowie firm kooperujących z AMP, szefowie urzędów pracy.

Wiceprezes AMP zapewnił wówczas, że koncern chce nadal produkować stal w Krakowie: „wielki piec zostanie ponownie włączony, jeśli zarząd AMP dojdzie do wniosku, iż mamy do czynienia z trwałą poprawą koniunktury”. Dodał, że ocena taka zostanie dokonana w II kwartale 2020 roku. Styczniowe oznaki poprawy wydawały się obiecujące, ale nie nadawały się do formułowania daleko idących wniosków i prognoz, gdyż wzrost zainteresowania kontrahentów mógł mieć związek z uzupełnianiem zapasów po okresie świątecznym i noworocznym.

Wszyscy zgodzili się, że los około 800 pracowników oddziału AMP w Krakowie, których dotknęło wyłączenie wielkiego pieca w listopadzie 2019 r., zależy głównie od koniunktury na rynku stali w Europie oraz tego, czy krakowskiej hucie uda się utrzymać na tym rynku konkurencyjność.

Wicepremier Gowin i minister Emilewicz podkreślili, że polski rząd ustanowił system rekompensat za energię dla firm energochłonnych – wsparcie wyniesie ok. 900 mln zł rocznie i jego największym beneficjentem będzie właśnie AMP. Firmy energooszczędne, w tym AMP, zyskają też znaczny finansowy oddech za sprawą regulacji zapisanych w ustawie o rynku mocy. - Wszystko to winno poprawić warunki działania AMP oraz konkurencyjność tej firmy – stwierdził Gowin.

Minister Emilewicz wyjaśniła, że polski rząd przeciwny jest wprowadzaniu ceł na stal i zaostrzaniu wojny handlowej, bo – w ostatecznym rozrachunku – byłoby to dla polskiej gospodarki niekorzystne (ogromne ilości blach zużywają m.in. bardzo liczne w Polsce fabryki sprzętu AGD, więc cła wywindowałyby ich koszty, osłabiając konkurencyjność).

„Konkurencyjność krakowskiej huty (i nie tylko) jest jednak w znacznej mierze także pochodną polityki klimatycznej Unii Europejskiej – forsowane w obecnym kształcie przez Komisję Europejską zasady nowego Zielonego Ładu mogą sprawić, że na terenie UE w ogóle zabraknie miejsca dla przemysłów energochłonnych opartych na węglu, jak tradycyjne hutnictwo. Dlatego tak ważne jest zadbanie na poziomie UE o legislację, która z jednej strony pomoże Polsce realizować ambitną politykę klimatyczną, a z drugiej – nie spowoduje trwałego wygaszenie tak ważnej dla polskiej (unijnej) gospodarki branży; dużą rolę może tu odegrać mechanizm funduszu sprawiedliwej transformacji” – brzmi jedna z konkluzji ze styczniowego spotkania.

Dotychczasowe działania osłonowe, prowadzone przez zarząd AMP w porozumieniu ze związkami zawodowymi, pozwoliły zminimalizować negatywne skutki ograniczenia produkcji w Krakowie dla załogi; nie oznacza to jednak, że pracownicy nie ponoszą żadnych konsekwencji, przeciwnie – dojazdy do pracy związane są z wieloma uciążliwościami.

„Nieoszacowane pozostają na razie skutki wygaszenia pieca dla licznych kooperantów AMP. Z jednej strony ograniczenie aktywności krakowskiego oddziału musiało w nich uderzyć, z drugiej – utrzymująca się w Polsce dobra koniunktura gospodarcza pozwala minimalizować negatywne skutki, zaś bardzo niskie bezrobocie i wysokie zapotrzebowanie na fachowców na krakowskim rynku pracy daje nadzieję na to, iż ewentualna utrata zatrudnienia przez pracowników firm kooperujących będzie krótkotrwała” – to był kolejny wniosek ze spotkania w magistracie.

Nikt nie przewidywał, że dwa miesiące później wybuchnie pandemia, która dramatycznie pogorszy sytuację w całej branży, gasząc resztki nadziei na ocalenie wielkiego pieca i stalowni w Nowej Hucie.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

mam pomysł...zróbcie w halach park...kilka kieszonek...kieszonka piecowa...kieszonka odlewnicza, nie mylić z toaletą...

G
Gosc
12 października, 17:43, Gość:

A pamiętam jak ZOMO jechało pacyfikować hutę. I co teraz ? SOLIDARNOŚĆ wygrała tyle że rynek stali dla obcego producenta . Tak jest z każdym zakładem

Podziękujcie administracji, tak opodatkowali wszystko że się nie opłaca, ściąga się tylko z krajów III świata, gdzie ścieki idą prosto do rzeki, nie ma filtrów oczyszczjacych,. Związkowców wywala się kopniakiem, a pracownicy pracują po 10 h dziennie.

E
Ehh

Po co komu zakład produkujący stal dla przemysłu. Najważniejsza jest,,repolonizacja "mediow ,żeby ładnie to przedstawiać plebsowi. Patrząc na rozwój sytuacji w rolnictwie, hutnictwie,stoczniach,energetyce,turystyce robi się nie ciekawie, ale Prezes i jego ekipa brnie dalej .

G
Gość

A pamiętam jak ZOMO jechało pacyfikować hutę. I co teraz ? SOLIDARNOŚĆ wygrała tyle że rynek stali dla obcego producenta . Tak jest z każdym zakładem

G
Gosc

Na socjal ich, a nie do pracy, wprowadzić podatek solidarnościowy 14 i dać hutnikom, żeby mogli oglądać w spokoju seriale tureckie.

Dodaj ogłoszenie