Nie będą mataczyć!

WCH
Udostępnij:
Stanisław Kołcz i Bogdan Kunicki, dwaj członkowie prezydium Rady Nadzorczej Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu, złożyli wniosek o zmiany w jego składzie. Potwierdzają, że dotyczyć może tylko dwóch osób: przewodniczącego Bogusława Budzyńskiego i jego zastępcy Krzysztofa Migacza.

NOWY SĄCZ. Czy dojdzie do odwołania przewodniczącego Rady Nadzorczej "Grodzkiej" Bogusława Budzyńskiego?

   Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi tylko o głowę przewodniczącego, na którego ma spaść cała odpowiedzialność za zamęt z wyborami prezesa. Tadeusz Czoch, po paru dniach fikcyjnego w sumie urzędowania, z powodu całej zawieruchy sam zrezygnował.
   Wtorkowe obrady prezydium Rady Nadzorczej były burzliwe. Próbowano dojść do ładu z nieudanymi wyborami prezesa. Ustalono, że brak informacji w protokole o wynikach pierwszej tury wyborów stanowił niewielkie uchybienie w sytuacji, kiedy są dokumenty źródłowe, podające te dane. W sprawie protestu jednego z kandydatów na prezesa, Krzysztofa Niewiary, zarzucającego nieścisłości regulaminowi konkursu, wypowie się w najbliższy poniedziałek na posiedzeniu Rada Nadzorcza. Do porządku obrad został wprowadzony punkt o zmianach w składzie prezydium. Wnieśli go obradujący we wtorek Stanisław Kołcz i Bogdan Kunicki. Z ich słów wynika jednoznacznie, że mają zamiar zrobić porządek z bałaganem powstałym przy okazji wyborów. Bogdan Kunicki powiedział nam wprost: - Przewodniczący i zastępca nie będą mataczyć!
   Dodał jednak zaraz, że nic pewnego jeszcze nie wiadomo. Wniosek może być wycofany, a kogo konkretnie dotyczy, będzie wiadomo nie z mediów, a z dyskusji na poniedziałkowym posiedzeniu Rady Nadzorczej. Stanisław Kołcz potwierdza, że zmiana punktu dotyczy obu panów z kierownictwa Rady.
   - Trzeba te sprawy przedyskutować - mówi.
   A jest co. Nie tylko chodzi o zamęt z regulaminem, ale także o rezygnację Tadeusza Czocha. Zrezygnował, bo - jak napisał - nie miał umowy o pracę. Dowiedzieliśmy się, że podpisał ją tylko Bogusław Budzyński, natomiast Krzysztof Migacz odmówił złożenia podpisu. Podczas konkursu Krzysztof Migacz był bezpośrednim rywalem Tadeusza Czocha. Po swojej przegranej miał podpisać umowę zwycięzcy. Fatalna sytuacja. Został w niej postawiony ubiegłoroczną uchwałą Rady Nadzorczej. Od połowy roku obaj panowie, Budzyński i Migacz, mają reprezentować Radę na zewnątrz we wszystkich sprawach. Ich podpisy były niezbędne na dokumencie pracy Tadeusza Czocha.
   Nikt z kierownictwa spółdzielni nie pomyślał, czy nie należałoby zwolnić z pełnomocnictwa Krzysztofa Migacza na czas jego startu w wyborach. Gdyby wygrał, podpisywałby sobie samemu umowę o pracę? To kolejny zamęt, za który - co wiemy nieoficjalnie - niektórzy członkowie Rady chcą obwinić przewodniczącego i odwołać go z pełnionej funkcji.
   Z przewodniczącym Budzyńskim nie zdążyliśmy się wczoraj skontaktować przed jego wyjściem do lekarza.
(WCH)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie