Nie chcą trafić na Videoton

Redakcja
Michael Lamey chce zagrać z Walijczykami Fot. Michał Klag
Michael Lamey chce zagrać z Walijczykami Fot. Michał Klag
ELIMINACJE LIGI MISTRZÓW. Dyrektor sportowy Wisły Stan Valckx będzie dziś reprezentował krakowski klub podczas losowania rund eliminacji Ligi Mistrzów, które odbędzie się w szwajcarskim Nyonie.

Michael Lamey chce zagrać z Walijczykami Fot. Michał Klag

- Z zespołów, które możemy wylosować najmocniejszym rywalem wydaje się węgierski Videoton. Trudno wskazać najdogodniejszego dla nas rywala. Obojętnie kogo wylosujemy, to trzeba będzie wygrać - mówi Stan Valckx. Nie podjął się wytypowania zespołu, który najbardziej chciałby zobaczyć w rywalizacji z Wisłą.

- Przyznaję, że nie widziałem gry niektórych drużyn, na które możemy trafić. Są jednak zespoły, które widziałem, przykładowo Pjunik Erewań, Skonto Ryga, czy Videoton. Nie są to złe drużyny. Jeszcze jako zawodnik widziałem mecz Valletty z Malty - wspomina trener Wisły Robert Maaskant. Zgodził się z Valckxem, że Videoton mógłby być najbardziej wymagającym rywalem.

Podobne zdanie ma prezes "Białej Gwiazdy" Bogdan Basałaj. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby wiślacy wylosowali rywala z Wysp Brytyjskich, a mogą trafić na walijski Bangor City, czy Linfield Belfast z Irlandii Północnej.

- Można by zagrać z Walijczykami. Dla mnie bardzo ważne będzie to, abyśmy trafili na rywala, który ma stadion z dobrą murawą. A z tego, co wiem są one dobre w Walii. Patrząc na listę rywali myślę, że pod tym względem można byłoby także wylosować drużynę z Luksemburga, albo z Malty. To ciekawy kraj. Nie mam jednak szczególnych preferencji, co do miejsca, w którym mielibyśmy wystąpić. Dzięki piłkarskiej karierze zwiedziłem już wiele krajów - mówi Michael Lamey.

Łukasz Burliga wskazuje bez namysłu: - Chętnie zobaczyłbym Islandię, poza tym mistrz tego kraju Breidablik ma niski współczynnik. Nie chciałbym, abyśmy trafili na zespoły z Armenii, Mołdawii, czy Videoton, które wydają się być najmocniejsze. Lepiej też nie jechać do Tallina, bo źle się kojarzy.

W Tallinie Wisła przegrała dwa lata temu rywalizację o Ligę Mistrzów z zespołem z tego miasta - Levadią. Teraz może trafić na Florę.

- Gdy wylosowaliśmy Levadię, początkowo nie zrobiło to na nas wrażenia. Później zobaczyliśmy w pierwszym meczu, że to nie są "ogórki" i trzeba popracować. Stało się jednak to, co się stało. Teraz może więc lepiej, jakbyśmy nie wpadli na zespół z Tallina, bo nie ma co kusić losu - mówi Tomas Jirsak. - W klubach, z którymi możemy zagrać jest wielu dobrych piłkarzy. Słyszałem, że dobrze płacą przykładowo w Kazachstanie i grają tam niezłą piłkę. W zespole Toboł Kostanaj gra dwóch Czechów. Gdybyśmy na nich trafili, to nie będzie łatwo. Z nikim nie będzie lekko. Nie boimy się nikogo, tylko samych siebie. Mam nadzieję, że teraz mamy mocniejszą drużynę niż w poprzednich latach, która bardziej wytrzyma to psychicznie.

Florę Tallin chciałby natomiast wylosować trener asystent Kazimierz Moskal. - Tym razem byśmy się zrewanżowali. Poza tym, w Tallinie wystąpimy w turnieju, który się odbędzie przed pierwszym meczem w eliminacjach. Gdybyśmy wylosowali Florę i zagrali pierwsze spotkanie na wyjeździe, to można byłoby od razu tam zostać - wyjaśnia trener Moskal.
Nic przeciwko grze z Florą nie miałby również bramkarz Wisły Sergei Pareiko, który jest Estończykiem. Nie widzi w tym problemu, że Wisła kiedyś odpadła po meczach z Levadią, w której grał przed laty. Rok temu w eliminacjach Ligi Europejskiej "Biała Gwiazda" nie przeszła Karabachu Agdam z Azerbejdżanu. - Lepiej teraz nie trafić na azerski klub Neftczi Baku. Wiem, że to mocny zespół. Może lepiej byłoby wylosować inną drużynę. Partizan Belgrad, w którym grałem w zeszłym roku wygrał w eliminacjach z Pjunikiem Erewań. Można byłoby też zagrać z klubem Valletta z Malty - uważa Ivica Iliev. Natomiast Gordan Bunoza nie miałby nic przeciwko temu, gdyby wiślacy wylosowali Mogren Budva z Czarnogóry.

Trener Maaskant podkreśla: - Jeżeli popatrzymy na listę rywali, to oczywiście mówi się, że musimy awansować do dalszej rundy. Ale trzeba być ostrożnym. W tym roku mieliśmy na przykład problem z Polonią Bytom, z którą zremisowaliśmy na wyjeździe. To jest piłka i wszystko może się zdarzyć, dlatego konieczna jest maksymalna koncentracja. Od pierwszego meczu trzeba zagrać na 100 procent, a nie na 80, oszczędzając niektó- rych zawodników na kolejne rundy.

Piotr Tymczak

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie