Nie chcę, ale muszę

Redakcja
- Chciałbym tego uniknąć, ale możemy zostać zmuszeni pozostać w Brukseli dłużej niż do 1 listopada - powiedział wczoraj ustępujący szef Komisji Europejskiej Romano Prodi. A wszystko dlatego, że wynik jutrzejszego głosowania w europarlamencie nad nowym składem Komisji Europejskiej wciąż jest niepewny.

Korespondencja "Dziennika" z Brukseli

   Romano Prodi żegnał się wczoraj z dziennikarzami, inaugurując jednocześnie działalność sali prasowej w otwartej na nowo siedzibie komisji - Berlaymont. Ten monstrualnych rozmiarów budynek, przy rondzie Schumana w Brukseli, został wczoraj ponownie otwarty po 13 latach. W 1991 roku postanowiono usunąć z budynku wszechobecny azbest i trzy tysiące pracujących w nim wtedy urzędników przeprowadzono do innych biurowców.
   Podsumowując 5-letnią kadencję Romano Prodi wśród swoich najważniejszych osiągnięć wymienił rozszerzenie Unii Europejskiej o 10 nowych krajów. Dziennikarze pytali go jednak głównie o to, co stanie się w najbliższych godzinach, czyli o wiszącą na włosku przyszłość nowej Komisji Europejskiej pod wodzą Portugalczyka Jose Barroso. Prodi nie wykluczał, że mimo iż obecna komisja kończy za kilka dni swoją 5-letnią kadencję - to po 1 listopada będzie musiała pracować nadal.
   - To może być trudne, bo mój gabinet jest już niemal pusty - śmiał się Prodi. I nie chodzi tu wcale o meble, tylko o jego współpracowników, którzy jak to bywa zwykle pod koniec kadencji, znaleźli już sobie nowe zajęcia i nie zamierzają z nich rezygnować. Także sam Prodi zamierza za kilka dni wrócić na dobre do Włoch.
   Głosowanie nad zatwierdzeniem nowej Komisji Europejskiej ma się odbyć jutro w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Wiadomo, że poprze ją prawica, a socjaliści zagłosują przeciw. W tej sytuacji wiele będzie zależało od postawy liberałów.
   Jak nieoficjalnie ustalił "Dziennik", liberałom, którzy starali się określić wspólne stanowisko w głosowaniu - nie udało się wczoraj osiągnąć porozumienia. Wrócą do rozmów dzisiaj po południu. Według informacji uzyskanych przez "Dziennik" większość liberałów nie chce udzielić poparcia nowej komisji.
   Zamieszanie wokół nowej komisji to wynik zastrzeżeń części eurodeputowanych pod adresem Włocha - Rocco Buttiglione, kandydata na komisarza ds. wymiaru sprawiedliwości. Buttiglione naraził się lewicy wypowiedziami na temat homoseksualizmu, że "to grzech", i kobiet, że "samotne matki to złe kobiety". Barroso nie uległ żądaniom socjalistów i liberałów, by dokonać zmian w składzie komisji i zdecydował, że Buttiglione w niej pozostanie.
RAFAŁ RUDNICKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie