reklama

Nie dla mnie fotel prezesa

RedakcjaZaktualizowano 
Fot. Wacław Klag- Za nami styczeń, w którym nie zapadł Pan w sen zimowy. Robert Korzeniowski startował na Uralu oraz we Francji, trenował, pojechał jako ambasador polskiego sportu do Irlandii, gdzie nawet... doił krowy, a w kraju współtworzył program rozwoju lekkoatletyki i jeszcze uczestniczył w balach sportowych...

Zapracowany Robert Korzeniowski

   - I te bale najbardziej dały się we znaki - mówi Robert Korzeniowski. - Jestem jako sportowiec bardziej przyzwyczajony do startów, do marszów nawet w okresie zimowym, do częstych podróży niż do tanecznych parkietów. Niemniej, zawsze biorę udział w dorocznych balach sportowych, bo szanuje wybór kibiców. To czytelnicy gazet, słuchacze radia, widzowie telewizji zechcieli dostrzec i docenić moje dokonania sportowe, wybierając na listy asów, za co jestem im wdzięczny i choć nie przepadam za balowym tłokiem, zawsze zjawiam się na ogłaszaniu wyników, by podziękować moim wyborcom. Przebywając potem w styczniu we Francji, dowiedziałem się o jeszcze podwójnym wyborze w tym kraju. Od lat startuję - obok WKS Wawel - w barwach francuskiego klubu USC Tourcoing. Zostałem wybrany sportowcem roku okręgu mego klubu. Ponadto dziennikarze francuscy sklasyfikowali mnie na drugim miejscu wśród sportowców swego kraju. Zwyciężyły piłkarki ręczne z Cannes. To były wybory nie tylko dokonań sportowych, ale też osobowości, medialności osób...
   - Z tych wielu spraw w minionym miesiącu za najważniejsze uzna Pan...
   - Starty sportowe! To moja podstawowa powinność, nadal jestem zawodnikiem, dopiero na drugim miejscu - działaczem. Kiedyś to się zmieni, ale teraz dla mnie najważniejsze są przygotowania do igrzysk w Atenach i obrona tam złotego medalu w chodzie na 50 km. Sprawdziłem swą formę ostatnio dwukrotnie, cenię sobie 2. miejsce w Jekatierynburgu, bo wykazałem się czasem lepszym niż rok temu. Z kolei wygrałem zawody we Francji rezultatem nieco gorszym niż na Uralu, ale była to zamierzona taktyka. W hali w Mondeville nie uciekłem od razu francuskim rywalom, albowiem chciałem, by publiczność przeżywała emocje do końca. Swe występy oceniam wysoko, w dodatku jestem pełen sił i zdrowia.
   - Następne starty?
   - Pojadę w lutym do Belfastu, by powalczyć w tamtejszej hali. Za dwa i pół tygodnia wystąpię w Spale, aby po rocznej przerwie zdobyć halowe mistrzostwo Polski na 5 km. W ub. roku musiałem przerwać passę występów w Spale, bo termin ten kolidował z pierwszymi zawodami Grand Prix IAAF w Meksyku. Tym razem nic mi nie przeszkadza. Chcę w spalskiej hali uzyskać wynik 18.50, czeka mnie więc walka z czasem, bo krajowi rywale raczej mi nie zagrożą.
   - Czy w Spale wystartuje też Pana siostra, Sylwia?
   - Nie, przebywa we Francji, trenuje, a musimy liczyć się z kosztami przejazdu do kraju i z powrotem. Sylwia będzie za to uczestniczyć w halowych mistrzostwach Francji. Przygotowuje się do ważnego sprawdzianu, 27 marca w Dudincach weźmie udział w kwalifikacji olimpijskiej, w chodzie kobiet na 20 km. Jeśli uzyska minimum 1.33,30, ma szansę zobaczyć olimpijskie Ateny. Ten rezultat jest w jej zasięgu.
   - Miał też Pan udać się na przedolimpijski rekonesans do Grecji...
   - I tak się stanie w lutym, wybieram się na kilka dni do kraju najbliższych igrzysk. Trasy olimpijskiej w Atenach nie będę wizytował, widziałem ją jesienią, a jeszcze jest w modernizacji, będzie gotowa w czerwcu. Moim celem teraz jest znalezienie miejsca i jak najlepszych warunków, by w Grecji, przed igrzyskami przez dwa tygodnie gdzieś przebywać, mieć tam ciszę, spokój, trenować i koncentrować się do wielkiego dla mnie dnia - 27 sierpnia. Zawsze na igrzyskach mieszkam poza gwarną wioską olimpijską, zjawiam się w niej dopiero tuż przed występem.
   - Trzeci już rok z rzędu wyjeżdża Pan z końcem zimy do Meksyku. Dawniej była to RPA...
   - Wybieram obecnie Meksyk, bo czuję się tam bardzo dobrze. Na miejscu mam silnych rywali, odpowiada mi też koloryt tego kraju, sympatia mieszkańców. Będę w kraju Majów od 24 lutego do 2 kwietnia.
   - Wyjaśnijmy jeszcze, jak doszło w Irlandii do bardzo bliskiego spotkania Pana z krowami?!
   - Mój rywal i przyjaciel z tras chodziarskich Irlandczyk Jamie Costin jest farmerem, prowadzi gospodarstwo rolne. Kiedy odwiedziłem go na "zielonej wyspie", pokazywał mi prace na swej farmie, a ponieważ nie święci garnki lepią, spróbowałem, jak doi się krowy. Nigdy tego dotąd nie robiłem. Wyjaśniam, że wszystko w gospodarstwie Jamiego jest zmechanizowane, nie było to więc dojenie ręczne, tylko podpinałem aparaturę. Lubię zwierzęta, może po zakończeniu kariery spróbuję gdzieś za miastem założyć małą hodowlę...
   - Współtworzył Pan w styczniu wraz z grupą menedżerów, działaczy, zawodników, przy wsparciu firmy Elite Cafe, powstanie niezależnego od PZLA programu rozwoju lekkoatletyki w Polsce. Dlaczego wyszliście z tą inicjatywą, czy w ramach konkurencji ze swoim związkiem?
   - Nasze wystąpienie traktuję jako wyzwanie intelektualne dla PZLA. Chodzi o uaktywnienie dla dobra "królowej sportu" wielu środowisk, firm, instytucji, regionów, gdzie lekkoatletyka ma jeszcze spore rezerwy. Nie wszystko w PZLA przebiega jak należy. Chcemy więc inspirować kolejne plany.
   - Mówi się o konkurencyjności osób związanych z Elite Cafe w stosunku do PZLA. Związek za rok przeprowadzi wybory. Czy macie już swój "gabinet cieni" do władz PZLA?
   - Nie, jeszcze sporo czasu do upływu kadencji, przed nami igrzyska olimpijskie, wspólny cel, ale z czasem może taka grupa kandydatów się wyłoni.
   - Za rok będzie Pan już człowiekiem wolnym, w sensie startów sportowych, bo zapowiada koniec kariery. Czy wtedy Roberta Korzeniowskiego zainteresuje stanowisko prezesa PZLA?
   - Na pewno nie. Fotel prezesa czy innego urzędnika nie jest dla mnie. Mam odmienne poczucie swej misji, inne zainteresowania, temperament. Bardzo chętnie będę pomagał związkowi, całej polskiej lekkoatletyce, ale z innych pozycji niż zza biurka.
Rozmawiał: JAN OTAŁĘGA

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3