Nie drożej niż 20 tysięcy zł

Redakcja
Z cyklu: co kupić (1)

   Otwarcie granic, a także obawa przed wprowadzeniem w życie tzw. podatku ekologicznego spowodowały, że przez ostatnie dwanaście miesięcy byliśmy świadkami masowego importu samochodów używanych do Polski. Spośród prawie miliona sprowadzonych pojazdów ponad połowa nie znalazła nabywców, więc zalega przy drogach i w komisach.
   Sytuacja taka musiała odbić się na cenach. I odbiła - ale, niestety, tylko samochodów używanych. Nic więc dziwnego, że z miesiąca na miesiąc sprzedaż nowych aut spada. Dealerzy próbują ratować sytuację ogłaszając różnego rodzaju promocje, oferując darmowe wyposażenie, komplet kół zimowych czy ubezpieczenie.
   Niestety, samochody nowe w stosunku do polskich zarobków są niesłychanie drogie, nic więc dziwnego, że salony sprzedaży świecą pustkami. Co więc pozostaje Polakowi ze średnią krajową pensją, któremu udało się odłożyć na wymarzony samochód 20 tysięcy złotych? Skorzystanie z bogatej oferty pojazdów używanych.
   Mając do dyspozycji taką kwotę można już swobodnie poruszać się po rynku i wybierać od najmłodszych i najmniejszych samochodów, poprzez kilkuletnie pojazdy klasy średniej, aż po bardziej wiekowe limuzyny. Czyli - co kto lubi.
   20 tysięcy trzeba zapłacić np. za dwuletniego fiata pandę, na korzyść którego przemawia instalacja gazowa. Tyle samo życzy sobie pierwszy właściciel dwuletniego seicento, którego atutem jest bezwypadkowość. Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że dużo ofert z rocznika 2003 nie ma. Nic dziwnego, nowy samochód traci najwięcej właśnie w pierwszym i drugim roku użytkowania, więc nikt takich pojazdów nie sprzedaje, jeśli nie przymusi go to tego sytuacja.
   Szerszy wybór mamy, gdy zdecydujemy się na auto trzyletnie. Wówczas możemy już wybierać spomiędzy większych od pandy i seicento "francuzów". 20 tysięcy życzą sobie właściciele citroenów saxo, renault clio i peugeotów 206 z 2002 roku. Oczywiście, będą to wersje z podstawowymi silnikami i nieimponujące bogatym wyposażeniem.
   Chcąc kupić samochód niemiecki (np. opla corsę) lub francuski, ale z silnikiem wysokoprężnym lub lepszym wyposażeniem, musimy sięgnąć po pojazd z roku 2001. Tutaj mamy już spore pole manewru. Ofertę rynkową poszerzają chętnie oferowane fiaty punto. A nie bojąc się dużego przebiegu, możemy nawet kupić opla astrę classic.
   Decydując się na auto pięcioletnie możemy zostać właścicielami samochodu kompaktowego. 20 tysięcy złotych życzą sobie bowiem właściciele np. fiatów bravo/brava i marea (w zależności od przebiegu i wyposażenia), za tyle możemy kupić nissana almerę, a nawet czerwoną, 105-konną alfę romeo 146.
   W ofercie znajdziemy również ople astry, a fani samochodów niemieckich mogą mieć upragnionego volkswagena - co prawda będzie to małe polo, ale za to z silnikiem 1.4.
   A co, jeśli ktoś poszukuje samochodu z dużym bagażnikiem? W takim wypadku pozostaje poszukanie auta sześcioletniego - a konkretnie skody octavii. Co prawda silnik będzie nieduży i benzynowy, ale za to auto pochodzi od pierwszego właściciela, co dla wielu osób jest istotne.
   Jako alternatywę można wskazać daewoo nubirę. Mając 20 tysięcy do wydania możemy również zakupić seata cordobę, citroena xsarę, a także renault megane. Samochody z tego rocznika najczęściej mają przejechane około 100 tysięcy kilometrów, często pochodzą z polskiego salonu i od pierwszego właściciela. W zasięgu pojawia się także pierwsze auto japońskie - jest to toyota yaris z litrowym silnikiem.
   Osoby poszukujące sportowych wrażeń mogą pokusić się o zakup fiata punto HGT. Sięgając po auta z 1998 roku można już kupić auta niemal luksusowe. 20 tysięcy złotych życzy sobie bowiem sprzedawca np. daewoo leganzy czy plasującego się klasę niżej forda mondeo, nissana primery czy opla vectry.
   Tyle samo zapłacimy za napędzane silnikiem 1.6 renault laguna, a także dwuosobowego fiata barchettę lub opla tigrę. Za 20 tysięcy możemy również nabyć volvo V40, a będzie to egzemplarz z 1997 roku. Alternatywą są japońskie mitsubishi carisma i honda civic, a nawet sportowy fiat coupé.
   A co jeśli zależy nam na BMW? Wówczas musimy sięgnąć po auta przynajmniej dziewięcioletnie i będzie to najprawdopodobniej seria 3, często z instalacją gazową. W wypadku tych dość wiekowych już samochodów trudno o udokumentowaną przeszłość, a także pochodzenie "salonowe".
   Za 20 tysięcy możemy również zostać właścicielami samochodów budzących w Polsce powszechny szacunek "ulicy". Za tyle właśnie możemy kupić volkswagena passata z 1995 roku, a nawet równego mu wiekiem mercedesa klasy C.
   Do ciekawostek, które również można nabyć za 20 tysięcy, należą natomiast całkowicie odrestaurowany volkswagen garbus z 1969 roku oraz 20-letni, napędzany silnikiem benzynowym o pojemności niemal sześciu litrów jeep wrangler.
   Jak widać z tego krótkiego przeglądu rynku, oferta rynkowa samochodów w cenie 20 tysięcy jest bardzo szeroka i każdy znajdzie coś, co będzie odpowiadało jego preferencjom. Oczywiście, należy pamiętać, że nie można wydawać całej kwoty, jaką dysponujemy, na sam zakup samochodu. Oprócz ubezpieczenia trzeba liczyć się z wydatkami spodziewanymi (wymiana płynów i materiałów eksploatacyjnych, rozrządu) i niespodziewanymi. Samochodu używanego nigdy nie uda się przecież sprawdzić w 100 procentach.
   W następnym odcinku tego minicyklu przyjrzymy się ofercie rynkowej samochodów kosztujących do 30 tysięcy złotych. Za tyle można już kupić fabrycznie nowe pojazdy.
MIROSŁAW DOMAGAŁA
Fot. autor

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie