Nie ma jak w banku

ET
Nie spełniły się nadzieje, jakie wielu producentów wiązało z dopłatami bezpośrednimi. Spodziewali się oni, że rolnicy zaczną szybko wydawać pieniądze, tymczasem ci wolą je trzymać w banku.

Gdzie podziały się dopłaty bezpośrednie

Nie spełniły się nadzieje, jakie wielu producentów wiązało z dopłatami bezpośrednimi. Spodziewali się oni, że rolnicy zaczną szybko wydawać pieniądze, tymczasem ci wolą je trzymać w banku.

   Obiecywano sobie sporo, bo też i pieniądze, jakie trafiły na wieś są niemałe. Od października 2004 r. do końca kwietnia tego roku rolnicy zainkasowali 7,7 mld zł. Na te pieniądze zęby ostrzyli sobie producenci maszyn rolniczych, artykułów budowlanych, sprzętu AGD, czyli wszyscy ci, którzy spodziewali się, że gospodarze zasobniejsi w pieniądze z Unii zaczną inwestować w gospodarstwa, remontować zabudowania gospodarskie i domy i wreszcie - oddawać się konsumpcji - kupować telewizory, pralki, lodówki i w ogóle sprzęt AGD. Jak na razie nadzieje okazały się płonne.
   "Duże rozczarowanie przyniosły dane na temat wzrostu konsumpcji w IV kwartale 2004 r. (realny wzrost o 1,9 proc. w porównaniu do ponad 3 proc. w poprzednich trzech kwartałach), świadczące o tym, że pieniądze trafiające na konta rolników nie odegrały oczekiwanej pozytywnej roli"
- czytamy w biuletynie analityków Banku BPH z tego tygodnia, w których autorzy zastanawiają się m.in. nad tym, gdzie podziały się pieniądze z dopłat.
   Kwartał później zamiast lepiej, było tylko gorzej. Tych, którzy spodziewali się, że rolnicy zaczną wydawać pieniądze na początku tego roku czekała przykra niespodzianka. Jak podaje GUS, inwestycje w I kwartale wzrosły w całej gospodarce zaledwie o 1 proc., a dynamika konsumpcji spadła do 1,7 proc.
   - Nie sprawdziły się nasze nadzieje, że dopłaty rozruszają rynek budowlany - przyznaje Mirosław Lubarski, dyrektor ds. marketingu w Polskich Składach Budowlanych.
   Wbrew oczekiwaniom, rolnicy wcale nie zabrali się wiosną za remonty, nie mówiąc o nowych inwestycjach budowlanych. Dyrektor Lubarski tłumaczy to tym, że chociaż łączna suma dopłat prezentuje się imponująco, to jednak podzielone między 1,5 mln gospodarstw rozdrabnia się na niewielkie kwoty, za które można kupić co najwyżej telewizor, ale nie można myśleć o budowie domu.
   - Owszem zdarzają się zasobni gospodarze, którzy wydają na materiały budowlane dwa, trzy razy więcej niż inni klienci. Ale jest ich bardzo niewielu. Większość rolników to przecież drobnica - ocenia szef marketingu PSB.
   To właśnie oni, gospodarze na kilku hektarach, którzy w ramach dopłat dostali po kilkaset, górą 2 tys. zł, mają, zdaniem analityków, rozkręcić koniunkturę na rynku sprzętu RTV/AGD. Dane GUS częściowo potwierdzają te oczekiwania. Częściowo, gdyż rzeczywiście ruszyła sprzedaż telewizorów i telefonów i to aż o 17 proc. w stosunku do 2004 r. (wyniki za kwiecień br.), ale w przypadku sprzętu AGD wzrost sprzedaży jest symboliczny i wynosi tylko 1 proc.
   Spory ruch w interesie notują producenci maszyn i urządzeń rolniczych, tylko, że ich zdaniem większy popyt ma niewiele wspólnego z dopłatami. - Rok temu rolnicy kupowali ciągniki za pieniądze z SAPARD-u, teraz z funduszy SPO - _wyjaśnia Jarosław Victora, prezes Zetor Polska.
   Zainteresowanie jest tak duże, że zamówienia realizowane są w terminie kilku miesięcy. Ciągnik zamówiony w czerwcu będzie do odbioru dopiero we wrześniu. O kupnie sprzętu żniwnego przez sezonem można zapomnieć.
   Sprzedaż szłaby jeszcze lepiej, gdyby pieniądze z Sektorowego Programu Operacyjnego szybciej trafiały do rolników.
   - _Środki z SAPARD-u można było dostać w trzy tygodnie. Teraz na rozpatrzenie wniosku czeka się kilka miesięcy
- narzeka Robert Kwiatkowski, szef sprzedaży w Agromie Kraków.
   Marcin Bielówka z krakowskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyjaśnia, że o szybszym rozpatrywaniu wniosków nie może być mowy, gdyż takie są procedury.
   - Standardowo weryfikacja dokumentacji trwa trzy miesiące. Ponieważ większość wniosków zawiera błędy, odsyłamy je wnioskodawcy, co dodatkowo wydłuża czas ich rozpatrywania - wyjaśnia Bielówka.
   Być może właśnie z powodu problemów z SPO rolnicy na razie niechętnie sięgają po dopłaty i wolą je trzymać na koncie. Wszystko bowiem wskazuje na to, że właśnie tam ulokowali pieniądze, jakie dostali z Brukseli.
   - W pierwszym kwartale tego roku wartość depozytów w naszym banku wzrosła o 20,6 proc. w stosunku do 2004 r. - mówi Justyna Szafraniec, rzeczniczka Banku Polskiej Spółdzielczości.
   PBS obsługuje aż 80 proc. rachunków, na które trafiają dopłaty bezpośrednie. (ET)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie