Nie podmieniamy na proszek

Redakcja
W Łodzi wyszło na jaw, że przejęte od dealerów narkotyki policjanci wykradają z magazynów i ponownie wprowadzają na rynek. Co z niebezpiecznymi używkami robią policjanci z Wadowic, Kalwarii czy Andrychowa, którzy również codziennie mają z nimi do czynienia?

W Wadowicach nie ma policyjnego magazynu do przechowywania narkotyków

   Narkotyki to towar bardzo często przechwytywany przez policjantów z powiatu wadowickiego. Nie jest ich wiele. Policjanci nie natrafili - jak dotąd - na wytwórnię narkotyków w tym regionie, w której masowo produkowana byłaby "biała śmierć". Policjanci są zresztą przekonani, że takiej nie ma w powiecie wadowickim, a wszystkie narkotyki do Wadowic, Andrychowa czy Kalwarii trafiają spoza powiatu przez pośredników. Za to bardzo często wyłapywani są dealerzy, którzy rozprowadzają używki wśród zazwyczaj młodych ludzi. Od jesieni policjanci pojmali ich już 22, z tego połowa to nieletni. W mieszkaniu wadowiczanina, zatrzymanego trzy tygodnie temu, ujawniono 200 działek amfetaminy i był to dealer-rekordzista ostatniej dekady w powiecie wadowickim. W oczekiwaniu na proces sądowy przebywa w areszcie.
   Co policjanci z Wadowic robią z odzyskanymi narkotykami? Insp. Jan Kajdas, komendant powiatowy policji w Wadowicach, zapewnia, że w Wadowicach nie ma takiego problemu, jak w Łodzi, gdzie policjanci wykradli z magazynu narkotyki i sprzedawali je później. - Przede wszystkim dlatego, że w naszej Komendzie nie ma magazynu takiego, jak w Łodzi. Po przejęciu narkotyków na potrzeby śledztwa, przetrzymujemy je tylko 3-4 dni. Później przesyłamy do zbadania w Laboratorium Kryminalistyki w Krakowie lub do policyjnego magazynu przy Komendzie Wojewódzkiej Policji - mówi szef wadowickich policjantów.
   W czasie 3-4 dni po przejęciu narkotyków, przechowywane są one w policyjnych sejfach. Jeden z policjantów mówi, że na tym etapie bezsensem byłoby wykradanie narkotyków i zastępowanie ich proszkiem do pieczenia. Używki, przechowywane przez kilka dni w Wadowicach, nie są bowiem dokładnie zbadane. Badania przeprowadzane są dopiero w Krakowie. - Wyszlibyśmy na idiotów, przekazując do krakowskiego Laboratorium proszek do pieczenia jako dowód w sprawie przeciwko dealerowi - zapewnia anonimowo funkcjonariusz.
(GM)

Co stało się w Łodzi?

Z magazynu Centralnego Biura Śledczego w Łodzi zniknęło ok. 100 kg narkotyków. W miejsce amfetaminy, LSD i innych używek, pojawił się... proszek do pieczenia. Podejrzewa się, że to funkcjonariusze (tylko oni mieli dostęp do magazynu) wykradali z magazynu narkotyki, a następnie - przy współpracy z przestępcami - wprowadzali na narkotykowy rynek. Szefowie łódzkiego CBŚ już stracili posady, prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie