Nie przenoście nam komendy do Krakowa

Redakcja
Fot. Magdalena Uchto
Fot. Magdalena Uchto
DWOJE NA JEDNEGO. Poseł ANDRZEJ ADAMCZYK o współpracy w powiecie, pojedynku z Jarosławem Gowinem, przestępczości i walce o tańszą autostradę z Krakowa do Katowic.

Fot. Magdalena Uchto

Widzi Pan jeszcze szanse na to, aby Komenda Powiatowa Policji pozostała w takiej formie jak dotychczas?

- Nie chcę, żeby moje słowa zabrzmiały zbyt patetycznie, ale to nie jest problem ocalenia komendy; to kwestia uratowania pewnego systemu, który został stworzony przez 10 lat funkcjonowania samorządu i który gwarantuje mieszkańcom bezpieczeństwo. Myślę, że mam prawo tak twierdzić, ponieważ od 1998 roku byłem radnym powiatowym - przewodniczącym Komisji Infrastruktury i członkiem Komisji Bezpieczeństwa. W perspektywie widzę, co udało się zrobić. Pamiętam, jak po jednym programie telewizyjnym kilka dni temu - gdy porównałem Skawinę do Pruszkowa albo Wołomina - poseł Raś zarzucił mi populizm posunięty do granic wytrzymałości.

- Szczerze mówiąc, gdy ostatnio powtórzył Pan to na naszych łamach, również byliśmy nieco zaskoczeni. Bo skojarzenia są jednoznaczne. Naprawdę twierdzi Pan, że mogliśmy mieć tutaj do czynienia z poważnymi strukturami mafijnymi, przed którymi uratowało mieszkańców powołanie KPP?

- Przecież w Skawinie takie grupy już funkcjonowały. Były tam strzelaniny, gangi kradnące samochody, nocą można było spotkać osoby chodzące z rottweilerami. Komenda Powiatowa to rozbiła, dlatego, że posiada instrumenty operacyjne do walki z tego rodzaju przestępczością.

- Nie chcemy zaprzeczać, ale czy porównanie nie idzie zbyt daleko? To odważne stwierdzenie.

- Mam tego świadomość i wiem, że trudno jest się z tego tłumaczyć. Ale chcę w ten sposób uświadomić, czym jest brak konsekwentnej pracy operacyjnej policji na danym terenie, w dużej aglomeracji.

- Nie jesteśmy od tego, aby oceniać, czy po likwidacji KPP byłoby lepiej lub gorzej, ale trzeba zwrócić uwagę, że nawet gdyby do tego doszło, to komisariaty zostaną. A tam funkcjonariusze normalnie pracują.

- Policjanci uświadomili mi, że w komisariatach nie mają takich możliwości operacyjnych, jak w komendzie powiatowej. Chodzi o kompetencje i takie rzeczy jak np. zakładanie podsłuchów, konfidentura, czynności kryminalne, instrumenty do prowadzenia dochodzeń...

Czy możemy sobie wyobrazić taką sytuację, że z komendy powiatowej odchodzi 100 ludzi z etatami. I co? Idą na ulicę? Przecież wiele z tych osób to technicy operacyjni.

Ukułem taką teorię i jestem przekonany, że to zjawisko będzie w ten sposób funkcjonowało: jedna wielka komenda i kilkanaście komisariatów, które nie będą miały możliwości, aby zapewnić bezpieczeństwo w takim stopniu jak dzisiaj.

- ...jeśli zostaną podjęte decyzje, o których mówimy.

- Oczywiście. Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną rzecz. W ostatnich latach zwiększyła się liczba mieszkańców podkrakowskich gmin, którzy przenieśli się tam z Krakowa. A zatem, jeśli są migracje, to w tę stronę. Więc policjantów powinno w powiecie przybywać, a nie ubywać.

- Jakie znaczenie może mieć jeszcze lobbing posłów w tej sprawie?

- Przecież decyzje jeszcze nie zapadły... Lobbing, jak państwo mówicie, powinien zmusić do odpowiedzi na pytanie, czy została wykonana analiza tego przedsięwzięcia. Jakie będą jego skutki? Idę o zakład, że taka operacja nie przyniesie żadnej wartości dodanej, a może wprowadzić zamieszanie. Efekt może być taki, że po kilku latach wrócimy do modelu komendy powiatowej albo rejonowej.
Tylko proszę nie odbierać tego jako obronę powiatu przed "niecnymi" zakusami miasta. Nie. Staram się tylko patrzeć na całą aglomerację krakowską.

- Ale jak Pan sobie wyobraża przewidywanie skutków? To jest możliwe?

- Można choćby przeanalizować działanie dawnych komend rejonowych.

Jednak przede wszystkim nie bardzo rozumiem, jaki jest sens podejmowania zmian legislacyjnych dla jednej komendy.

- Jest jeszcze Łódź...

- Z tego, co wiem, Łódź nic nie robi w zakresie likwidacji Komendy Powiatowej Policji. Sprawdzałem.

- Panie pośle, przejdźmy na poziom "polityczny". Czuje się Pan odpowiedzialny za to, że PiS nie ma starosty w powiecie krakowskim, a na dodatek oddał władzę Platformie?

- Ponoszę polityczną odpowiedzialność, że PiS nie ma władzy we wszystkich powiatach w naszym okręgu. Jakkolwiek nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że oddaliśmy władzę PO. Mamy trzech członków zarządu i współrządzimy z Platformą, która ma ich dwóch.

- Nie zmienia to faktu, że jest to kolejna kadencja, gdy starostą jest człowiek z innego ugrupowania.

- ...dzięki Lidze Polskich Rodzin, która nie dawała gwarancji takich kandydatów do objęcia funkcji zarządzających, aby decydować się na współpracę. Poza tym, kandydaci na starostę, których mieliśmy, nie chcieli podjąć się tego zadania. Dlatego radni PiS podjęli decyzję, aby wejść w koalicję z kimś innym. To nie jest tak, że powinniśmy się z Platformą wszędzie różnić. Nie składałem kontrasygnaty pod tym porozumieniem, bo uznałem, że radni są odpowiedzialni i wiedzą, co robią.

- Pełnomocnikiem PO w okręgu krakowskim jest poseł Jarosław Gowin, w ostatnich miesiącach dosyć aktywny na tym terenie. Nie patrzy Pan na niego trochę zazdrosnym okiem?

- Nie, dlaczego? Podjęcie współzawodnictwa politycznego z posłem Gowinem to dla mnie zaszczyt. Cieszę się, że przejawia tutaj taką inicjatywę, że pobudza mieszkańców do działania. To daje nadzieję, że w samorządzie będzie więcej ludzi z inicjatywą. Zresztą, ja też dużo jeżdżę po terenie i widzę jak zmienia się świadomość mieszkańców. Zdaję sobie też sprawę, że w wielu gminach, a szczególnie tych mniejszych, to nie etykieta partyjna daje kandydatowi bonus.

- Interesuje nas jednak, jak Pan odbiera tę aktywność Jarosława Gowina. Widać, że jest twarzą Platformy w wielu tematach "medialnych", jest rozpoznawalny. To może być - jak Pan określa - wartość dodana? A jeśli tak, czy Pan się tego obawia?

- Nie, to nie jest dla nas zagrożenie. Raczej bodziec, który mobilizuje.

- Polityk PO nie ukrywa jednak, że "interesuje go tylko zwycięstwo"? Mówił to zarówno w rozmowie z nami, a niedawno powtórzył w programie Konrada Piaseckiego w RMF-ie.

- Jeśli tak artykułuje swoje oczekiwania i nadzieje... To dobra motywacja, a ja cenię ludzi ambitnych. My też nie będziemy odstawać. Byłoby - zgodzicie się - niedorzecznością, gdybym stwierdził, że interesuje nas wyborcza porażka. Nie dam nikomu tej satysfakcji. Prawo i Sprawiedliwość ma nadzieję na zwycięstwo. I co najmniej na powtórzenie wyniku sprzed czterech lat. Jestem nawet pewien, że to się uda.
- Będziecie walczyć o starostę?

- Po to, między innymi, idzie się do wyborów. Żeby zdobyć władzę. Widzę, że wracacie do sytuacji z 2006 roku. Jestem przekonany, że przeważył wtedy rozsądek radnych PiS. Wybór był taki: albo współrządzenie albo przejście do opozycji. Zdecydowano się na to pierwsze. Razem z Platformą.

- A Pan będzie startował w najbliższych wyborach samorządowych?

- Nie, na chwilę obecną nie przewiduję takiej decyzji.

- Nieoficjalnie, ale jednak mówi się, że jeśli Zbigniew Ziobro nie będzie "lokomotywą wyborczą" PiS, to posłowie mogą szukać dla siebie miejsca w samorządzie. Zresztą, taka jest tendencja, nie tylko w Małopolsce. Istnieje coraz bardziej powszechna opinia, że w samorządzie jest jednak większa władza... Myślał Pan o tym?

- Przyznam szczerze, że nie. Dlatego, że w Sejmie mam dużo rozpoczętych spraw, które chciałbym kontynuować. A przede wszystkim uważam, że na Wiejskiej również można się spełnić. Już nie mówię o tym, że podjąłem pewne zobowiązania i podchodzę do tego poważnie. Posłowie nie powinni traktować pracy w samorządzie jako zabezpieczenie najbliższej przyszłości.

- Mówi Pan z dużym przekonaniem o zwycięstwie PiS-u w wyborach do sejmiku, a również do Rad Powiatu, krakowskiego i innych. Więc ma Pan zapewne obraz przyszłego starosty, którego by Pan sobie życzył. Kto mógłby nim być?

- Jest kilka osób, ale nie mogę jeszcze wymieniać nazwisk, żeby nie atomizować środowiska.

- A jak Pan odbiera słowa starosty Jerzego Krzyworzeki, że czuje się bardzo pewnie i będzie ubiegał się o taką samą funkcję?

- To doświadczony polityk. Musi jakoś zachęcić swoich stronników do udziału w wyborach.

- Myśli Pan, że poseł Jacek Krupa może zagrozić pozycji obecnego starosty wewnątrz Platformy.

- Jeśli zdecyduje się na udział w wyborach, będzie bardzo poważnym kontrkandydatem. Tak to oceniam.

- To byłby kolejny poseł...

- No tak... Być może nie wszyscy mogą realizować się na Wiejskiej.

- Mając taką wykładnię, będziemy obserwować, którzy posłowie zdecydują się na strat w wyborach... A wracając do polityki lokalnej. Dzisiaj w powiecie krakowskim PiS nie ma burmistrza w żadnej gminie.

- Platforma też. Mamy za to wójta z PiS-u, a z tego co wiem PO też nie ma ich zbyt wielu.

- Będziecie się bardzo starać, aby to zmienić?

- Chciałbym przede wszystkim, żeby w każdej gminie wójtami i burmistrzami zostali ludzie rozsądni i otwarci, którzy będą chcieli współpracować, także z posłami. Nie doprowadzajmy do tego, żeby wszystko upolityczniać. Ale też nie ukrywam, że mam nadzieję, iż w niektórych gminach nasz kandydat wygra.

- Pańskie nazwisko od dłuższego czasu jest kojarzone ze staraniami o tańszy przejazd autostradą Kraków - Katowice. Jednak na razie nic nie wskazuje na to, że coś się zmieni.

- Czy mam poczucie klęski?
- Nie, aż tak dramatycznie tego nie formułujemy.

- Od wielu lat staramy się, wspólnie z posłanką Beatą Szydło, podważyć zasadność opłaty za autostradę w sytuacji, gdy nie spełnia ona określonych parametrów. I oto teraz mamy do czynienia z sytuacją, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że chce renegocjować umowy ze Stalexportem. Z drugiej strony złożyliśmy projekt ustawy dotyczącej opłat na autostradzie.

- Czyli w jakim punkcie jesteśmy?

- Nie ma dokładnych informacji, jak przebiegają rozmowy z koncesjonariuszem.

- Ale ma Pan w ogóle pewność, że są prowadzone?

- Gdyby tak nie było, odebrałbym to jako sygnał, że państwo polskie bierze stronę koncesjonariusza. Wierzę, że jest inaczej. Dlatego na dzisiaj nie możemy mówić o porażce, a oczekujemy przełomu w rozmowach ze Stalexportem.

Rozmawiali: Magdalena Uchto, Remigiusz Półtorak

krakowski@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie