Nie tylko Beaujolais

Redakcja
Jest znakomity powód, by wrócić do opisywanego już w Piwniczce Wolnej Soboty Merlota, jednego z najbardziej popularnych czerwonych szczepów uprawianych niemal w całym winniczym świecie. Na półce zaprzyjaźnionej z nami piwnicy zauważyłem typową burgundzką butelkę z charakterystycznym kwiecistym elementem na jasnej etykiecie. To był widoczny znak, że mam do czynienia z produktem człowieka o słynnym nazwisku Georges Duboeuf. Każdy, kto choć w niewielkim stopniu interesuje się winną tematyką, natychmiast skojarzy go z Beaujolais Nouveau, najbardziej znanym na świecie młodym winem, które wypijane jest w ogromnych ilościach (65 mln butelek!) w każdy trzeci czwartek listopada. Wtedy to od Japonii poczynając, a na Alasce kończąc cały glob świętuje otwarcie pierwszych butelek czerwonego trunku wytłoczonego z winogron, które zaledwie dwa miesiące wcześniej dojrzewały jeszcze w malowniczych winnicach południowej Burgundii. Odkorkowałem zatem butelkę od Duboeuef'a, by w ten sposób nieśmiało napomknąć o zbliżającym się święcie. Beaujolais Nouveau jeszcze fermentuje w kadziach i dopiero w listopadzie poznamy jego smak. Już dziś możemy natomiast ruszyć po przygodę z innym winem wytwarzanym przez słynnego "Księcia Beaujolais". Trzeba bowiem wiedzieć, że w należących do niego winnicach wytwarza się rocznie ponad 25 mln skrzynek wina, które z młodym trunkiem niewiele mają wspólnego. Mało tego, każda partia ma odmienny charakter, bo powstaje na rozległym obszarze od chłodnego Maconnais w Burgundii poczynając, a na upalnej Langwedocji i Roussillon kończąc.

Degustowana tutaj butelka zawiera purpurowo-czerwone, gęste wino ze szczepu Merlot. Informacja, iż jest to Vin De Pays D'Oc oznacza, że winogrona dojrzewały w upalnej Langwedocji położonej w południowo-zachodniej Francji. 2800 godzin słońca w ciągu roku, zróżnicowana, łupkowo-wapienna gleba i niski poziom opadów deszczu robią swoje. Czerwone wina bez trudu osiągają moc 13 i 14 proc., mają skoncentrowany smak i bardzo ciemną, wręcz atramentową suknię. Doskonale udaje się więc tutaj lubiący ciepłe strefy Merlot, popularna odmiana, która wzięła swoją nazwę od kosa (po francusku merle), bo te ptaki szczególnie gustują w słodkich owocach tego szczepu. Ich gruba skórka sprawia, że do moszczu przedostaje się stosunkowo niewiele gorzkich garbników, przenika za to barwnik nadający winu ciemny, głęboki kolor. Nawet wytrawny Merlot o charakterystycznym posmaku świeżego ciasta ze śliwkami, bywa więc nieco słodkawy na finiszu. Owa gładkość sprawia, że zalicza się go dziś do ulubionych czerwonych odmian winogron zajmujących już na świecie obszar ponad 260 tys. ha. Jedna dziesiąta winnic obsadzonych tym właśnie szczepem rośnie w Langwedocji, chociaż nie daje tam win tak wybitnych jak w Bordeaux. Gerges Duboeuf nic sobie jednak z tego nie robi, bo nigdy nie miał aspiracji, by wytwarzać trunki mogące powalić na kolana najbardziej wybrednych degustatorów. Wystarczy, że zalewa światowy rynek poprawnymi winami, wyrastającymi nieco ponad przeciętność. Fakt, że wyróżnikiem tej serii są typowe, kwieciste etykiety oznacza, iż wytwórca wystarczająco mocno w nie wierzy, by liczyć na przywiązanie klientów poszukujących na sklepowych półkach właśnie wina od Duboeuf'a. Widać jest ich sporo, skoro interes kręci się nieprzerwanie od kilku dziesięcioleci i nic nie wskazuje na to, by ten korzystny trend miał się odwrócić.
A jakiego Merlota proponuje nam Georges Duboeuf? Mamy do czynienia z jasno zdefiniowanym trunkiem, którego moc (13 proc.) nie przysłania bynajmniej świeżości owocowych aromatów. W bukiecie jest stosunkowo mało owej charakterystycznej dla Merlota śliwki. Dominują raczej inne czerwone owoce, z lekkim naciskiem na czerwoną porzeczkę i jagodę. Wino ma ową gładkość, której nie sposób odmówić typowemu Merlotowi. Dobrze układa się w ustach, jest wyjątkowo ciepłe i przyjazne na finiszu. Jednym słowem jest to dość typowy produkt Georgesa Duboeuf'a, bo jego strukturę niemal bezbłędnie można przewidzieć jeszcze przed wyciągnięciem korka z długiej szyjki butelki. Przy czym "typowy" nie oznacza bynajmniej "nudny", czy "pozbawiony charakteru", bo takich błędów nasz wytwórca raczej nie popełnia.
Tego i wielu innych win możecie spróbować w nowosądeckim Klubie Muzycznym Jazzgot, który niedawno wzbogacił swoją imponującą kartę win o trunki z najbardziej znaczących winiarskich rejonów świata.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie