Nie wierzmy "wnuczkom"

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
BEZPIECZEŃSTWO. Podpowiadamy, co robić, kiedy dzwoni do nas lub pojawia się w drzwiach naszego mieszkania podejrzana osoba.

Nie dajmy się oszukać, nie wpuszczajmy obcych, których głosu nie rozpoznajemy FOT. 123RF

Uwaga, oszuści!

Ostatnie miesiące przyniosły plagę fałszywych "wnuczków", "hydraulików" czy "ankieterów". Oszuści potrafią zagrać każdą rolę, żeby wyłudzić pieniądze od łatwowiernych osób. Naiwność może nas kosztować nawet utratę dorobku życia.

Typowy scenariusz

- Pana wnuczek zamówił u mnie kurtkę, ale nie zapłacił - mówi do starszej osoby 35-latek, podający się za przyjaciela rodziny. Na dowód pokazuje nawet starą, używaną kurtkę.

- Maciuś? - odpowiada zdziwiona emerytka.

- To Maciek nic pani nie mówił? - zwraca się do niej mężczyzna. Wyjmuje telefon i udaje, że dzwoni do przyjaciela, żeby wyjaśnić sprawę.

- Niech pan nie dzwoni, już idę po pieniądze - mówi staruszka, która po chwili zjawia się z plikiem pieniędzy wyciągniętych z domowej skrytki.

Po kilku takich wizytach ów złodziej miał w kieszeni ponad 15 tys. złotych. Oszustwa wychodziły na jaw dopiero, kiedy seniorzy dowiadywali się od prawdziwych wnuczków, że ci żadnych kurtek nie zamawiali. Ale wtedy na odzyskanie pieniędzy było już za późno.

Odzyskanie wyłudzonych kwot jest praktycznie niemożliwe, nawet już po schwytaniu oszusta.

- Osoby te zazwyczaj nie mają stałego miejsca zameldowania i nie posiadają żadnego majątku. Nie ma z czego ściągnąć pieniędzy, które można by oddać poszkodowanym - mówi Bogusława Marcinkowska z krakowskiej prokuratury. Dodaje, że ofiarą fałszywych "wnuczków" najczęściej padają osoby starsze, które często nie dosłyszą i mają problem z szybkim kojarzeniem faktów.

Jak oni działają?

Sposób działania oszustów w większości przypadków wygląda podobnie.

* Na początku dzwonią, podając się za krewnego. W ten sposób uzyskują informacje o sytuacji materialnej starszej osoby, w tym sytuacji rodzinnej, i podczas rozmowy ustalają dokładny adres.

* Po opowiedzeniu wzruszającej historii w imieniu wnuka/wnuczki lub innego członka rodziny proszą o pilne pożyczenie pewnej kwoty pieniędzy (zwykle kilku lub kilkunastu tysięcy złotych), której oczywiście potrzebują na jakiś szczytny cel.

- Oszuści działają z zaskoczenia. Stwarzają zamieszanie, wmawiając poszkodowanym, że ich najbliżsi natychmiast potrzebują pomocy finansowej - podaje Marcinkowska.

Unikają kamer

Małopolska policja spotyka się ostatnio z przypadkami, kiedy osoba dzwoniąca prosi, aby ofiara po zakończonej rozmowie nie odkładała słuchawki.

- Tym samym oszust może kontrolować, co robi dana osoba po zakończonej rozmowie, czy np. nie kontaktuje się z rodziną, nie dzwoni na policję itp. - wyjaśnia Anna Zbroja z małopolskiej policji. Dodaje, że oszuści działają okresowo, tzn. przez pewien czas grasują w danym rejonie miasta, a potem zmieniają miejsce i po pewnym czasie ponownie wracają.

Wracają, bo wiedzą, że w domach seniorów są ukryte pieniądze. - Osoby starsze mają zwyczaj trzymania gotówki w domowych skrytkach - mówi Bogusława Marcinkowska. Uczula, że sięgając po schowane pieniądze w obecności "wnuczka", emeryt może stracić nie tylko odliczoną kwotę, ale wszystkie oszczędności. - Większą gotówkę lepiej trzymać w banku - radzi przedstawicielka prokuratury.
Okazuje się jednak, że "wnuczek" potrafi namówić dziadków do podjęcia zdeponowanych pieniędzy.

- Dzwoni wtedy i prosi o natychmiastową pomoc finansową, powołując się na wypadek lub chorobę. Wzruszona babcia idzie do banku i wyciąga uzgodnioną sumę - tłumaczy rzeczniczka prokuratury.

Dodaje, że w takim wypadku oszuści umawiają się na przekazanie pieniędzy między blokami, za małymi sklepikami czy wiatami przystanków - wszędzie tam, gdzie nie ma monitoringu kamer.

Wyłudzanie w sieci

Oszuści, którzy do wyłudzania pieniędzy wykorzystują internet, również potrafią być pomysłowi.

Niedawno krakowska prokuratura postawiła zarzuty 39-latkowi, który na portalu Allegro sprzedawał złoto. Drogocenne sztabki nie trafiały jednak do zamawiających. Oszust w ten sposób zarobił ok. 700 tys. zł.

Pokrzywdzeni czekali na towar, a opóźnienie w dostawie 39-latek tłumaczył im świętem państwowym w Czechach, skąd miały pochodzić sztabki. Na złoty interes nabrało się ponad 70 osób z całej Polski.

DOKĄD PO POMOC?

Jeśli do naszych drzwi zapuka podejrzana osoba, warto pamiętać o telefonach alarmowych. Policja - 997 lub z telefonów kom. 112. Straż Miejska - 986. Na początek o pomoc można zwrócić się do sąsiada.

MARCIN BANASIK

[email protected]

ZŁOTE ZASADY

GDY KTOŚ PRÓBUJE NAS OSZUKAĆ

1. Nie dajmy się zaskoczyć. Jeśli w słuchawce usłyszymy nieznany głos, a osoba podaje się za członka rodziny - zachowajmy czujność.

2. Nie informujmy rozmówcy o naszych oszczędnościach ani sytuacji rodzinnej.

3. Zadzwońmy do najbliższego krewnego i powiedzmy mu o sytuacji. Jeśli będzie miał wątpliwości co do naszego rozmówcy, zakończmy rozmowę.

4. Jeśli oszust zapuka do naszych drzwi, przedstawiając się jako pracownik gazowni, wodociągów itp., sprawdźmy, czy administracja osiedla w ciągu ostatnich kilku dni wywieszała odpowiednie ogłoszenia.

5. Nigdy nie wpuszczajmy podejrzanych osób do mieszkania.

6. Zapamiętajmy czas spotkania czy też przeprowadzonej rozmowy, która nas zaniepokoiła. O naszych podejrzeniach natychmiast poinformujmy policję.

Redaguje Małgorzata Mrowiec, e-mail: [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie