reklama

Nie zdążą do Europy

RedakcjaZaktualizowano 
(INF. WŁ.) Tylko 7 zakładów mięsnych z Małopolski ma jeszcze szanse skorzystania z okresu przejściowego, w którym będą mogły dostosować się do unijnych standardów, by potem sprzedawać swoje wyroby na rynki wspólnoty.

Wielu małopolskim zakładom mięsnym grozi zakaz produkcji

   Termin zgłaszania ofert w tej sprawie do resortu rolnictwa mija 15 lutego, a decyzja Komisji Europejskiej zapadnie do początku kwietnia. Jeśli nawet będzie pozytywna, w Małopolsce pozostanie aż 307 zakładów, które nie mają już żadnych szans handlowania na unijnych rynkach. Być może będą mogły sprzedawać swoje produkty w kraju, pod warunkiem jednak, że spełnią kryteria wyznaczone przez rząd. Jeśli nie - najprawdopodobniej już w maju lub czerwcu będą musiały zaprzestać produkcji.
    Okresy przejściowe dla zakładów branży spożywczej to polska specjalność. Występują o nie tylko cztery spośród dziesięciu krajów przystępujących w tym roku do Unii, a połowa wszystkich dotychczasowych decyzji Komisji Europejskiej w tej sprawie przypada właśnie na Polskę, przede wszystkim na zakłady mięsne. Wynika to przede wszystkim z obecnej struktury zakładów tej branży.
   Scentralizowanie w latach PRL-u produkcji państwowej oraz brak mięsa i wędlin w sklepach sprawiły, że po 1990 r. powstała ogromna liczba drobnych, rzemieślniczych ubojni i przetwórni. Brak kapitału oraz liberalne wówczas wymogi sanitarne, weterynaryjne i ekologiczne spowodowały, że przez lata zakłady te nie były modernizowane. Teraz, chcąc dostosować się do unijnych standardów, potrzebują więcej czasu.
   W Małopolsce unijne wymogi spełniło dotąd 5 zakładów (są to tzw. zakłady typu A) i już w maju ich wyroby mogą trafić na unijne stoły (wkrótce ich liczba powiększy się prawdopodobnie o kilka następnych).

   Kolejna grupa zakładów to te, które mają jeszcze szanse i teraz walczą z czasem i brakiem pieniędzy na inwestycje. W Małopolsce 102 zakłady miały sprostać unijnym wymogom do końca kwietnia tego roku (grupa zakładów B1), ale już dziś wiadomo, że ponad połowa z nich nie zdąży. Większość wystąpiła o przyznanie im okresu przejściowego - do końca 2007 r. - w którym będą sprzedawać swoje wyroby tylko do polskich sklepów i równocześnie nadrabiać opóźnienia w modernizacji.
   Ostatnia grupa to zakłady B2, którym już wcześniej przyznano okresy przejściowe - do końca 2007 lub 2006 r. W Małopolsce jest ich 22.
   Najliczniejszą grupę tworzą zakłady C, których w Małopolsce mamy dziś 312, czyli 80 proc. wszystkich z tej branży. Są to firmy, które nie uzyskały dotąd okresu przejściowego. Niektóre w ogóle nie były tym zainteresowane, wierząc, że "jakoś to będzie", a inne nie znalazły dotąd pieniędzy na inwestycje. Teraz pojawiła się przed nimi ostatnia szansa: jeśli do 15 lutego wojewódzkie inspektoraty weterynaryjne zgłoszą je do resortu rolnictwa, jako spełniające kryteria uzgodnione z Brukselę, ich możliwości dostosowania się do wymogów wspólnoty będą analizowane najpierw przez ministra rolnictwa, a potem przez Komisję Europejską, która ostatecznie zdecyduje o przyznaniu tym zakładom okresu przejściowego (albo o odrzuceniu ich ofert).
   Unijne wymogi okazały się jednak bardzo rygorystyczne i w Małopolsce spełnia je dziś zaledwie 7 zakładów typu C. Chcąc ubiegać się o okres przejściowy, muszą one spełniać następujące kryteria: duża lub średnia zdolność produkcyjna, zaawansowanie prac dostosowawczych co najmniej w 50 proc., dysponowanie kredytami branżowymi lub z programu SAPARD na następne inwestycje.
    W ocenie pracowników inspekcji weterynaryjnej, kryteria te są

zbyt rygorystyczne

i nieprawidłowo zdefiniowane. W Małopolsce z jednej strony nie brakuje zakładów, które prace dostosowawcze mają zaawansowane w 40 proc. i równocześnie przyznane kredyty na kolejne 60 proc., z drugiej natomiast są takie przedsiębiorstwa, którym - choć zrealizowały już 70 proc. inwestycji - nie wystarczy pieniędzy na brakujące 30 proc., a więcej kredytów już nie otrzymają. Według naszych rozmówców kryteria zostały tak ustawione, by wyeliminować sporą grupę zakładów z konkurencji na unijnych rynkach. Tym bardziej że przyznawane teraz okresy przejściowe będą znacznie krótsze od dotychczasowych: maksymalnie mogą one wynosić 12 miesięcy, ale może to być też 6 i 9 miesięcy.
    Odmiennego zdania jest dr Krzysztof Jażdżewski z Głównego Inspektoratu Weterynarii. Uważa on, że łagodzenie kryteriów byłoby nieuczciwe wobec tych zakładów, które już dawno, nieraz olbrzymim wysiłkiem całych załóg, zainwestowały w modernizację duże pieniądze i dziś produkują żywność najwyższej europejskiej jakości. Równocześnie jednak firmy te spłacają kredyty, co sprawia, że ich wyroby nie należą do najtańszych.
   - Gdyby teraz wobec zakładów typu C zastosowano mniej ostre kryteria, produkowałyby one żywność gorszą niż firmy typu A, lecz tańszą. W efekcie zakłady typu A mogłyby zacząć upadać - argumentuje dr Jażdżewski.
   Co będzie z tym zakładami, które nie mają już szans na okres przejściowy? Będą mogły produkować na rynek krajowy, ale tylko

do sprzedaży bezpośredniej

i po spełnieniu warunków określonych przez ministra rolnictwa. Te, które nie sprostają tym wymogom, będą musiały zaprzestać produkcji.
   Rozporządzenie o sprzedaży bezpośredniej od dawna jest przedmiotem targów. Można się domyślać, że zakładom A, B1 i B2 zależy, by kryteria tej sprzedaży były jak najostrzejsze, bo wówczas odpadnie większa grupa zakładów typu C, co oznacza zmniejszenie konkurencji na krajowym rynku. Rząd jednak nie może pominąć tego, że zakłady C zapewniają miejsca pracy dla tysięcy ludzi.

Czyj interes zwycięży?

   Jak nam powiedziała Małgorzata Książyk, dyrektor Departamentu Prasowego w resorcie rolnictwa, projekt rozporządzenia o sprzedaży bezpośredniej został już opracowany i obecnie znajduje się w konsultacjach międzyresortowych.
   Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przedsiębiorstwa, które będą chciały handlować szynkami i mięsem na rynku krajowym, nie mogą mieć dużej mocy produkcyjnej - większe z nich będą zatem musiały ograniczyć produkcję, czyli zwalniać część pracowników. Nie będą miały prawa wystawiać faktur, co oznacza, że nie sprzedadzą swych wyrobów do stołówek czy restauracji, lecz jedynie do konsumpcji indywidualnej.
DOROTA STEC-FUS

60 Sekund Biznesu: Wyczerpuje się imigracja ukraińska

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3