Nie znają przeszłości, są jakby bez korzeni...

KRM
Kapelanem wojskowym był w czasie drugiej wojny światowej. - Żołnierz wtedy czuł, że służy wielkiej sprawie, broni kraju. Rolą kapłana było wspomagać go duchowo, rozwiewać wątpliwości - dodawał ksiądz Studziński. Podpułkownik Zbigniew Malanowski, żołnierz Września oraz Armii Krajowej wspominał, jak po wojnie na kilka miesięcy trafił na moskiewską Łubiankę, potem do więzienia w Warszawie. - Uratowało mnie chyba to, że konsekwentnie utrzymywałem, że jestem wyłącznie artystą śpiewakiem, a nie tym, za kogo mnie biorą - opowiadał. - Te pół roku niewidzenia, to był najdłuższy okres czasu, podczas którego nie byliśmy ze sobą. A znamy się od dziecka - mówiła kapitan Janina Malanowska, żołnierz AK, od 1943 roku żona pana Zbigniewa. Po wojnie przez 35 lat podpułkownik śpiewał w operze, pani Janina, inżynier architekt zajmowała się projektowaniem obiektów przemysłowych. - Wszystkie polskie rafinerie są moją "własnością" - przekonywała.

- Ja, syn legionisty, znalazłem się wśród partyzantów Batalionów Chłopskich - opowiadał major Mieczysław Wojtasik

 - Wydaje mi się, że obecnie młodzi żołnierze nie odczuwają poczucia dumy z powodu swojej, co chciałbym podkreślić, trudnej służby. Nie znają przeszłości, są jakby bez korzeni. Czują się opuszczeni, wręcz zmuszeni do odbycia służby wojskowej. To smutne. Na szczęście, w dalszym ciągu wiele osób pobyt w wojsku poczytuje sobie za honor - mówił ksiądz pułkownik Adam Studziński podczas uroczystości związanych z obchodami Święta Wojska Polskiego.
 Major Stanisław Strzelecki w wojsku był od 1945 do 1951 roku. Potem z powodu "przykrych kolei losu" został z armii usunięty. - Nie straciłem jednak kontaktu z żołnierzami, przez lata pracowała w Związku Inwalidów Wojennych, teraz jestem nawet członkiem jego zarządu. Z życia jestem zadowolony, nie mogę narzekać - stwierdzał. Major Mieczysław Wojtasik w czasie wojny był żołnierzem Armii Ludowej, wcześniej Batalionów Chłopskich. - To nie ideologia decydowała o tym, w jakich szeregach się człowiek znalazł. We wsi, w której mieszkałem, w powiecie pińczowskim, nie było Armii Krajowej. Ja, syn legionisty, znalazłem się wśród partyzantów batalionów - _opowiadał major Wojtasik. - Najważniejsza była walka o Ojczyznę. Jeśli ktoś na nią napadł, naszym obowiązkiem było jej bronić. Wpajał mi to zarówno mój ojciec, jak i nauczyciel w szkole oraz ksiądz na religii _- wspominał.
 W uroczystościach Święta Wojska Polskiego w Wojewódzkim Sztabie Wojskowym uczestniczyli weterani, kombatanci, kadra zawodowa, a także m.in. przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich oraz inni zaproszeni goście.
(KRM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie