Nie zwalniają tempa

zab
Piłkarze Koszarawy Żywiec obawiali się wyprawy do Katowic na mecz z miejscowym Górnikiem MK. Wszystko w racji godziny rozpoczęcia spotkania, a zaplanowane one zostało przed południem. Żywczanie pewnie wygrali 3-0 (0-0), utrzymując fotel lidera IV ligi bielskiej i trzypunktową przewagę nad wiceliderem z Rybnika.

Tylko zwycięstwa, oto dewiza piłkarzy Koszarawy Żywiec na wywalczenie mistrzostwa IV ligi bielskiej

    - Zespół jest dobrze przygotowany do rozgrywek - uważa Czesław Gara, kierownik drużyny Koszarawy. - Po ostatnim gwizdku sędziego chłopcy podkreślali, iż mają jeszcze siły na rozegranie drugiego pojedynku. Mecz w naszym wykonaniu mógł się podobać - dodaje kierownik.
   W pierwszej połowie Koszarawa stworzyła sporo sytuacji bramkowych. - W naszych szeregach szwankowała skuteczność, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że w końcu musi ona zaskoczyć - podkreśla Czesław Gara. - Największym pechowcem przed przerwą był Bartłomiej Socha. Jednak i tak swoją strzelecką normę wykonał, więc niczego nie można mu zarzucić - dodaje szkoleniowiec.
   Koszarawie zdarzył się jednak mały przestój. - Na szczęście było to tylko przez pierwszy kwadrans drugiej odsłony - zauważa Czesław Gara. - Wtedy w środku pola odpuścili nieco Pluta z Koliszem. W sumie zanotowaliśmy siódme zwycięstwo z rzędu pod wodzą Krzysztofa Zagórskiego, który zastąpił Marka Piotrowicza. Znowu w tyłach wyszliśmy na zero - podkreśla kierownik.
   Czesław Gara nie omieszkał wytknąć prześmiewcom drużyny, że Koszarawa wygrała mecz wysoko, nie strzelając ani jednej bramki z karnego. Przeciwnicy zarzucają żywczanom, że zazwyczaj decydujące trafienie padało właśnie po "wapnie".
   Koszarawa zachowała fotel lidera IV ligi bielskiej, utrzymując trzypunktową przewagę nad Energetykiem ROW Rybnik. Wicelider wygrał w Rogowie z "trzecią siłą" rozgrywek, miejscową Przyszłością. - Gdyby wicelider stracił punkty bylibyśmy już jedną nogą w barażu - rozważa Maciej Żak, obrońca Koszarawy. - Może to i dobrze, że cały czas musimy być w stanie gotowości. Pewne rozprężenie mogłoby się odbić niekorzystnie na zespole przed barażem. Na razie jednak o nim nie myślimy. Najpierw musimy pokonać w najbliższą sobotę Przyszłość Rogów na własnym boisku. Gdyby do ostatniej kolejki udało nam się utrzymać trzypunktową przewagę nad Rybnikiem, to w ostatnim meczu, w którym podejmujemy wicelidera, wystarczyłby nam remis, bo Rybniku wygraliśmy 1-0. Trudno jednak myśleć o podpieraniu się remisem. Zawsze trzeba walczyć o zwycięstwo. Takie myślenie przynosi naszej drużynie efekty - kończy Maciej Żak.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie