Niebezpieczny spacer po kruchym lodzie. Dlaczego ludzie to robią? Psycholog: "Jedni dla adrenaliny, inni z głupoty"

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Bagry - tutaj ludzie często chodzą po zamarzniętym zalewie Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Wchodzenie na zamarznięte akweny może skończyć się tragicznie. Mimo to wiele osób nadal ryzykuje zdrowie i życie, dlaczego? - Jedni faktycznie szukają adrenaliny, inni z kolei wchodzą na zamarznięty zbiornik, by łowić ryby, tak się dzieje co roku. Jeszcze kolejni reagują instynktownie, tak jak świętej pamięci Jan Lityński, który chciał uratować swojego psa. Wejście na lód było nieroztropne, ale jego zachowaniem kierował prawdopodobnie impuls - tłumaczy dr Jan Franczyk, psycholog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

FLESZ - e-Faktury już od października?

Poszukiwanie adrenaliny czy głupota?

Wchodzenie na zamarznięte akweny może skończyć się tragicznie. W zeszły weekend dwie nastolatki weszły na zamarznięty staw, aby zrobić sobie zdjęcie i z powodu popękania tafli nie mogły samodzielnie wrócić na brzeg. Podobne obrazki możemy oglądać na krakowskich Bagrach. Tam również nie brakuje amatorów mocnych wrażeń, którzy wychodzą na zamarznięty zalew, nie licząc się z tym, że lód w każdym momencie może się pod nimi załamać. Dlaczego to robią?

Dr Jan Franczyk, psycholog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, wyjaśnia, że przyczyn jest tak dużo, jak dużo jest osób, które wchodzą na lód. - Jedni faktycznie szukają adrenaliny, inni z kolei wchodzą na zamarznięty zbiornik, by łowić ryby, tak się dzieje co roku. Jeszcze kolejni reagują instynktownie, tak jak świętej pamięci Jan Lityński, który chciał uratować swojego psa. Wejście na lód było nieroztropne, ale jego zachowaniem kierował prawdopodobnie impuls. Nawet pewnie nie myślał, czy tam jest głęboko, czy płytko, czy pokrywa lodowa jest gruba. Niestety stracił życie - mówi.

Podobnie jest w przypadku kierowców, którzy przekraczają dopuszczalną prędkość na drogach, jadąc nieraz nawet 160 kilometrów na godzinę. - Przyczyn też jest bardzo dużo. Jedni robią to dla adrenaliny, inni z głupoty, jeszcze kolejni gdzieś się spieszą. Nie da się wskazać jednego, konkretnego powodu - dodaje Franczyk.

Jeśli chodzi o dwie nastolatki, które na zamarzniętym stawie chciały zrobić sobie zdjęcie, w ich przypadku mogło też chodzić o zaimponowanie rówieśnikom. - Chodź, wejdziemy, będzie fajne zdjęcie, które się pośle znajomym w mediach społecznościowych, będziemy uchodzić za bohaterów w swoim środowisku. Dochodzi tutaj jeszcze inny aspekt: nastolatkowie po prostu niestety nie zawsze kierują się zdrowym rozsądkiem i kryteriami racjonalnymi, czasami przeszarżują, dochodzi do tragedii - mówi.

Kolejnym wyjaśnieniem może być nuda, spowodowana zamknięciem w czterech ścianach przez pandemię koronawirusa. - Młodzi ludzie przeżywają trudny czas. Zamknięcie w domu oraz ograniczona możliwość kontaktu z rówieśnikami źle wpływa na ich stan psychiczny. Sprawdzone wcześniej formy spędzania wolnego czasu trzeba było odstawić na bok. Młodzież szuka innych atrakcji. Myślę, że wiele młodych, znudzonych siedzeniem w domach, pojawiło się też na Strajkach Kobiet, kierując się myśleniem: chodźmy, w końcu wyjdziemy z domu, będzie się coś działo - kwituje.

W Krakowie w tym roku na szczęście nie było ani jednego przypadku, żeby pod osobom załamał się lód. - W Małopolsce natomiast takich przypadków było kilka, jeśli nie kilkanaście - mówi nam Bartłomiej Rosiek z PSP w Krakowie. Do niebezpiecznej sytuacji doszło m.in. w Oświęcimiu, gdzie mężczyzna wpadł pod lód. Na szczęście uratowali go strażacy.

Z kolei prof. Aleksandra Gruszka-Gosiewska, zastępczyni dyrektora Instytutu Psychologii UJ ds. Ogólnych, twierdzi, że każde zachowanie ma wiele motywów i wiele przyczyn. - Nastolatkowie lubią i potrzebują przekraczać granice - w pewnym sensie to ich ewolucyjny nakaz. Lubią i potrzebują się pokazać i zaistnieć w środowisku rówieśników - a im bardziej szalone to "pokazanie się", to tym więcej lajków można zebrać (a w końcu jesteś tym, ile masz lajków) - mówi nam profesor.

Dodaje, że nastoletni mózg jest jednak inaczej skonstruowany niż mózg osoby w pełni dojrzałej, przynajmniej do pewnego stopnia. - Kiedyś badacze brytyjscy obserwowali za pomocą skanera fMRI, co się dzieje w mózgach osób w różnym wieku, zapytanych o to, czy bezpiecznie jest pływać z rekinami. Okazało się, że mózgi nastolatków to wyobrażone zagrożenie przetwarzają zupełnie inaczej niż osób dorosłych. W szczególności w tej sytuacji u nastolatków relatywnie niska była aktywacja kory czołowej, odpowiedzialnej za wyższe procesy poznawcze, jak podejmowanie decyzji - dodaje.

Zdaniem Gruszki-Gosiewskiej można więc postawić wniosek, że nastolatkowie i w sensie społecznym i biologicznym są niejako predystynowani do robienia rzeczy co najmniej dyskusyjnych w sensie adaptacyjny. - Zapewne zyskiem w sensie najogólniejszym jest doświadczenie życiowe i nabywane umiejętności z jednej strony, a także przyjemny rush adrenalinowy z drugiej - mówi.

Pytana, czy ludzie wchodzą na zamarznięte zbiorniki wodne, bo poszukują ekstremalnych emocji, odpowiada, że prawdopodobnie tak. - Bo chyba nie chodzi im o to, żeby lepiej obejrzeć dno. W pewnych warunkach nawet dojrzały mózg lubi ryzyko. Tego typy ryzykowne zachowania wyzwalają wiele hormonów, między innymi adrenalinę (zwaną też epinefryną), i dlatego pokonaniu lęku związanego z ryzykiem towarzyszy stan euforii - dodaje.

Skuty lodem zalew Bagry przyciąga spacerowiczów. Nie zabrakł...

Podobne emocje towarzyszą wielbicielom sportów ekstremalnych podczas uprawiania ich ulubionych aktywności. - Podobno ostatnio wzrasta poziom zachowań ryzykownych. Można chyba postawić tezę, że chwilowo żyjemy w czasach jednoczesnego niesamowitego napięcia i nudy czy deprywacji, głównie społecznej, choć nie tylko. Boimy się o siebie, bliskich, nasze majątki i przyszłość, ale jesteśmy też niemiłosiernie znudzeni codziennością, z której znikło wiele rozrywek i społecznych aktywności - mówi profesor.

Może to powodować, że potrzebujemy zrobić coś bardzo gwałtownego, co odwróci naszą uwagę od lęku, strachu, frustracji. - Ponieważ tylko silne emocje pozwolą się nam skoncentrować na tu i teraz, i zapomnieć na chwilę o dojmującym niepokoju, co sprawi cudowny koktajl chemiczny, zalewający mózg przy takiej okazji. Ponoć sprzedawcy sprzętów do sportów ekstremalnych odnotowują teraz rekordowe zyski! - kwituje Gruszka-Gosiewska.

Wideo

Materiał oryginalny: Niebezpieczny spacer po kruchym lodzie. Dlaczego ludzie to robią? Psycholog: "Jedni dla adrenaliny, inni z głupoty" - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie