„Niech o nas nie zapomną” – tragiczny koniec obozu dla uchodźców na Lesbos [ZDJĘCIA]

Marta Burza
Na niebie widać szary, ponury dym, a zapach spalenizny niesie się jeszcze kilka kilometrów za Morią – największym obozem dla uchodźców w Europie. Obozem, który płonie od wtorku zmuszając trzynaście tysięcy ludzi do ucieczki. Dziennikarka "Gazety Krakowskiej: dzięki organizacji Minority Rights Group International przebywa na Lesbos i śledzi na bieżąco sytuację.

FLESZ - Polacy za biedni by jeść eko

8 września pod niemieckim parlamentem w Berlinie organizacje pozarządowe zainicjowały akcję-manifest: ustawiono tam 13 tysięcy białych krzeseł, które miały symbolizować mieszkańców przepełnionego obozu dla uchodźców na Lesbos, a także sugerować, aby sprowadzono do Niemiec więcej migrantów, którzy żyją obecnie w urągających ludzkiej godności warunkach na greckiej wyspie.

Moria usytuowana na Lesbos to miejsce, które już od dawna było owiane złą sławą. Powstało dla 3 tysięcy osób, a ostatecznie pomieściło aż o 10 tysięcy więcej. Przepełniony, nieprzygotowany na przyjęcie tylu osób obóz pełen przemocy i strachu, krytykowany za złe warunki – doszczętnie spłonął 9 września, dzień po manifestacji w Berlinie.

Wzajemne pretensje

Kilkanaście tysięcy ludzi straciło dach nad głową, względnie bezpieczną przystań, jedyne miejsce, które do nich należało. Wielu z nich koczuje teraz przed obozem, czekając na jakąkolwiek pomoc. Siedzą wzdłuż drogi otoczeni workami z tym, co udało im się uratować. Siedzą i patrzą na płonącą Morię – spaliły się namioty, kontenery, całe sektory. Spaliły się dokumenty, rzeczy osobiste, ubrania. Zostały ślady po tymczasowych domach, dziecięce rowery, krzesła i garnki. Ogniem zajęły się zarówno centralne strefy, jak i tak zwany gaj oliwny (olive grove) – nieoficjalna, zewnętrzna część obozu powstała w wyniku przeludnienia. Straż pożarna wciąż próbuje ugasić ogień, nad obozem cały czas widnieje czarny dym, a zapach spalenizny niesie się aż do pobliskiej wioski.

Pożar wybuchł we wtorek wieczorem, w kilku miejscach niemalże równocześnie. Podpalenie. Grecy i migranci zamieszkujący Morię obwiniają się wzajemnie. Ktokolwiek jest za to odpowiedzialny – miał sojusznika w postaci silnego wiatru, który podsycał ogień. Pierwsze informacje w mediach sugerują, że winni tragedii są migranci, którzy zaczęli wszczynać zamieszki po ogłoszeniu kwarantanny w obozie. Sami uchodźcy obwiniają Greków, którzy z kolei otwarcie okazują im niechęć i nienawiść, a we wtorek wieczorem zagradzali im drogę do miasteczek, mówi się wręcz o faszystowskich atakach na migrantach szukających ratunku i schronienia.

- Jeśli zrobili to Grecy – boimy się, że wrócą i spalą resztę. Nie możemy tu zostać. Pakujemy wszystko, co mamy, przygotowujemy prowiant i wieczorem stąd uciekniemy. Jeszcze nie wiemy gdzie i jak, chcemy po prostu być bezpieczni, chcemy, żeby nasze dzieci w końcu spały spokojnie. - Ahad, 56 lat.

W oczekiwaniu na pomoc

- Pożar wybuchł około godziny 21, ale pierwsze wozy strażackie zobaczyliśmy dopiero o 1 w nocy. Gdzie oni byli wcześniej? Aż do rana nie otrzymaliśmy żadnej pomocy, nie przyjechała żadna organizacja. - mówi Farzana. Pochodzi z Afganistanu, w Morii spędziła wraz z rodziną ostatnie 9 miesięcy. - Zabraliśmy tyle, ile mogliśmy i koczowaliśmy za ogrodzeniem, po prostu na ulicy. Noc była zimna, zmarzliśmy. A dzisiaj od rana siedzimy tutaj głodni, nie mamy gdzie się podziać. Czekamy, ale nawet nie wiemy na co. W Morii było nam ciężko, ale mieliśmy gdzie spać i gdzie stworzyć namiastkę domu. Teraz nie mamy już gdzie pójść. - dodaje Farzana, matka dwójki dzieci, którym w końcu udało się usnąć. W nocy płakały z zimna.

Część osób podjęło próbę ucieczki do Mityleny, najbliższego miasta. Wyruszyli niedługo po tym, jak ich namioty zajęły się ogniem. Zostali zatrzymani przez władze, policja odgrodziła drogi prowadzące z obozu do miasta, aby uniemożliwić migrantom dotarcie do celu. Do tej pory w Morii stwierdzono 35 przypadków koronawirusa, a pożar przerwał wprowadzony kilka dni temu lockdown – w związku z tym władze starają się odseparować migrantów od miast, w obawie o mieszkańców i rozprzestrzenianie się Covid-19.

Moria od lat borykała się z przeludnieniem, które niosło za sobą szereg problemów logistycznych. a w czasie pandemii brak możliwości zachowania dystansu i przedsięwzięcia środków ostrożności. Europejskie stolice nie zareagowały zostawiając Grecję, która nie radzi sobie z liczbą uchodżców wciąż przybijających do wybrzeży Lesbos. Być może pożar będzie bodźcem pobudzającym do działania.

Brak solidarności UE

ONZ i Unia Europejska wiele razy upominały Grecję za nieskuteczną politykę azylową i niewydolność instytucji, które ją realizują. Grecja z kolej wytyka pozostałym krajom Unii Europejskiej brak solidarności i wsparcia w kryzysie uchodźczym. - Problem zarządzania przepływem migracyjnym to problem ogólnoeuropejski. Grecja i tak wzięła już na siebie ciężar znacznie większy od tego, który przypadłby jej w sprawiedliwym podziale. - powiedział w oficjalnym przemówieniu w sprawie Morii premier, Kyriakos Mitsotakis.

Rząd ogłosił czterodniowy stan wyjątkowy na wyspie. Kraje UE deklarują gotowość do pomocy. - To, co dzieje się teraz w Morii, to katastrofa humanitarna. Musimy jak najszybciej ustalić z Komisją Europejską i innymi państwami członkowskimi UE, w jaki sposób możemy wesprzeć Grecję. Obejmuje to również podział uchodźców pomiędzy chętne do ich przyjęcia kraje na. - napisał na swoim Twitterze niemiecki Minister Spraw Zagranicznych Heiko Maas.

Póki co, migranci z Morii muszą odejść... Tylko gdzie? W strefie o numerze 12 zostały tylko zgliszcza i dym. Nic się nie uratowało. Po spalonej ziemi powolnym krokiem chodzą ludzie i zbierają resztki swojego dobytku – kilka garnków, których nie strawił ogień i materiały, z których będą mogli zbudować schronienie na najbliższą noc – nie wiedza, gdzie przyjdzie im ją spedzić.

Świat nas nie chce

Hussein, młody chłopak w niebieskiej koszulce pokazuje swój zniszczony kontener. - Tam spałem, zobacz, nic nie zostało. Nie wiem co będzie dalej. Tę noc spędziliśmy w lesie obok obozu obserwując pożar. Baliśmy się. - opowiada.

Setki innych ludzi znalazło się w takiej sytuacji jak Hussein. Zabrali to, co mogli unieść i z całym dobytkiem na plecach ukryli się w lasach blisko Morii. Jeśli będzie trzeba – spędzą tam również kolejne noce.

W środę rano rozpczęła się wielka migracja. Wokół obozu zebrały się rodziny, wszyscy trzymali torby z najważniejszymi rzeczami. Jedni nieśli worki z ubraniami, inni materace. Między nimi zatrzymał się samochód Starfish Foundation – pracownicy rozdawali maseczki i butelki wody. To była pierwsza pomoc, nie licząc ciężko pracujących strażaków, którą otrzymali przerażeni mieszkańcy Morii.

-Wiemy, że nas tu nie chcą. Świat nas nie chce. Ale my już nic nie mamy. Nic, zobacz - tu był mój dom – jedna z kobiet pokazuje palcem fragment spalonej ziemi, zgliszcza. - my już nic nie mamy. Nie wiem, gdzie dzisiaj położę spać moje dzieci. - milknie.

Ira

Ira ma dopiero 13 lat, ale świetnie zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Musiała bardzo szybko dorosnąć, żeby zająć się młodszym rodzeństwem. Przetrwała ciężką podróż z Afganistanu, trudne początki w Grecji, a teraz pożar. Mieszka wraz z rodzina w namiocie w części obozu, które nie została spalona, ale mimo to przygotowują się do ucieczki. Wiedzą, że to już koniec Morii, i że muszą odejść. Ira jest pewna siebie. Poprawia warkocz i mówi prosto do dyktafonu:

- Cześć, mam na imię Ira, mieszkam w Grecji, na wyspie Lesbos. Jest nam tu bardzo ciężko. Najpierw koronawirus, a teraz pożar - strażacy nie mogli go ugasić, oni dalej pracują. Zobacz, tam dalej się pali. To tylko kwestia czasu, aż ogień dotrze do naszego domu. - mówi i pokazuje ręką nieduży namiot. - Cały czas żyjemy w strachu, dzisiejszej nocy nie spaliśmy ani minuty. Siedzieliśmy wszyscy razem i obserwowaliśmy. Byliśmy gotowi do ucieczki. Inni od razu pakowali swoje rzeczy i przenosili się w inne miejsce, na wzgórze, dalej od płomieni. My czekaliśmy. Nie da się tak żyć. Boimy się złodziei, chorób, a teraz ognia i tego, że nie mamy gdzie się podziać. Pomóżcie nam. Niech ktoś coś zrobi, niech ludzie wiedzą. Niech o nas nie zapomną. - mówi Ira, a jej matka przygotowuje herbatę z kardamonem. Nie wiadomo, kiedy kolejny raz będą mogli napić się czegoś gorącego.

Od rozmowy z Irą i jej rodziną minęło kilkanaście godzin. Pewnie są już w drodze, opuścili namiot, wypili ciepłą herbatę i po raz kolejny wyruszyli w poszukiwaniu bezpieczeństwa i normalnego życia. Oby tym razem je znaleźli.

- Niech o nas nie zapomną - rozbrzmiewa z dyktafonu.

Od tego, jak zareagują pozostałe kraje Unii Europejskiej zależy bardzo wiele – przede wszystkim bezpieczeństwo kilkunastu tysięcy istnień, w tym kilku tysięcy dzieci, oraz to, jak w praktyce wygląda tak często przywoływana solidarność Unii. Jesteśmy świadkami kryzysu uchodźczego czy kryzysu człowieczeństwa? Niedługo poznamy odpowiedź.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: „Niech o nas nie zapomną” – tragiczny koniec obozu dla uchodźców na Lesbos [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Oszukano was

Wracajcie, skąd przybyliście! Nie, tu w Europie nikt nie czeka na was, żeby wam podarować mieszkania i samochody. I jeszcze wziąć was na utrzymanie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3