Niech sczezną artyści

Redakcja
Mogłoby się wydawać, że artyści, grupa zawodowa, która jak żadna inna poparła w swojej masie obecną władzę, powinni pławić się w płynących z góry dobrodziejstwach jak pączek w maśle. Nic z tych rzeczy. "Królestwo miłości" nie jest i nie będzie rajem dla twórców. Ich organizacje zawodowe zostały potraktowane bardziej niż po macoszemu (zero dotacji dla SPP, PEN-Clubu!).

Marcin Wolski: SPRAWKI Z WARSZAWKI

Tak zapewne ma wyglądać walka z korporacjami zawodowymi. Lekarze i prawnicy są zbyt potężni, ale na literatów wystarczy dmuchnąć. Zaczęło się też majstrowanie z prawem autorskim (oczywiście w interesie nadawców i producentów, nie artystów). Zagrożony jest ZAIKS - firma z pewnością wymagająca naprawy, ale przecież nie likwidacji, czy zaduszenia podatkami.
Jak jest z telewizją, każdy widzi, kto ma siłę zerkać na poletko pana Farfała.
Skończył się mecenat dla produkcji filmowej, z rozrywki w TVP pozostały teleturnieje, telenowele i to by było na tele... Zawsze marzyłem o telewizji jako instytucji Wyższej Użyteczności Publicznej, bez reklam i dyktatu oglądalności, za to z misją, robionej przez fachowców i zapaleńców, z dziesiątkami konkursów, oryginalnych pomysłów, (przy absolutnym zakazie formatów!), której niezależność nie będzie polegać na zamianie przepychanki polityków na arbitralność rządowego urzędnika. Niestety, wszystko idzie w dokładnie odwrotnym kierunku.
Zapewne gdzieś u podstaw leży myślenie na zasadzie liberalnej urawniłowki. Sztuka ma się wyżywić sama, a jeśli tego nie potrafi, tym gorzej dla sztuki! Jednak o ile łatwo można urynkowić obrót elektroniką, o tyle skazanie poety na ściganie się z show-biznesem jest pomysłem trochę ryzykownym. Przecież idąc tym tokiem rozumowania, należy także sprywatyzować muzea, filharmonie, operę narodową, urynkowić biblioteki i ruch amatorski. A że kultura ograniczy się jedynie do festynów, skomercjalizowanych filmów i "powieści do czytania jedną ręką", natomiast artyści amatorzy zamiast w zespołach folklorystycznych udzielać się będą na rurze w salonach go-go - to już zupełnie inna historia, w której jedyny potrzebny mecenas to adwokat, który będzie musiał bronić aktualnie rządzących przed osądem potomności.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie