Nieduża, cicha, niezawodna

DELL
Zazwyczaj głośno mówi się o dużych strażach pożarnych: jednostkach zamożnych i zasobnych, dysponujących nowoczesnymi wozami bojowymi, zajmujących wielopiętrowe remizy, wyspecjalizowanych w - wymagających nie lada kunsztu i długotrwałych ćwiczeń - fachowych działaniach ratowniczych; jednym słowem - wchodzących w skład Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Garlica Murowana

   O tych skromniejszych, biedniejszych, wspomina się rzadziej. Ale czy sprawiedliwie? Dla strażaków sprawa jest oczywista: wszyscy tworzą jedną organizację, jedną prężną i aktywną organizację. I wszyscy są tak samo potrzebni.
   Ochotnicza Straż Pożarna z Garlicy Murowanej zalicza się bez wątpienia do tej drugiej grupy. Remizę ma skromną, status niewysoki. Ale...
   - Do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego nie mamy się po co pchać - uważa naczelnik Stanisław Stańczyk. - Była taka zasada, że jedna gmina powinna mieć w systemie dwie jednostki - a z naszej gminy Zielonki wchodzą w jego skład aż trzy: z Zielonek, Węgrzc i Woli Zachariaszowskiej. Gdybyśmy nawet się starali, po prostu nie mamy na to szans.
   Realizm jest zwyczajną cechą ochotników z Garlicy. Wiedzą, na co ich stać, znają swoje miejsce w szeregu. Nawet prowokacja, że remizę mają skromniutką, nie wywołuje oburzenia. - Jest taka, na jaką stać nas i wieś. W sam raz na nasze i jej możliwości - kwitują.
   Z remizy są zadowoleni: dwie sale, kuchenka, ogrzewany garaż z magazynkiem sprzętu; czego chcieć więcej? Miejsca dość; także wtedy, gdy wieś zapragnie zorganizować zebranie, wszyscy się swobodnie mieszczą. Ale też i Garlica Murowana nie jest wielką miejscowością: 72 numery, około 400 mieszkańców.
   Straż służy tej społeczności od przeszło 70 lat: założono ją w 1928 roku. Kiedyś ochotnicy specjalizowali się w gaszeniu pożarów, z czasem - odkąd powszechnie zaczęto stosować niepalne materiały budowlane i przestrzegać przepisów przeciwogniowych, a ludzie przestali lekceważyć zagrożenie - musieli uczyć się postępować w innych przypadkach.
   - Pożary domów w zasadzie się nie zdarzają, a jeśli już - to bardzo rzadko - informuje naczelnik Stańczyk. - Teraz najwięcej dają nam się we znaki żywioły: wichury, powodzie. W listopadzie na przykład, nad wsią przeszła wichura - powaliła dwa drzewa. Zanim uporaliśmy się z usunięciem ich - wezwano nas, razem ze wszystkimi strażami z gminy Zielonki, do Bibic: bo tam wiatr zdarł dach ze szkoły. Zabezpieczaliśmy miejsce zdarzenia, pomagaliśmy ciąć i zdejmować blachę. Ale najwięcej wyjazdów mamy do gaszenia płonących traw na łąkach i nieużytkach. To najgorsza plaga...
   W takich sytuacjach nieocenione usługi oddaje im samochód: gaśniczy star-244 z beczką i autopompą, "odziedziczony" w 1998 roku po OSP w Zielonkach, przekazany przez wójta Bogusława Króla na miejsce wycofanego z eksploatacji z powodu starości stara-25. Nie jest to wóz nowy, wyprodukowano go w 1979, ale za to w zadowalającym stanie; nigdy nie zawiódł. - Dobre auto. Jest czym wyjeżdżać - chwalą.
   Chętnych do wyjazdu zawsze jest dość. Straż tworzą 22 osoby - dwóch członków honorowych (były prezes Mieczysław Nowak i były naczelnik Edward Kruczek) oraz dwudziestu czynnych. Poza starszyzną, pięćdziesięciolatkami z okładem, większość to ludzie młodzi, od dziewiętnastu do trzydziestu paru lat. - Staram się, żeby kadry na bieżąco nam rosły - podkreśla naczelnik, będący zarazem członkiem Zarządu Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP; na co dzień organizuje on działalność jednostki. - Co roku wstępują nowi - w tym doszło już dwóch.
   Szukanie następców, kontynuatorów jest tym ważniejsze, że jeśli nie liczyć rady sołeckiej, wspomagającej sołtyskę Dorotę Król - Ochotnicza Straż Pożarna jest jedyną we wsi organizacją. Organizacją, trzeba podkreślić, czynną, prężną i aktywną. Ochotnicy nie oczekują- na przykład - pomocy przy remontowaniu remizy: wystarczy, że gmina da trochę grosza, a wszystko, co potrafią (potrafią naprawdę wiele!), robią własnymi siłami, w czynie społecznym. Ostatnio odnawiali tak główną salę, wykorzystywaną na zebrania, spotkania, zabawy.
   Ale strażacy nie ograniczają się bynajmniej do dbałości o własne podwórko - są gotowi podjąć się każdego działania dla wspólnego dobra. To zresztą nic nadzwyczajnego, taka jest przecież specyfika tej korporacji - niby teoretycznie specjalistycznej samoobrony przed żywiołami, ale w istocie najaktywniejszej organizacji społecznej polskiej wsi. Nie od dziś bowiem wiadomo, że jeśli w jakiejś miejscowości nie ma straży pożarnej czy koła gospodyń - to miejscowość ta trwa jakby w uśpieniu...
   OSP w Garlicy Murowanej, kierowana przez prezesa Tadeusza Trelę, naczelnika Stanisława Stańczyka, wiceprezesa Piotra Opalę, sekretarza Roberta Stańczyka, skarbnika Jana Trelę i gospodarza Pawła Opalę, nie jest - jako się rzekło - wielką, liczną, zamożną i zasobną jednostką. Jest za to jednostką, za którą nikt się nie musi wstydzić, która swoje obowiązki wypełnia rzetelnie. Czyli taką, jakich w Polsce najwięcej: niedużą, cichą, niezawodną. Godną zaufania.
(DELL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie