Niektórych to nie rusza

Redakcja
Udostępnij:
- Jeszcze na początku ubiegłego roku była stosunkowo dobra sytuacja; załamanie nastąpiło na początku drugiego półrocza. Dość powiedzieć, że w minionych latach administratorom udało się zebrać przeciętnie 97 procent należnych opłat czynszowych, gdy obecnie 94 procent - mówi Waldemar Wiśniowski, dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie. - Trzeba to uznać za duży spadek, ale mogło być jeszcze gorzej, w obecnej trudnej sytuacji gospodarczej, gdy zwiększyło się bezrobocie. Zresztą do tego spadku, oprócz biedy, przyczyniła się także Ustawa o ochronie lokatorów, gdyż niektórzy uznali, że wystarczająco ich chroni, by nie musieli płacić; mają w nadmiarze pieniędzy na różne rzeczy, z wyjątkiem czynszu - uważa przedstawiciel jednej ze spółek administrujących zasobami gminnymi.

Lokatorzy budynków zarządzanych przez gminę zalegają z zapłatą prawie 50 milionów zł; wynajmujący lokale użytkowe winni byli na początku lipca ponad 19 milionów

Od kilkuset zł

   Według ostatnich obliczeń ZBK (na podstawie informacji nadesłanych od wszystkich administratorów zarządzających obiektami gminnymi w Krakowie) - tzw. należność główna w przypadku mieszkań wyniosła na koniec czerwca 32 miliony 956 tysięcy złotych (w tę kwotę wchodzą nie zapłacone czynsze, zaliczki eksploatacyjne, za media). Do tego trzeba jednak doliczyć jeszcze z górą 15,5 miliona złotych odsetek, gdyż w sumie dług liczony jest narastająco i nie są to zaległości, które powstały w ciągu tego roku, ale niektóre pochodzą jeszcze sprzed kilku lat. Część z nich obejmuje też osoby, które są właścicielami mieszkań (jeśli takim budynkiem zarządza nadal gmina).
   Mimo że w grę także wchodzą miliony złotych, to jednak zdecydowanie lepiej jest jeśli chodzi o lokale użytkowe (wynajmowane od gminy sklepy, magazyny, garaże itp.). Dług na początku tego miesiąca wynosił (także narastająco) 12,2 miliona złotych, a odsetki 7,2 miliona złotych. Różnica przy tym jest jeszcze taka, że na dług mieszkaniowy zapracowało kilka tysięcy lokatorów (indywidualne zaległości wynoszą od kilkuset złotych do kilkunastu tysięcy), a spora część zaległości z lokali użytkowych pochodzi od niewielu najemców; ponadto czynsze sklepowe są znacznie wyższe, więc czasami dwumiesięczny poślizg w płaceniu robi już kilkudziesięciotysięczną kwotę. Z tego też powodu niektóre firmy winne są gminie 100, 300, 500 czy nawet 800 tysięcy złotych.

8,5 mln od stycznia

   To, że sytuacja jest trudna, pokazuje skala wzrostu zadłużenia - w przypadku mieszkań w ciągu ostatnich sześciu miesięcy dług wraz z odsetkami zwiększył się o blisko 8,5 miliona złotych. W tym samym czasie lokale użytkowe tylko w niewielkim stopniu "zwyżkowały".
   Zarząd Budynków Komunalnych poinformował, że istnieje możliwość rozkładania należności na raty (maksymalnie na 12, z wyjątkami dla znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji materialnej), a także umarzania zaległego czynszu. W tych ostatnich przypadkach - w zależności od kwoty - decyzje może podejmować dyrektor ZBK, wiceprezydent miasta lub Zarząd Miasta, gdy chodzi o sumy ponad 10 tys. złotych (w tym roku było kilka takich przypadków, w tym dotyczących rodziny, w której zmarli rodzice). W ubiegłym roku do Zarządu Budynków Komunalnych nadeszło 361 próśb o umorzenie nie zapłaconych opłat. Decydowano jednak głównie o rozłożeniu płatności na raty.

Gmina ma dać

   - Tylko tyle próśb? - dziwi się jedna z administratorek. - Niestety, jak widać niektórych- nie rusza to, że nie płacą i nawet nie starają się nic zrobić, bo wiedzą, że trudno ich będzie ruszyć z mieszkania. Jeśli już nawet zapadają wyroki eksmisyjne, to prawie w 100 procentach obejmują konieczność zapewnienia przez gminę eksmitowanemu mieszkania socjalnego. Mieszkań socjalnych nie ma, a skoro i tak trzeba dać inne mieszkanie, to nie ma w tym żadnego "zysku". Powstają więc zaległości, których nie da się ściągnąć, a często koszty przeprowadzenia eksmisji przekraczałyby zaległości. Przy lokalach użytkowych w większości przypadków jest znacznie prostsza droga. Przede wszystkim można rozwiązać umowę i nakazać opuszczenie lokalu. I nie trzeba dawać niczego zastępczego.

Boją się zwolnień

   Średnio w całym mieście udaje się obecnie zebrać 94 proc. należnych opłat za mieszkania, a o ponad 4 procent więcej - jeśli chodzi o lokale użytkowe. W skali kwartału oznacza to, że kwartalnie nie wpływa od lokatorów w sumie ponad 2,5 miliona złotych (na 43 mln zł całości) i około 270 tys. zł (na prawie 17 milionów zł) od wynajmujących sklepy, biura czy magazyny.
   Z danych ZBK wynika, że najtrudniej z pozyskaniem pieniędzy jest w rejonie Starego Podgórza, gdzie udaje się ostatnio ściągnąć od lokatorów 89 proc. należności, Kazimierza (86 - 93 proc.), a także Grzegórzek. Stosunkowo najlepiej jest w Krowodrzy. Nowa Huta oscyluje wokół średniej - 94 proc. Administratorzy z niepokojem czytają jednak informacje o wzroście bezrobocia i zwolnieniach z kolejnych zakładów pracy: - To wszystko przekłada się następnie na zaległości...
(J.ŚW)

Zakupy róbmy racjonalnie a nie emocjonalnie KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie