Niemoc "Szarotek". Na awans do finału muszą poczekać.

Redakcja
Martin Voznik (z prawej) nie pokonał w tej sytuacji bramkarza GKS Arkadiusza Sobeckiego Fot. Jarosław Matyasik
Martin Voznik (z prawej) nie pokonał w tej sytuacji bramkarza GKS Arkadiusza Sobeckiego Fot. Jarosław Matyasik
HOKEJ. W czwartym spotkaniu półfinałowym mistrzostw Polski zespół Wojasa Podhale uległ GKS-owi Tychy - i tym samym nie wykorzystał szansy awansu do finału na własnym lodzie. Teraz rywalizacja wraca do Tychów, gdzie już w najbliższy piątek rozegrane zostanie kolejne spotkanie. Wojas Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 2-6 (0-2, 1-2, 1-2)

Martin Voznik (z prawej) nie pokonał w tej sytuacji bramkarza GKS Arkadiusza Sobeckiego Fot. Jarosław Matyasik

0-1 Gonera 12, 0-2 Proszkiewicz 15, 1-2 Ivicic 26, 1-3 Parzyszek 28, 1-4 Sokół 31, 2-4 Baranyk 47, 2-5 Mejka 51, 2-6 Woźnica 55.

Sędziowali Maciej Pachucki z Gdańska i Paweł Meszyński z Warszawy. Kary: 41 min (w tym 5+20 min dla Gaja za ostrość w grze) - 18 min. Widzów 3000. Stan rywalizacji: 3-2.

Wojas Podhale: Zborowski - Dutka, Suur, Baranyk, Voznik, Bakrlik; Ivicic, Sroka, Kapica, Kolusz, Kmiecik; Galant, Łabuz, Malasiński, Dziubiński, Sulka oraz Ziętara, Bryniczka, Gaj.

GKS Tychy: Sobecki - Gonera, Śmiełowski, Bacul, Parzyszek, Witecki; Kotlorz, Jakes, Proszkiewicz, Garbocz, Woźnica; Sokół, Majkowski, Bagiński, Galant, Paciga; Mejka, Matczak, Wołkowicz, Krzak, Maćkowiak.

Przed wczorajszym meczem w obozach obu drużyn dało się wyczuć duże napięcie. - Jesteśmy w ciężkiej sytuacji, ale broni nie składamy - zapowiadał po poniedziałkowej przegranej trener gości GKS Tychy Jan Vavrecka. Również opiekun "Szarotek" bardzo ostrożny był w prognozach. - Te mecze, które były, puszczamy w niepamięć. Musimy podejść do tego pojedynku jakby ta rywalizacja się dopiero zaczynała - zapowiadał Milan Jancuska.

Już pierwsza tercja pokazała, że ciężar gatunkowy pojedynku lepiej wytrzymują mający "nóż na gardle" tyszanie (musieli wczoraj wygrać, by zachować szansę na finał). Nowotarżanie nie mogli kompletnie złapać rytmu. Kiedy w 12 min na ławkę kar powędrował Krzak wydawało się, że wreszcie będzie gorąco pod tyską bramką. Tymczasem w niegroźnej sytuacji Gonera przejął krążek, przedarł się lewym skrzydłem, uderzył spod bandy i zaskoczył Zborowskiego. Stracona bramka wcale nie podziałała mobilizująco na nowotarżan - wręcz przeciwnie. W 15 min obrońcy Podhala tylko statystowali Proszkiewiczowi, który z łatwością przedarł się przed bramkę, położył Zborowskiego i z backhandu podwyższył prowadzenie gości.

Początek drugiej tercji wlał nadzieję w serca nowotarskich kibiców, bowiem tę część spotkania to gospodarze lepiej zaczęli. W 25 min podczas liczebnej przewagi Ivicic strzałem z linii niebieskiej zdobył dla "Szarotek" kontaktowego gola. Potem jednak znów jakaś dziwna niemoc ogarnęła miejscowych. Grając ospale w defensywie po prostych błędach dali sobie wbić kolejne dwie bramki, autorstwa Parzyszka i Sokoła.

W ostatniej odsłonie szkoleniowiec Podhala, próbując jakoś zmienić niekorzystny przebieg pojedynku, dokonał korekt w formacjach. Większych korzyści to jednak nie przyniosło. W dalszym ciągu gra gospodarzom kompletnie się nie kleiła. Wprawdzie w 47 min podczas gry w przewadze "Szarotek" Baranyk strzałem po lodzie pokonał Sobeckiego, ale po 4 minutach goście wykorzystali wykluczenie Łabuza i po uderzeniu Mejki odzyskali komfort przewagi trzech trafień.

Słabość nowotarżan w tym pojedynku najlepiej podsumował błąd w 55 min Zborowskiego, który praktycznie sam sobie wrzucił krążek do bramki, po lekkim strzale Woźnicy.
- Nie wyszło nam to spotkanie. Już pierwszy stracony gol w przewadze bardzo źle na nas wpłynął. Próbowaliśmy wrócić do gry, ale kolejne katastrofalne błędy w obronie nie pozwoliły nam na to. Kompletnie nic nam nie wychodziło. Trzeba obiektywnie przyznać, że rywale fizycznie byli w tym meczu dużo lepsi - przyznał trener Podhala Milan Jancuska.

Cieszył się szkoleniowiec gości Jan Vavrecka: - Wreszcie zagraliśmy przez 60 minut twardy, męski hokej. Zawodnicy dali z siebie nawet więcej niż 100 procent. To dało efekt w postaci bardzo ważnego zwycięstwa.

W lepszej sytuacji wciąż jednak są nowotarżanie. Oni do awansu do finału potrzebują jednego zwycięstwa, tyszanie zaś dwóch.

Maciej Zubek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie