reklama

Niepewny kontrakt

RedakcjaZaktualizowano 
(INF. WŁ.) Nie ma pewności, że polskie firmy zbrojeniowe zarobią podczas realizowania kontraktu na wyposażenie armii irackiej, który wygrała amerykańska korporacja NOUR. BBC twierdzi bowiem, że Ostrowski Arms i Polska Izba Producentów na rzecz Obronności Kraju łączą z NOUR wyłącznie listy intencyjne. Konkretne umowy na dostawę sprzętu nie zostały na razie zawarte.

BBC twierdzi, że Ostrowski Arms i Polską Izbę Producentów na rzecz Obronności Kraju łączą z NOUR tylko listy intencyjne

   - Przegrany przez Bumar przetarg na wyposażenie armii irackiej to nauczka dla naszych konsorcjów - twierdzi Wojciech Łuczak, wydawca poświęconego problemom obronności miesięcznika "Raport". - W ciągu 10 dni powinniśmy dostać szczegółowe uzasadnienie od organizatora przetargu, dlaczego zapadło takie rozstrzygnięcie. Wtedy zastanowimy się nad kolejnymi krokami - powiedziała nam rzeczniczka grupy Bumar Roma Sarzyńska.
   - Bumar nie zadbał o włączenie do konsorcjum kontrahentów z USA - twierdzi Łuczak. - A chodzi przecież o amerykańskie pieniądze. Trzeba lepiej przygotować się do kolejnych przetargów - mówi.
   - Mieliśmy amerykańskiego kontrahenta, Motorolę - informuje zdziwiona tą opinią Sarzyńska. - 80 procent sprzętu, jaki oferowaliśmy, było polskiej produkcji, reszta pochodziła z zagranicy, w tym z USA. Ostrowski Arms, spółka, która weszła w skład zwycięskiego amerykańskiego konsorcjum, to prywatna firma nie posiadająca nawet zezwolenia na eksport broni. Dlatego to wszystko jest dla nas niewiarygodne - dodaje rzeczniczka Bumaru. Nie wierzy również, by iracką armię można było uzbroić tak tanio, jak zaproponował zwycięzca boju o wielki kontrakt.
   Wojciech Łuczak nie chce natomiast oceniać, czy to możliwe, by amerykańska firma NOUR - triumfator przetargu - mogła uzbroić i ubrać Irakijczyków za 327 mln dolarów, podczas gdy Bumar chciał uzyskać za to 554 mln dolarów. Takie kwoty podają nieoficjalnie same firmy.
   Czy fakt, że w skład zwycięskiego konsorcjum wchodzą Ostrowski Arms i Polska Izba Przemysłu Zbrojeniowego, oznacza, iż w kolejnych irackich przetargach polskie firmy będą ze sobą zawzięcie rywalizować? Niewykluczone. Tym bardziej że rynek handlu polską bronią zmienił się na skutek zaostrzenia przepisów reglamentujących tę dziedzinę specjalnego obrotu gospodarczego. To m.in. skutek nadużyć opisywanych przez prasę, jak choćby nielegalnego handlu bronią, w jaki zamieszani byli w latach 90. nawet funkcjonariusze Wojskowych Służb Informacyjnych. Uzbrojenie trafiało z Polski - dzięki kontaktom funkcjonariuszy - do krajów objętych embargiem ONZ (m.in. Somalii i Chorwacji), a także do rosyjskiej mafii.
   W latach 90. szacowano nieoficjalnie, iż zezwolenie na handel bronią miało nawet kilkaset podmiotów na naszym rynku. Teraz te szeregi znacznie schudły. By polska firma mogła wyeksportować broń czy materiały wybuchowe, musi uzyskać zezwolenie indywidualne z Departamentu Kontroli Eksportu resortu gospodarki na każdy wywóz tego rodzaju artykułów. Prócz resortu gospodarki, który takie zezwolenie wydaje, w przedsięwzięcie zaangażowane są inne resorty. Opiniują bowiem transakcję: minister spraw zagranicznych, minister spraw wewnętrznych, Agencja Wywiadu, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, minister obrony, szef resortu finansów i prezes Państwowej Agencji Atomistyki. Jeśli któraś z tych instytucji zgłosi zastrzeżenia do transakcji, firma zgody na handel bronią nie dostanie.
   By broń wyeksportować, trzeba też dostarczyć resortowi gospodarki tzw. oświadczenie końcowego użytkownika (lub międzynarodowy certyfikat importowy zagranicznego kontrahenta polskiej firmy), co ma zabezpieczać przed możliwością reeksportu polskiej broni np. do kraju objętego embargiem ONZ. Zgoda na transakcję nie zostanie ponadto udzielona, gdy istnieje ryzyko, że nasz sprzęt odbiorca może wykorzystać do łamania praw człowieka, uzbrojenie będzie stanowić zagrożenie dla pokoju czy stabilizacji w danym regionie. Ważna jest dla nas także "czarna lista" Unii Europejskiej, która obejmuje np. zakaz handlu bronią z Chinami i obowiązuje od 1989 roku, czyli od czasu masakry na placu Tienanmen. Szefowie MSZ Unii Europejskiej zaczęli jednak kilka dni temu dyskusję o zniesieniu tego embarga, więc być może akurat chiński rynek dla polskich producentów broni wkrótce się otworzy.
   To jeszcze nie wszystko. Wnioskodawca, który ubiega się w resorcie gospodarki o pozwolenie na eksport broni,_musi wykazać też, że dysponuje wewnętrznym systemem kontroli i zarządzania obrotem towarami o znaczeniu strategicznym. Kopię certyfikatu tego systemu kontroli należy złożyć razem z wnioskiem o zezwolenie na eksport broni.
   W resorcie gospodarki nie udało nam się uzyskać informacji, ile dokładnie firm ma zezwolenie na eksport broni. Natomiast specjalny "certyfikat bezpieczeństwa" dotyczący obrotu towarami o znaczeniu strategicznym, czyli także bronią, ma - sądząc z informacji zamieszczonej na stronach resortu - około 110 firm. Tylko w przypadku czterech z nich jest wyraźnie mowa o broni (to m.in. Wojskowe Zakłady Mechaniczne z Siemianowic Śląskich i Unimesko z Warszawy).
   - _Przedsiębiorstwo, które chce handlować takimi towarami z zagranicą, musi spełnić wiele warunków - m.in. mieć pracownika posiadającego odpowiedni certyfikat bezpieczeństwa i specjalną kancelarię. Dlatego mamy dziś tylko kilku poważnych eksporterów
- twierdzi Wojciech Łuczak.
   - Jest kilka central handlu zagranicznego jak Bumar czy Cenzin. Reszta to firmy prywatne - mówi Sarzyńska, która także nie wie dokładnie, jak liczne są szeregi konkurencji w branży.
   O ważnych kontraktach i zezwoleniu na sprzedaż broni czasem debatuje cała Rada Ministrów - tak było np. 8 października 2003 r., kiedy rząd nie wyraził zgody, by spółka Unimesko wyeksportowała do Iranu 120 czołgów T-55. Rada Ministrów stwierdziła w uzasadnieniu, iż sytuacja na Bliskim Wschodzie nie daje gwarancji, że czołgi dotrą do użytkownika wskazanego we wniosku ani że "ostateczne ich przeznaczenie dla Ministerstwa Obrony Islamskiej Republiki Iranu będzie zgodne z deklaracjami" - czytamy w komunikacie wydanym po posiedzeniu.
(EŁ, JAR)

POLSKA IZBA PRODUCENTÓW

   - Kilka lub kilkanaście polskich firm może wziąć udział w dostawach dla armii irackiej w ramach konsorcjum, które wygrało przetarg - powiedział wiceprezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju Leszek Cichocki.
   Cichocki odmówił podania wartości transakcji, na jakie mają szansę polskie firmy. Jego zdaniem jest na to jeszcze za wcześnie. - W ciągu miesiąca powinniśmy podpisać konkretne umowy i wtedy będziemy mogli mówić o wartości transakcji - powiedział Cichocki.
    (PAP)

OSTROWSKI ARMS

   Prezes firmy Ostrowski Arms Andrzej Ostrowski powiedział, że w skład konsorcjum weszły firmy amerykańskie, polskie oraz irackie. W tym tygodniu przylatuje prezes konsorcjum w celu omówienia szczegółów współpracy z polską stroną. Według prezesa nazwa zwycięskiego konsorcjum to Defense Equipment Supply Group, a NOUR jest jego częścią.
   - W ofertę złożoną przez to konsorcjum została włączona pewna część polskiego produktu. Będzie zauważalna pod względem wartości majątkowej. Może to być pierwszy zauważalny efekt związany z wprowadzeniem polskiego produktu do Iraku - powiedział Ostrowski.
   Według Ostrowskiego, zwycięskie konsorcjum "będzie działało w innych segmentach gospodarczych". Nie podał jednak szczegółów. Nie podał też, ile firm polskich weszło w skład konsorcjum. - Na dzień dzisiejszy jesteśmy związani tajemnicą handlową - powiedział.
   Firma Ostrowski Arms jest firmą doradczą, nie producentem. Jej zadanie w konsorcjum to koordynacja współpracy pomiędzy podmiotami amerykańskim, irackimi i polskimi.

100 milionów euro z Funduszy Norweskich na rozwój przedsiębiorczości

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3