Niepokorny pułkownik

Redakcja
(INF. WŁ.) Mógł być generałem. Mógł, jako oficer łącznikowy, trafić do kwatery głównej NATO. Zamiast tego został zawieszony, później karnie przeniesiony, a przeciw niemu toczy się postępowanie dyscyplinarne. Pułkownik Ryszard Chwastek nie traci jednak rezonu. - Zrobiłem to, co do mnie należy, jako oficer Wojska Polskiego mam obowiązek mówić prawdę, również o rzeczach przykrych - stwierdza.

Trzeba być odpornym

   Prawie tydzień temu, we wtorek, w szczecińskiej 12. Dywizji Zmechanizowanej zapanował szok. Ich dowódca nieoczekiwanie zwołał konferencję prasową, podczas której odczytał list otwarty do kadry zawodowej wojska. Zarzucił w nim "łamanie prawa", "barbarzyńską redukcję kadry" i "zmiany w stylu mafijnym struktur armii". Złożył też wniosek o wotum nieufności wobec ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego i czterech generałów ze ścisłego kierownictwa MON, w tym wobec swojego szefa, dowódcy wojsk lądowych gen. Edwarda Pietrzyka.
   List wywołał burzę. Pułkownikowi zarzucono nawoływanie do buntu i sprzeciwianie się cywilnej kontroli nad armią. Dzień później został zawieszony przez gen. Pietrzyka, tego samego, którego odwołania sam zażądał. Dziś na licznych konferencjach broni swojego stanowiska. Jak dotąd bezskutecznie.
   - Pułkownik zawsze był osobą bardzo zdyscyplinowaną, typ służbisty - mówią wartownicy pełniący służbę przy bramie 12. dywizji. - Nie zdarzyło się, żeby w obecności młodszych stopniem zaklął czy zażartował. Stwarzał dystans, ale przez to był szanowany.
   Opanowany wobec młodszych stopniem pułkownik dawał upust swojej frustracji przy równych sobie. - Nasza jednostka, mimo że liniowa i gotowa do współdziałania z NATO, ma ciągłe problemy techniczne i finansowe. Nie wszystko można załatwić natychmiast, procedury są uciążliwe i czasochłonne, powodują czasem, że okazja na dobrą inwestycję przechodzi obok, bo ktoś na czas nie podjął decyzji. W wojsku trzeba być odpornym psychicznie, takie długoletnie obciążenia, walka z biurokracją i zwykłą niemocą mogą po prostu zmęczyć - tłumaczy zachowanie swego byłego szefa płk Piotr Czerwiński.
   Nieoficjalnie kadra jednostki przyznaje, iż zadecydować mogły również względy osobiste. Zgodnie bowiem ze standardami NATO dywizją mogą dowodzić wyłącznie generałowie, a pułkownik Chwastek od dłuższego czasu nie mógł dostać upragnionego awansu. Tym samym za kilka miesięcy zostałby prawdopodobnie odwołany z funkcji dowódcy dywizji. Dlaczego nie dostał awansu? Tu sprawa jest już niejasna. Generał Edward Pietrzyk, dowódca wojsk lądowych, twierdzi, iż przeciwko Chwastkowi toczy się postępowanie dyscyplinarne za nadużycia finansowe, jakich pułkownik miał się dopuścić w swojej jednostce. Rzecz w tym, że jak twierdzi Chwastek, sprawa została już dawno zakończona, a jej wynik - zapisany zresztą w udostępnionym dziennikarzom protokole - okazał się dla Chwastka korzystny.
   - W kontaktach z centralą czasem by coś osiągnąć, trzeba wykazać się dyplomacją - mówi mjr Stefan Liberda. - A pułkownik oczekiwał, że jego postulaty - często zresztą słuszne - zostaną natychmiast wypełnione. Nie był z tego powodu lubiany w Warszawie. Być może w końcu otrzymałby awans, ale po długiej zwłoce, takiej dla utarcia nosa, dla pokazania, kto tu rządzi. A Chwastek czekać nie chciał. Awansu więc nie będzie w ogóle.
   Pułkownik twierdzi, że jest "wyrazicielem opinii wielu żołnierzy" nie mogących, tak jak on, pogodzić się z "mafijnymi układami w wojsku". Te układy to głównie niezrozumiała polityka kadrowa, zwalnianie doświadczonych oficerów i awansowanie ludzi z drugiego szeregu. - Nastroje wśród kadry są minorowe, ale ludzie boją się mówić - przekonuje były dowódca dywizji. Dlaczego więc nie sygnalizował tego w swoich raportach, lecz każdy z nich kończył się stwierdzeniem, iż "nastroje pozwalają na realizację zadań". - Bo pozwalają - odpowiada. - Ludzie mają wątpliwości, ale pozostają żołnierzami - zdyscyplinowanymi, gotowymi do wypełniania rozkazów.

Przejdzie do historii?

   12. dywizja w Szczecinie jest jedną z trzech polskich jednostek w pełni włączonych w system militarny NATO. Na tle innych podobnych jednostek warunki socjalno-bytowe, uzbrojenie i wyszkolenie żołnierzy są imponujące. Jeśli tu są niezadowoleni, to co o swoich szefach mają myśleć żołnierze ze słabszych, niepewnych swej przyszłości jednostek? - Powinni sprzymierzyć się z nami i zaprotestować - przekonuje płk Chwastek. - Wystąpiłem przed szereg nie dlatego, że jestem samobójcą, ale dlatego, że w drodze służbowej nikt nie chciał mnie słuchać. Armię trzeba reorganizować, ale w sposób jawny, przemyślany i skoordynowany, a nie po bałaganiarsku, dla personalnych korzyści części kierowniczej kadry. Mam nadzieję, że mój głos spowoduje lawinę i razem uda nam się zmienić politykę MON.
   Na razie na to nie wygląda. Pułkownika oficjalnie nie poparł nikt z żołnierzy, nawet jego koledzy z "dwunastki". Przeciw Chwastkowi wytoczono najcięższe działa. Zarzucono mu złamanie rozkazu (zorganizował konferencję prasową wbrew poleceniu gen. Pietrzyka), a także zachowanie niegodne oficera WP. Został dyscyplinarnie przeniesiony do 1. korpusu zmechanizowanego w Bydgoszczy, ale i tego rozkazu nie wykonał. W piątek przedstawił dokumenty świadczące o jego chorobie i udał się na zwolnienie.
   - Wygłupił się i tyle - komentują nieoficjalnie żołnierze w Szczecinie. - Za parę miesięcy mógł być generałem, a tak przejdzie do historii jako ten, który złożył wotum nieufności ministerstwu. I na co mu to było?
MAREK BEROWSKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie