Niepowszednia osobowość

Niepowszednia osobowość

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Zmarła Teresa Stanisławska, dziennikarka, długoletnia redaktor naczelna "Echa Krakowa", niepowszednia osobowość.

Żegnamy Redaktor Teresę Stanisławską

   - Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy, ubraną na czarno, w spodniach, ze srebrnym medalionem, drobną, szczupłą, emanującą ogromną, trochę kostyczną, energią, poczułam respekt - wspomina długoletnia dziennikarka dawnego "Echa".
   Naczelną "Echa Krakowa" została Teresa Stanisławska w 1955 roku. Na początek odpolityczniła gazetę. "Echo" stało się popołudniówką z najprawdziwszego zdarzenia: gazetą w lekkiej, przystępnej formie traktującą o wszystkim, czym żyło miasto i czym warto by żyło - o sztuce, zabytkach, pamięci.
   Wielkopolanka z urodzenia, krakowianka z wyboru i upodobań, była konsekwentną orędowniczką krakowskości - i tej dostojnej, opowiadanej zabytkami, i tej najbardziej szalonej, której wyrazem była młoda Piwnica pod Baranami. To na łamach "Echa Krakowa" publikował recenzje plastyczne Piotr Skrzynecki, to tam został stworzony "piwniczny" organ prasowy.
   Nieczęsto w historii prasy polskiej zdarza się popołudniówka tak czynnie obecna w życiu kulturalnym miasta. Przecież i Krakowska Książka Miesiąca ma swój początek w "Echu", i wiele inicjatyw dziś zapomnianych, ale odciśniętych w pamięci ludzi.
   Wychowała dobrych i bardzo dobrych dziennikarzy: w "Echu Krakowa" debiutował Zbigniew Święch, z "Echa" wyszli Jerzy Piekarczyk, Ewa Smęder, świetna fotoreporterka Isia Rubiś, a nade wszystko Elżbieta Grzegorczyk i Andrzej Urbańczyk, którym matkowała w ich redakcyjnych początkach i wiązała z nimi duże nadzieje. Wprowadzała w zawód, jak niewielu potrafi i z równą skutecznością uczyła czegoś dziś zapominanego: lojalności wobec zawodu i środowiska.
   Z funkcji redaktora naczelnego i z zawodu odeszła z ogromną godnością, podczas "czystki" przeprowadzonej w środowisku dziennikarskim z początkiem 1982 roku. Nie musiała odejść na emeryturę, ale nie mogła, nie umiała i nie chciała redagować gazety na ten czas. Z odejściem Teresy Stanisławskiej odeszło "Echo Krakowa" - to, które krakowianie akceptowali, lubili, czytali.
   Gdy nadeszła wiadomość o śmierci red. Stanisławskiej, zwykłą koleją rzeczy zaczęliśmy szukać jej noty biograficznej we wszystkich dostępnych publikacjach encyklopedyczno-leksykonowych o Krakowie. Nie znaleźliśmy. Zrobiła to, co jest marzeniem każdego redaktora naczelnego i każdego wydawcy: gazetę, po którą przez z górą 20 lat ustawiały się w Krakowie kolejki pod kioskami. Jak się okazuje - nic ważnego...
   Jeżeli jest jakaś druga strona, ten drugi brzeg życia (a dlaczego miałoby nie być?), to czekają tam na Teresę Stanisławską prawie wszyscy, których kochała: mąż, świetny publicysta, Jan Adamczewski, z którym przeżyła kawał życia, Ela, Andrzej, Isia - wychowankowie "Echa", część "starego" zespołu gazety, której już nie ma.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo