Nieudolność państwa

Redakcja
TADEUSZ JACEWICZ

Z bliska

TADEUSZ JACEWICZ

Z bliska

Dwa okręty stworzą punkty graniczne najnowszej historii Rosji. Wystrzał krążownika "Aurora" rozpoczął rewolucję komunistyczną, której skutki zmieniły świat. Zatonięcie "Kurska" jest zamknięciem prawie 80 lat komunizmu i kilkuletniego okresu przejściowego. Jeszcze nie był nowoczesną demokracją, ale też na pewno nie stanowił kontynuacji dyktatury proletariatu. Dziesięć dni kłamstw, półprawd, nieudolności i bezradności wstrząsnęło Rosją. Po "Kursku" ten kraj będzie inny. Nie wiem, jak szybkie będą zmiany, wiem na pewno, że nastąpią. Marynarze zginęli w męczarniach, ale - co za tragiczny paradoks - ich śmierć może posłużyć krajowi. Pomnik wystawi im historia.
 Sprawa "Kurska" pokazała Rosji, Rosjanom i światu, jak bezradne, bezwolne i fatalnie zorganizowane jest ich państwo. Rosjanie to przeczuwali, ale nigdy tak brutalnie, tak boleśnie im tego nie uświadomiono. Świat też się tego domyślał, ale bilanse mocy rażenia głowic atomowych i sprawność najpierw radzieckiego, później rosyjskiego wywiadu zaciemniały obraz. Angielskie powiedzenie "adding insult to injury" (dodać zniewagę do zranienia) precyzyjnie definiuje sprawę. Rosja została zraniona katastrofą, która wszędzie może się wydarzyć, ale nigdzie nie powinna tak przebiegać. Rosjanie są upokorzeni kłamstwami władz, bezczynnością Putina, nieudolnością procedur i systemów ratunkowych, nędzą techniczną użytego w nich sprzętu. A to jest dumny naród. Prędko tego nie zapomni - jeśli w ogóle.
 Putin, który dokłada starań, żeby skontrastować siebie z latami rządów gerontokracji (Breżniew, Andropow, Czernienko, Jelcyn), znalazł się w sytuacji jego zramolałych poprzedników. W końcówce ZSRR systemem bezpieczeństwa tego supermocarstwa wstrząsnął obdarzony fantazją młody Niemiec, który wylądował awionetką pod murami Kremla. Reakcji obrony przeciwlotniczej nie było, bo wszyscy chlali z okazji święta tych wojsk. "Kursk" zatonął w sobotę, pierwsze ociężałe reakcje dowództwa nastąpiły w niedzielę. Czyżby przyczyną był weekend?
 Putin, który demonstruje swoją tężyznę, latając naddźwiękowym odrzutowcem i powalając kolejnych bezpieczniaków na matę, musi - jeśli chce przetrwać - zakasać rękawy i zabrać się do czyszczenia państwa. A śmieci, pajęczyn, spróchniałych struktur tam wiele. W interesie Putina jest zacząć to szybko zamiatać. W interesie świata jest życzyć mu powodzenia. Rozlazła, nieudolna Rosja stanowi niebezpieczeństwo dla swoich i obcych. Sprawne państwo rosyjskie będzie cenionym partnerem. Jeśli po klęsce prestiżowej i politycznej, jaką poniósł, zrozumiał to Putin, straszna śmierć załogi "Kurska" nie będzie nadaremna.
Zawsze, ilekroć mogę, usiłuję światowe wydarzenia analizować z perspektywy Polski. Doświadczenia innych są dla nas bezbolesne i bezpłatne. Radziłbym przyjrzeć się dzisiaj Rosji z naszego krajowego podwórka i zacząć wyciągać wnioski. Zanim będzie za późno. Popatrzmy wokół siebie. Jakie mamy państwo? Czy przypadkiem stopniem rozkładu, nieudolności i spróchnienia nie przypomina czegoś, co właśnie oglądamy na odległość? Proste powtórzenie rosyjskiej tragedii nie grozi nam, nie mamy atomowych łodzi podwodnych. Możemy natomiast przeżyć zawód, złość, upokorzenie z powodu oznak rozpadu państwa. I już przeżywamy, coraz częściej.
 Dla nas państwo powinno być większą świętością niż dla krajów, które nigdy go nie traciły. Ponad sto lat rządów obcych (rozbiory), lata okupacji, pół wieku ograniczonej suwerenności PRL powinno eksplodować tęsknotą naszych elit do silnego, sprawnego, szanowanego państwa. Tak być powinno. A jak jest?
 Mamy państwo rozlazłe, spróchniałe, skorumpowane. Jest to państwo, w którym watahy pijanych żołnierzy napadają na cywilną ludność wywołując burdy, których mogą pozazdrościć im piłkarscy chuligani. Państwowa energetyka odcina prąd państwowym kolejom, w związku z czym chwieją się strategiczne połączenia transkontynentalne. Tajne służby są większym zagrożeniem dla polityków niż dla szpiegów. Policjant, jak już wyciąga broń, to rzadko postrzeli przestępcę. Częściej siebie, kolegę lub przechodnia.
Komunizm stworzył działania na niby, liturgię władzy, która dla mas produkowała "pokazuchę". Ludziom mówiło się o sukcesach na niby, pokazywało zbudowane bez sensu obiekty jako dowody potęgi. Tępiono zawodowców, bo ci byli niewygodni i nawet niebezpieczni. Zadawali pytania, domagali się odpowiedzi. Dzisiaj w Polsce zmieniły się slogany, mechanizmy udawania państwa pozostały. Ba, rozkwitły. Zalała nas fala bezczelnej miernoty. Filtry demokracji nie radzą sobie z usuwaniem tandety z obiegu publicznego. Tym bardziej że zrażeni niepowodzeniami, coraz niechętniej tę demokrację wspomagamy.
 Tragedia "Kurska" wydarzyła się daleko. Musimy przyglądać się jej jednak bacznie, jakby była pod bokiem. Jest to bowiem tragedia nieudolnego państwa. Nasze jest sprawniejsze od rosyjskiego, ale dryfujemy w niebezpiecznym kierunku. I - co gorsza - nikt z naszych wielkich nie wydaje się być tym szczególnie zmartwiony.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie