Niezdrowy rozsądek

RedakcjaZaktualizowano 
Artykuł Macieja Brachowicza pt. "Narkotykowa hipokryzja"(Dziennik Polski, 05.01.2011) to nie pierwszy przypadek, kiedy członkowie Klubu Jagiellońskiego zabierają głos w przedmiocie polityki narkotykowej opierając się wyłącznie na własnym tzw. zdrowym rozsądku, ignorując przy tym wiedzę naukową i dane statystyczne. Zdumiewające, ale rzekomo doskonale wykształceni krakowscy konserwatyści zupełnie przeoczyli, iż historia filozofii, a nauki w szczególności, to historia odrzucania poglądów zdroworozsądkowych.

Mateusz Klinowski

Szczególne znaczenie ma to na gruncie polityki, która nakierowania jest przecież na rozwiązywanie realnych problemów. Dlatego dawno już, a stanowi to zdobycz cywilizacyjną XX wieku, przyjęto, że dobra polityka to nie polityka zdroworozsądkowa, ale polityka oparta na naukowych faktach i ustaleniach. Mówienie, że w politycznej debacie "ważniejszy od wiedzy specjalistycznej jest zwykły zdrowy rozsądek" zakrawa więc na absurd. Zaś pisanie o zjawisku społecznym bez rzetelnej wiedzy o nim to wygłup. Być może byłby on zrozumiały, gdyby chodziło o studenckie wypracowanie, lecz gdy tekst zadeklarowanego ignoranta publikuje aspirująca do powagi gazeta, a rzecz dotyczy ważnego społecznie problemu narkomanii, sprawa robi się poważna. Ktoś może bowiem fałszywe i szkodliwe stwierdzenia Macieja Brachowicza traktować serio. Spójrzmy, jakie przytacza on argumenty na poparcie tezy, że posiadanie i konsumpcja narkotyków powinny być karane.

Statystki kłamią

Oczywiście, kłamią zwłaszcza wtedy, jeżeli pochodzą od agencji rządowych albo recenzowanych czasopism naukowych. Interesujące zestawienie przyczyn śmierci w USA w skali roku zawiera praca opublikowana w 2004 roku w Journal of the American Medical Association. Według niej, naukowo potwierdzone zgony z powodu używania tytoniu zamykają się w liczbie 435 tys., alkoholu - 85 tys., nielegalnych narkotyków - 17 tys., zaś marihuany (w 15 stanach USA nie jest ona już traktowana jak narkotyk) - 0! Oczywiście, można dyskutować, czy aby jednak ktoś pod wpływem marihuany nie zginął w wypadku albo nie skoczył z okna, ale statystycznie nie są to wypadki istotne. Być może również alkohol posiada jakieś terapeutyczne właściwości, podobnież nikotyna, lecz niestety trendy statystyczne są nieubłagane - statystycznie używki te bardziej szkodzą, niż pomagają. Ale pewnie są to dane głęboko zmanipulowane. Maciej Brachowicz wokół siebie ma pełno przykładów dobroczynnego działania alkoholu, o czym zresztą pisze.

Medyczna marihuana

Co do leczniczych właściwości marihuany, podważanie ich dowodzi całkowitej nieznajomości zagadnienia, o którym się pisze. Syntetyczny składnik marihuany - dronabinol dostępny jest na receptę w kilku krajach europejskich. Marihuana w postaci naturalnej, przyjmowana jest już w 15 stanach USA jako medykament. W periodykach naukowych roi się od wyników obiecujących badań wskazujących na liczne medyczne zastosowania tej używki. Również w Polsce rośnie świadomość społeczna w kwestii leczniczego działania marihuany, a wiele dorosłych osób przyjmuje ją przede wszystkim z przyczyn medycznych, choć nielegalnie. I na tym właśnie polega ich dramat.

Argument z logiki

Logiki tam niewiele, za to po raz kolejny pojawia się fałszywe przekonanie, że narkotyki są bardziej szkodliwe niż alkohol. Tezie tej przeczą choćby ostatnie, głośne publikacje w periodykach medycznych, omawiane szeroko w prasie (por. David J. Nutt, Leslie A. King, Lawrence D. Phillips, Drug harms in the UK: a multicriteria decision analysis, Lancet, listopad 2010).
Maciej Brachowicz sięga za to po inny, zdewaluowany już mit, jakoby palenie marihuany prowadziło do przyjmowania heroiny. Tym razem żąda on statystyk, choć przecież wcześniej deklarował niewiarę w nie. Proszę, oto one (pochodzą z Europejskiego Centrum Monitoringu Narkotyków i Narkomanii). W populacji Europejczyków w wieku 15-64 marihuanę próbowało 22 proc. osób (74 mln), regularnie pali 12 mln, uzależnionych od opioidów jest zaś 1,2-1,5 mln. To chyba załatwia problem.

Również w Polsce niebawem będziemy mieli wyniki pilotażowego badania w populacji uzależnionych od heroiny (szacowanej na mniej niż 20 tys.), które pokażą, od czego zaczynali swoją "przygodę" z odurzeniem. Jak łatwo zgadnąć, w większości wypadków był to alkohol.

Argument z potrzeby hipokryzji

Maciej Brachowicz słusznie zauważa, że w codziennym życiu akceptujemy pewien poziom hipokryzji. W przypadku polityki narkotykowej hipokryzja nie polega jednak wyłącznie na utrzymywaniu wysokich kar za konsumowanie względnie nieszkodliwej marihuany, a powszechnej dostępności alkoholu i tytoniu z drugiej strony. Hipokryzja polega raczej na uporczywym twierdzeniu, że zakaz i kara są, analogicznie do przypadków kradzieży i gwałtów, skuteczną metodą walki z niebezpiecznym społecznie zjawiskiem. Doświadczenie ponad 40 lat wojny z narkotykami jednak temu przeczy.

Mylnie też autor pojmuje cel ewentualnej liberalizacji przepisów antynarkotykowych. Nie chodzi bowiem w pierwszej kolejności o zmniejszenie liczby osób sięgających po narkotyki, ale zmniejszenie szkód, jakie z narkotykami się wiążą. Być może legalna marihuana czy ecstasy (bo heroina w swobodnym obrocie raczej się nie znajdzie) spowodują, że sięgać po nie będzie więcej dorosłych Polaków. Ale z pewnością będą to czynić z mniejszą szkodą dla siebie i otoczenia (powodów tego nie będę tutaj opisywał z braku miejsca). Inna sprawa, że dostępne dane pokazują, iż liberalizacja prowadzi do spadku jej spożycia, zwłaszcza w młodszych grupach wiekowych. Takim przypadkiem z pewnością jest Kalifornia, gdzie w latach 1996-2006 liczba konsumujących marihuanę czternastolatków spadła o 47 proc.! Dlaczego tak się stało? Wyjaśnienie tego - na pozór sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem - faktu zostawiam Maciejowi Brachowiczowi. Wbrew jego twierdzeniem, istnieją poważne argumenty na rzecz diametralnie innej polityki narkotykowej, niż ta realizowana obecnie w Polsce. Argumenty te mają charakter praktyczny, prawny, medyczny, a nawet moralny. Ale, aby to wszystko dostrzec, trzeba po prostu posiadać rzetelną wiedzę naukową i kompetencje, których zdrowy rozsądek i dobre samopoczucie nie są w stanie zastąpić.

Autor jest doktorem nauk prawnych, wykładowcą Wydziału Prawa i Administracji UJ doradcą politycznym i strategiem organizacji pozarządowych zajmujących się problematyką uzależnień, narkomanii i narkotyków.

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Niezdrowy rozsądek - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3