Niezniszczalny Małysz

Redakcja
Adam Małysz z brązowym medalem i Kamil Stoch Fot. PAP/Grzegorz Momot
Adam Małysz z brązowym medalem i Kamil Stoch Fot. PAP/Grzegorz Momot
Adam Małysz znowu na podium mistrzostw świata! W sobotę na skoczni HS-106 wywalczył brązowy medal. Wygrali Austriacy Thomas Morgenstern przed Andreasem Koflerem. Na szóstym miejscu był Kamil Stoch.

Adam Małysz z brązowym medalem i Kamil Stoch Fot. PAP/Grzegorz Momot

KONKURS NA SKOCZNI HS-106. Dublet Austriaków, Kamil Stoch na szóstym miejscu

To był bardzo dobry konkurs dla Austriaków, ale radość była także w naszej ekipie. Dwóch zawodników w czołowej szóstce, w tym jeden na podium - tego jeszcze nie było w historii mistrzostw świata.

Po raz kolejny zaimponował Adam Małysz. Przed 10 laty w Lahti zdobywał swoje pierwsze medale (złoto i srebro), teraz nadal jest w ścisłej czołówce światowej. A przecież w tym sezonie nie wszystko układało się po jego myśli, nabawił się kontuzji przed pierwszymi konkursami o PŚ, miał ciężki upadek w Zakopanem.

Już na treningach na normalnej skoczni Małysz szybował daleko, wymieniany był w gronie kandydatów do medali. W pierwszej serii, kiedy zawodnicy czołowej dziesiątki mieli lekki wiatr w plecy wylądował na 97 m i był trzeci. Dość wyraźnie przegrywał z Morgensternem (jako jedyny poszybował, poza granicę 100 m, dokładnie na 101,5 m, jako jedyny z czołówki skakał w absolutnej ciszy), ale niewiele, tylko o 2,6 punktu, ustępował Koflerowi - 99,5 m).

W drugiej serii Małysz poleciał w nienagannym stylu (pięć ocen po 19 punktów) daleko na 102 m, ale rywale jeszcze dalej, Morgenstern przypieczętował zwycięstwo długim skokiem na 107 m, Kofler miał 105 m.

To już szósty medal zdobyty przez Małysza w mistrzostwach świata. - Ale po raz pierwszy zdobyłem brązowy medal. Nie ukrywam, że ciężko wywalczony. Zresztą podobnie jak wszystkie poprzednie. Wraz z wiekiem zdobywanie medali przychodzi mi coraz trudniej. Coraz ciężej jest mi się też przygotować do takich imprez. Tym bardziej ten medal cieszy - mówił po konkursie Małysz.

Nasz skoczek dostał największą owację z trójki medalistów, kiedy stawali na podium. Wiwatowali polscy kibice, a było ich na stadionie multum, skandowali: "Adam, Adam!", "Dziękujemy".

Zadowolony był trener Hannu Lepistoe, choć nie do końca. - W pierwszym skoku Adam powinien był polecieć na 102-103 m. Taki skok pozwoliłby mu walczyć o srebro. Na dużej skoczni powinien być jeszcze lepszy - komentował jego trener. Komplementował polskiego skoczka Andreas Widhoelzl, komentujący zawody dla telewizji austriackiej. - Nasi zawodnicy skakali wspaniale, ale podziwiam Adama, jak on to robi, że w wieku 33 lat jest tak dobry? - pytał Widhoelzl.

Kamil Stoch bronił w Oslo czwartej pozycji z Liberca. Był szósty, ale można powiedzieć, że to wynik nawet lepszy niż ten sprzed dwóch lat. Tam w konkursie była loteria, Stoch w drugim skoku dostał silny podmuch wiatru pod narty.

W sobotę nie miał takiego szczęścia, w pierwszej serii miał najgorsze warunki (mocny wiatr w plecy) z całej stawki 50 zawodników. Lądował na 94 m i był 10. Druga próba Stocha była bardzo dobra, 101 m przesunęło go o cztery lokaty. - Cieszę się z tego miejsca, cały sezon solidnie na nie pracowałem. Mogło być lepiej w pierwszej serii, ale takie są skoki, raz powieje pod narty, raz w plecy. Nie ma co narzekać - mówił zadowolony Stoch po konkursie.

Sobotnie zawody może na plus zapisać Piotr Żyła, który jeszcze parę miesięcy temu nie był w ogóle brany pod uwagę przy zestawianiu reprezentacji. Skoczył solidnie 93,5 i 96 m, zajął 19. lokatę przed takimi zawodnikami jak Fin Jane Ahonen czy Japończyk Noriaki Kasai. - To mój najlepszy wynik w mistrzostwach świata. Mogłem dalej skoczyć w pierwszej próbie, ale i tak jest dobrze - zapewniał po zawodach.
Smutny był tylko debiutant 18-letni Tomasz Byrt, bardzo krótki skok na 84,5 m to był najgorszy wynik w konkursie. - Zawaliłem skok, nie wiem jednak dlaczego. Muszę to przeanalizować z trenerami - mówił Byrt, który miał świadomość, że słabym występem stracił miejsce w reprezentacji na konkurs drużynowy.

Dla Morgensterna to dopiero pierwsze indywidualne złoto w mistrzostwach świata (cztery razy stawał na najwyższym podium, ale w konkursach drużynowych). - Dlatego moja radość jest ogromna. Miałem świetny początek sezonu, potem przyszedł lekki "dołek". Ale już na treningach w Oslo skakało mi się bardzo dobrze. Wierzyłem, że mogę być pierwszy - mówił na konferencji prasowej Morgenstern.

Ogromnie zawiedziony był jego kolega z reprezentacji, jeden z wielkich faworytów Gregor Schlierenzauer. W serii próbnej oddał kapitalny skok na 110 m, ale prawdą jest, że mocno powiało mu pod narty. Kiedy w konkursie przyszło mu skakać z wiatrem w plecy nie poradził sobie, uzyskał 93,5 i 98 m i był dopiero 8.

Andrzej Stanowski, OSLO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie