Niższe ceny gazu dla firm i gospodarstw domowych? Dzięki śmiesznie taniej ropie i wygranej PGNiG z Gazpromem mogłyby znacznie spaść

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Czy ceny gazu dla gospodarstw domowych znacząco spadną? Zdaniem ekspertów, jest to możliwe już w drugiej połowie 2020 r. Krajowy potentat, jakim jest PGNiG, wygrał niedawno ważny spór z rosyjskim dostawcą, Gazpromem, dzięki czemu zapłaci mniej za nowe dostawy, a ponadto ma szansę odzyskać ok. 6,2 mld zł za poprzednie lata. Równocześnie od tygodni ceny ropy utrzymują się poniżej 30 dolarów za baryłkę (niekiedy spadają nawet poniżej 20 dol.), a ceny gazu są z nimi ściśle powiązane. Obniżka ceny ważnego paliwa pomogłaby wielu Polakom, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji w związku z pandemią i załamaniem gospodarki.

- Okoliczności rzeczywiście sprzyjają obniżce cen gazu, ale nie możemy oczekiwać, że stanie się to natychmiast. Jest to jednak całkiem realne za kilka miesięcy, o ile rządzący wezmą pod uwagę interes klientów, a nie wyłącznie tworzonych przez siebie z mozołem molochów energetycznych – komentuje Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie AWS.

Klient płaci za dominację państwowych molochów

Zwraca uwagę, że PiS od początku swych rządów odtwarza - dobrze znane z czasów PRL – wielkie, kontrolowane przez państwo, zjednoczenia. Dzięki wsparciu polityków, zyskują one dominującą, niemal monopolistyczną pozycję na rynku.

- Płacimy za to my, klienci. Brak konkurencji, hojne dotacje z kieszeni podatników, centralne ręczne sterowanie, złe zarządzanie – wszystko to obniża efektywność i sprawia, że ceny produktów oferowane przez molochy rosną – mówi były wicepremier.

Jako wyrazisty przykład podaje kuriozalną sytuację na rynku węgla: w ostatnim roku jego ceny na świecie spadły o jedną trzecią, a w Polsce – wzrosły. Niepotrzebny nikomu urobek polskich kopalń kupił rząd – za publiczne pieniądze, w cenie znacznie wyższej od rynkowej. Przekłada się to na ceny prądu, które należą u nas do najwyższych w Europie. – Opłaca się importować energię elektryczną ze Szwecji czy Niemiec, bo tam jest ona znacznie tańsza niż u nas. I ten import jest już ogromny – opisuje Janusz Steinhoff.

Na rynku gazu dla firm mamy, teoretycznie, wolny rynek, ale widać tu także dominację jednego podmiotu – kontrolowanego przez państwo PGNiG. Spółka dystrybucyjna tego koncernu jest także zdecydowanie największym i najważniejszym dostawcą gazu do polskich domów. W tym wypadku ceny nie są rynkowe - podlegają każdorazowo zatwierdzeniu przez Urząd Regulacji Energetyki (URE).

- Urząd ten był wcześniej niezależny, ale w państwie budowanym przez PiS, jak niemal wszystko, został podporządkowany politycznej centrali – komentuje Janusz Steinhoff.

Obecne taryfy gazowe, zatwierdzone przez URE pod koniec zeszłego roku, obowiązują do końca czerwca 2020 r. Czy możemy oczekiwać, że po tej dacie ceny gazu spadną?

PGNiG wygrywa z Gazpromem: niższe ceny zakupu i 6,2 mld zł ekstra z tytułu nadpłaty

30 marca Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie wydał wyrok w wieloletnim sporze PGNiG i Gazpromu dotyczącym sposobu ustalania cen gazu w kontrakcie jamalskim. PGNiG nie tylko uzyskało nową, niższą cenę w opłatach za bieżące dostawy (Gazprom przyznał już, że uwzględni to w nowych fakturach), ale i prawo do żądania od Rosjan potężnej nadpłaty za poprzednie lata (od 1 listopada 2014 r. do . do 29 lutego 2020 r.). Polski koncern szacuje, że powinno to być ok. 6,2 mld zł. To ponad cztery razy więcej niż wyniósł zysk netto PGNiG za cały zeszły rok!

- Wynik arbitrażu oznacza, że ceny płacone za rosyjski gaz w ramach kontraktu jamalskiego były za wysokie i nierynkowe – tak skomentował te dobre wieści prezes PGNiG Jerzy Kwieciński. I dodał, że koncern będzie się starał, by owe 6,2 mld zł „wpłynęło do nas, do Polski, jak najszybciej”.

W jego opinii, cena ustalona przez Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie „jest w znaczący sposób powiązana z cenami na rynku europejskim i zbliżona do ceny, po jakiej PGNiG sprzedaje gaz odbiorcom”. Jednocześnie Kwieciński zastrzegł, że wyrok „nie ma bezpośredniego przełożenia na ceny, po których spółka sprzedaje gaz odbiorcom”. - Klienci płacili nam ceny rynkowe, a nie ceny, za które sprzedawał nam Gazprom, więc cała strata była po stronie PGNiG – twierdzi prezes Kwieciński.

I dodaje: - Teraz będziemy kupować gaz po cenach bardziej rynkowych, co oznacza, że będziemy mieli więcej pieniędzy na inwestycje, rozwój, a sytuacja finansowa będzie znacznie lepsza.

Czy częścią owego zysku PGNiG podzieli się z odbiorcami gazu? – To nie zależy od woli zarządu, tylko od siły konkurencji. Jeśli ta okaże się znacząca, potentat będzie musiał obniżyć ceny dla odbiorców, tak jak to działo się zresztą w ostatnim roku – tłumaczy Janusz Steinhoff, zastrzegając, że dotyczy to przedsiębiorstw czy samorządów (gdzie działa rynek), ale nie gospodarstw domowych (gdzie taryfy zatwierdza URE).

W 2019 r. PGNiG uzyskało „zaledwie” 1,4 mld zł zysku netto wobec 3,2 mld zł rok wcześniej. Powodem tąpnięcia były spadające ceny paliwa na światowych rynkach (w ostatnim kwartale doszedł do tego gigantyczny odpis księgowy - 272 mln zł - związanym z utratą wartości udziałów w Polskiej Grupie Górniczej).

Na Towarowej Giełdzie Energii gaz był w 2019 r. średnio o 35 proc. tańszy niż rok wcześniej. Równocześnie jednak rósł popyt na to paliwo (PGNiG sprzedało go o 6 proc. więcej – mimo ciepłej zimy). Spółka PGNiG Obrót Detaliczny sprzedała odbiorcom końcowym 7,59 mld m sześć. gazu ziemnego, czyli o ok. 100 mln więcej niż w roku 2018.

Dalszy spadek cen gazu na światowych rynkach jest możliwy, bo ceny ropy (z którymi ceny gazu są ściśle powiązane) od kilku tygodni utrzymują się na wyjątkowo niskich poziomach. – Ten biznes opiera się na kontraktach długoterminowych, więc niskie ceny ropy przekładają się na ceny gazu z około półrocznym poślizgiem – wyjaśnia były wicepremier.

Zwraca przy tym uwagę, ze odbiorcy końcowi płacą także za przesył i dystrybucję paliwa – a tu koszty rosną, więc to, co przedsiębiorcy czy samorządowcy ostatecznie zobaczą na fakturach, może nie być aż tak atrakcyjne, jak mogłoby się dziś wydawać.

- Podobnie może być w przypadku gospodarstw domowych. Mogę sobie wyobrazić, że URE zatwierdzi kilkuprocentową obniżkę cen paliwa, a zarazem pozwoli podnieść inne opłaty. Już tak bywało. Rachunki mogą zatem spaść tylko minimalnie lub nie spaść wcale. Ale tego na razie nie wiemy – podkreśla Janusz Steinhoff.

Pytamy spółkę PGNiG, czy obniży Polakom ceny gazu

Pytamy wprost PGNiG Obrót Detaliczny, czy rozważa obniżenie ceny gazu dla gospodarstw domowych oraz czy koncern planuje wprowadzenie jakichś form wsparcia dla przedsiębiorców - odbiorców gazu, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.

- Sprawa arbitrażu i jego wyniku nie ma wpływu na ceny gazu dla odbiorców – odpowiada Rafał Pazura, rzecznik spółki detalicznej gazowego giganta. I wyjaśnia, że „aktualna taryfa obowiązuje do 30 czerwca 2020 r. Do chwili zakończenia procedury taryfowej, spółka nie komentuje tego tematu”.

Przypomina, że „w ostatnich pięciu latach rachunki za gaz dla gospodarstw domowych zostały obniżone o ok. 8 proc.” Co do przedsiębiorców – klientów przeżywających katastrofalne załamanie przychodów, PGNiG zapewnia, że rozumie powagę sytuacji i każdy przypadek rozpatruje indywidualnie.

Co na to URE

- Trzeba zaznaczyć, że postępowanie arbitrażowe w Sztokholmie dotyczyło firmy PGNiG. Sprzedaje ona gaz do obiorców innych niż gospodarstwa domowe. Ten segment rynku (odbiorcy biznesowi) nie podlega zatwierdzaniu taryf przez Prezesa URE już od października 2017 roku. Tak więc ceny dla odbiorców biznesowych nie podlegają urzędowej regulacji, a wynikają z umów zawieranych pomiędzy sprzedawcą gazu a odbiorcami – wyjaśnia Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Dodaje, że URE zatwierdza ceny dla odbiorców w gospodarstwach domowych, którym gaz sprzedaje PGNiG Obrót Detaliczny (PGNiG OD). - Jest to podmiot z grupy kapitałowej PGNiG, jednakże formalnie odrębny od spółki, jaką jest PGNIG S.A. Spółka PGNiG OD może kupować gaz z różnych źródeł, np. na Towarowej Giełdzie Energii. Tak więc wynik arbitrażu nie ma tu bezpośredniego przełożenia na taryfę dla odbiorców w gospodarstwach domowych – przekonuje rzeczniczka URE.

Pytamy: jak się ma – wspomniany przez samego prezesa PGNiG - spadek cen gazu na Towarowej Giełdzie Energii o 35 proc. w samym tylko 2019 r. do obniżki cen dla gospodarstw domowych „o 8 procent w ciągu pięciu lat”?

- Prezes URE zawsze w postępowaniu taryfowym bada, czy koszty proponowane przez przedsiębiorstwo w taryfie są uzasadnione – wyjaśnia Agnieszka Głośniewska. I tłumaczy, że to sprzedawca gazu kalkuluje koszty gazu kupowanego na rynku hurtowym oraz pozostałe koszty, a następnie przekłada je na ceny dla odbiorców końcowych (gospodarstw domowych).

- Prezes URE stoi na straży tego procesu dbając, by ceny odzwierciedlały jedynie uzasadnione koszty działalności firm energetycznych i odpowiadały aktualnym warunkom rynkowym – zapewnia rzeczniczka Urzędu.

Powtarza, że postępowania taryfowe prowadzone przez regulatora mają na celu zapewnienie, że ceny gazu proponowane odbiorcom końcowym będą miały racjonalne uzasadnienie w kosztach ponoszonych przez przedsiębiorstwo gazowe. - Spółki obrotu (czy to gazowe, czy energetyczne) wnioskują o poziom taryfy na kolejny okres, przedstawiając szczegółowe kalkulacje i uzasadnienie Prezesowi URE, który następnie analizuje przedłożone wyliczenia. Tak długo, jak prezes URE nie będzie przekonany, że dany poziom taryfy odpowiada aktualnym warunkom rynkowym i odzwierciedla uzasadnione koszty działalności prowadzonej przez sprzedawców, trwa dialog – kwituje Agnieszka Głośniewska.

Efekty owego „dialogu” poznamy w czerwcu, a odczujemy na fakturach za kolejne miesiące. – Gdyby prezes URE był naprawdę niezależny, to obstawiałbym, że te ceny powinny wyraźnie spaść, z zastrzeżeniem, że koszty przesyłu i dystrybucji niekoniecznie. Ale w państwie rządzonym przez PiS nie dba się o konkurencję, wręcz przeciwnie, wszystko chce się koncentrować w jednych rękach, a zyski spółek kontrolowanych przez rząd są o wiele ważniejsze od kosztów ponoszonych przez konsumentów. W czasach, gdy rządowi brakuje pieniędzy, to może się to okazać decydujące – przewiduje Janusz Steinhoff.

Wysokie czynsze, niewielu klientów. Restauratorzy zamykają biznesy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
ghj

Dopóki PGNiG będzie mieć monopol i być tzw "nasze" to nigdy nie będziemy mieć dobrych ani też normalnych cen.

Teraz już bardziej by się opłacało kupować gaz od NIemców i wpuszczać do polskiej sieci przesyłowej gazu.

Z
Zbigniew Rusek

Myślę, że gaz powinien stanieć. Prąd może nieco zdrożeć (koszty wytwarzania prądu rosną), ale gaz mógłby stanieć.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3