Noc z winylami

KJ
Otej godzinie w "Ministerstwie" jest jeszcze pustawo, dzięki czemu można wybrać sobie dobre miejsce. Densflor najlepiej obserwuje się z okolic didżejki. Z biegiem czasu klub się zapełnia. Bywalcy snują się po piwniczkach, znają tutaj wszystkie zakamarki. Luzackim skinieniem głowy i uśmiechem witają się z innymi tubylcami. Z barmanami także wymienili powitalne: "Co jest". Ci, którzy przychodzą tutaj od czasu do czasu, nie zachowują się tak swobodnie.

- To wspaniale, gdy ludzie podchodzą do didżejki i dziękują za świetną muzę - mówi Push, jedna z nielicznych miksujących kobiet

   Dochodzi godzina 22, gdy przy wejściu stają dwaj młodzi mężczyźni z kejsami. Wyglądają tak jak wszyscy, normalnie: szerokie spodnie, obszerne bluzy, bawełniane koszulki, czapeczki. Kiedyś należeli do grupy stałych gości, ale dziś nie przyszli się tu bawić. Będą podkręcać imprezę. Lubią atmosferę klubu, którą teraz, jako didżeje, sami współtworzą. Zagrają dla imprezowiczów, spragnionych połamanych bitów, którzy niecierpliwie czekają już na pierwsze uderzenie basów.
   Istniejący od 2003 roku Flip Da Floor (FDF) - bo tak nazywa się skład, który za chwilę stanie za dekami - to dwaj koledzy, Marcin i Łukasz. Marcin, jak mówi, złapał zajawkę na miksowanie w 2000 roku, na imprezie DJ's Battle Kraków contra Warszawa.
   - Pierwszy gramofon i mikser kupiłem za pensję z trzymiesięcznej pracy w sklepie muzycznym - wspomina. Teraz ma już cały potrzebny didżejowi sprzęt: dwa gramofony, mikser i sporo winyli. Łukaszowi poszło łatwiej, od razu nabył kompletny zestaw.
   FDF mają już za sobą liczne występy, nie tylko w Krakowie, poprzedzone intensywnymi domowymi treningami, jest się więc czym popisać za dekami. Grają breakbeat, nu-skool, tribal breaks, funky breaks, uk garage. Rodzaj muzyki zależy od klimatu klubu. "Ministerstwo" należy do miejsc, w których gra się bardziej taneczne niż gdzie indziej bity.
   Marcin i Łukasz są już na podwyższeniu. Rozkładają sprzęt. Miksery podłączone, systemy do wkładek gramofonowych zamontowane, kejsy leżą pod stołem, na którym ustawiono deki - podstawowe narzędzie pracy didżeja. Na wielkim ekranie z migającą, kolorową, abstrakcyjną grafiką co pewien czas pojawia się napis "Flip Da Floor". Jeszcze tylko podłączyć kilka kabelków, założyć słuchawki, położyć czarne krążki na gramofonach i można zaczynać seta...
   Pierwsze energetyzujące dźwięki wypełniają wnętrze "Ministerstwa", ściągając na densflor klubowiczów, którzy z początku spokojnie poruszają się w rytm nieregularnych uderzeń basu, by po chwili całkowicie poddać się muzyce płynącej z głośników. Marcin i Łukasz stanowią bardzo zgraną ekipę, doskonale uzupełniają się i bezbłędnie potrafią wyczuć nastroje ludzi. Ich nowatorskie miksy i sprawne skrecze nie dają tańczącym ani sekundy wytchnienia.
   Czy granie w składzie nie jest bardziej skomplikowane niż występ solowy?
   - Nie,__cztery gramofony dają więcej możliwości, poza tym łączymy swoje zbiory płyt, co pozwala na urozmaicenie seta - tłumaczy Łukasz.
   FDF będą grali dziś aż do zamknięcia klubu, więc czeka ich wyczerpująca, pełna wrażeń noc.

\*

   Didżej to człowiek, którego rola polega na odtwarzaniu zapisanej na płytach cudzej muzyki tak, by zapewnić ciągłość melodii, bez przerw między poszczególnymi utworami. Czyni to jednak w sposób twórczy. Przekształca muzykę według własnych pomysłów, dodaje efekty, miksuje, czasem zmienia ją tak, że z pierwotnej kompozycji pozostaje jedynie jakiś charakterystyczny motyw, na przykład fragment wokalu. Im więcej oryginalności, tym lepiej.
   Po czym rozpoznać dobrego didżeja? Monika, która z grupą znajomych podąża do klubu "Integracja" na krakowskim Kazimierzu, nie ma wątpliwości:
   - Jak to po czym? Jak leci muza, która nie pozwala usiąść i spokojnie wypić bro, kolejne kawałki wydają się coraz lepsze i nie mogę przestać skakać, to jest to właśnie dobry didżej.
   Najpopularniejszego polskiego didżeja wybierają czytelnicy środowiskowego magazynu LAIF - organizatora LAIF Top 100 DJ's. Tutaj liczy się sprawny miks, charyzma, energia, kontakt z publicznością i trafienie w jej gust. Jednak dla samych didżejów zdecydowanie bardziej prestiżowy jest na przkłąd. konkurs organizowany przez ITF (International Turntablist Federation), oceniający technikę gry. Są to zawody skreczu, czyli takie, w których wykorzystuje się gramofon jako instrument muzyczny.
   -Tu wygrywa Krime, on wymiatanajlepiej - komentuje Coolfly, jeden z krakowskich didżejów.
   Najpopularniejszy wcale nie znaczy najlepszy. Wszelkie porównania są tu zresztą trudne, gdyż muzyka, którą grają didżeje, dzieli się na wiele nurtów, a każdy z nich ma własnych wirtuozów. I tak na przykład w drum'n'bassie i jego odmianach do czołówki należą: MK Fever, K-Size, Hype, Plump Dj's.

\*

   Za dekami w zatłoczonej o tej porze "Integracji" uwija się drobna postać. To Push, na co dzień Iga - jedna z niewielu miksujących kobiet. Sprawnie przerzuca płyty, przestawia suwaki na mikserze, poprawia słuchawki. Uśmiecha się, co jakiś czas zerkając na bawiących się ludzi. Granie to jej pasja, swój sprzęt nazywa pieszczotliwie "misiami".
   Push pochodzi z Katowic, lecz od października ubiegłego roku mieszka w Krakowie. Była rezydentką w "Absurdzie", gdzie występowała w każdą środę.
   - Tam był mój drugi dom, tam "misie" miały się dobrze, tam supportowałam gwiazdy z Wielkiej Brytanii, Szwecji - _wspomina Iga.
   Częstuje klubowiczów mocnymi, dynamicznymi basami. Gra agresywnie, choć niekiedy stawia też na bardziej melodyjne sety. Jej umieszczony pod stolikiem z dekami kejs, mieszczący około 60 płyt, ma kółeczka, które ułatwiają transport ciężkich winyli.
   Push wzbudza ciekawość. W końcu nieczęsto się zdarza, żeby winylami kręciła dziewczyna. A jak jest traktowana przez innych didżejów? Czy baba za dekiem to jak baba za kółkiem?
   
- Jak baba za dwoma kółkami - śmieje się Łukasz z FDF. A całkiem już poważnie mówi, że kobiety są czasem nawet lepsze od didżejów mężczyzn.
   Push często występuje w składzie z Mc Jean - wokalistką. Razem tworzą Lazy Bitches. Zdarza się, że gra z akompaniamentem trąbki, gitary basowej, perkusji.
   
- Ostatnio w Lublinie towarzyszyło mi australijskie dzidziridu, taki konar wydrążony przez korniki, instrument aborygenów - wspomina Push.
   Na przepełnionym densflorze ludzie skaczą w rytm bitów wydostających się spod palców didżejki. Push będzie tu grała jeszcze godzinę. Jutro poświęci swój czas nauce chińskiego, bowiem języki to jej kolejna pasja. Zresztą tak jak kierunek studiów: kulturoznawstwo Dalekiego Wschodu.
   
- Na pracę nie mam czasu - mówi Push. - _Studiuję dziennie i jedyna moja praca - to granie.
   Co więcej, może się ze swojej pasji utrzymać. Wśród didżejów to rzadkość, więc tylko pozazdrościć.
   Iga gra od 2002 roku, jeździ po Polsce, jest posiadaczką wymarzonego pioneera 600, według niej najlepszego miksera na świecie.
   Taki sprzęt sporo kosztuje. Podstawowy zestaw didżeja to przecież nie tylko mikser (łączący dźwięki z deków), ale dwa gramofony (z napędem bezpośrednim, bo tylko na takich da się skreczować), systemy, slipmaty, słuchawki, no i tworzywo, czyli winyle. Gdy w Polsce zaczynano grać na dekach, sprzęt sprowadzano z Niemiec, a płyty z Londynu - stolicy clubbingu i winyli. Dziś jest on dostępny i na aukcjach internetowych, i w sklepach. Ceny zależą od firmy i jakości wykonania podzespołów.
   W przypadku gramofonu liczy się moc silnika i tu za urządzenie trzeba zapłacić od 1000 zł do nawet 3000 zł. W mikserze ważna jest liczba funkcji i efektów. Najprostszego vestaksa można sobie sprawić już za 700 zł. Miksery z różnego rodzaju efektami (panorama, trans, echo, delay, flanger, filter, pitch shifter, send, return, licznik bitów) to wydatek w granicach 4500 zł. Do tego: igła 150 - 400 zł, slipmata 25 - 100 zł, torba na winyle 100 - 260 zł, no i jakieś słuchawki.
   Nic dziwnego, że początkujący didżeje zadowalają się używanym sprzętem kupionym od kolegów po fachu. Tym bardziej że sam gramofon nie wyda z siebie dźwięku. Potrzebne są jeszcze winyle.
   - 50 płyt w zupełności wystarcza na dwugodzinnego seta - ocenia Marcin.

\*

   Masywne stalowe drzwi w "Roentgenie" nie są żadną przeszkodą dla głośnych, nieregularnych drum'n'bassowych dźwięków. Jest późno. Większość klubów o tej porze świeci pustkami. "Roentgen" tętni życiem do samego rana. Na nowym densflorze dekami rządzi dziś Coolfly.
   Kiedyś sam stawał pod didżejką i obserwował, jak inni posługują się mikserem. A teraz?
   - Teraz już raczej nie podglądam, chociaż... może czasem - _przyznaje.__Choć gra niedługo, bo od 2003 roku, jest rezydentem "Roentgena". Organizuje imprezy, zaprasza didżejów, którzy rewanżują mu się tym samym.
   C-fly serwuje mocną dawkę drummowych bitów. Ma wykształcenie kierunkowe. Skończył Szkołę Muzyczną im. M. Karłowicza w Krakowie. Mówi, że w zbliżające się wakacje będzie chciał zarobić na deki i mikser. Na co dzień jest studentem AGH, ale jutro ma wolne. Gdy rozejdą się ostatni klubowicze, zostanie jeszcze, by trochę poćwiczyć.
   
- Brakuje mi skreczów, nie mam możliwości trenowania w domu_ - przyznaje. Za to sztukę miksowania opanował w takim stopniu, że może pochwalić się m.in. występem na scenie klubowej festiwalu w Kazimierzu Dolnym.

\*

   Już świta. Didżeje idą do domów. Po nocy miksowania muszą wrócić do codzienności - pracy, studiów. Wieczorem będą tu znowu.
   - Jak już ktoś zaczął grać, to nie zrezygnuje nigdy - mówi C-fly.
   - To ogromna przyjemność, gdy widzisz, że__densflor reaguje na to, co robisz za sterami - dodaje Łukasz.
   _- A najprzyjemniej, gdy ludzie podchodzą do didżejki i dziękują ci za świetną muzę - _podsumowuje Push.
KATARZYNA JASIK

Słowniczek

dla niewtajemniczonych

   densflor (z ang. dancefloor) - miejsce w klubie przeznaczone do tańca
   kejs (z ang. case) - walizka na płyty
   winyl - płyta winylowa z utworami przeznaczonymi do miksowania
   dek (z ang. deck) - gramofon
   system - igła do gramofonu
   slipmata - filcowa, okrągła podkładka pod płytę
   skreczowanie - poruszanie płytą tak, by wydobył się z niej tylko wybrany dźwięk
   set - muzyka grana bez przerw przez didżeja
   didżejka - miejsce pracy didżeja w klubie
   drumm'n'bass - szybka elektroniczna muzyka oparta na synkopowanych (nieregularnych) podkładach perkusyjnych z wyeksponowaną linią basu
   rezydent - didżej na stałe związany z klubem, gra w nim regularnie, organizuje imprezy, zaprasza innych didżejów
   supportować - występować przed gwiazdą wieczoru
(KJ)

Jakie są możliwości spłaty mikropożyczki? Ekspert radzi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie