Non omnis moriar

Redakcja
Udostępnij:
Zwykliśmy mówić, że nie ma ludzi niezastąpionych. Rzeczywistość uczy nas, że to twierdzenie często jest błędne. Mówimy także, że ludzka pamięć trwa krótko. W tym też mijamy się z prawdą. Są postaci, które tak silnie wpisały się w życie innych - nie tylko jednostek, ale całych społeczności - że nie można ich po prostu zastąpić lub zapomnieć. Swoim życiem i działalnością wyznaczyły bowiem pewien wzorzec, który mimo upływu czasu jest obecny w świadomości lub podświadomości wszystkich, którzy się z nimi zetknęli.

Z sali koncertowej

   W piątek wieczorem w sali Operetki przy ul. Lubicz spektaklem Księżniczki czardasza Kalmana Opera Krakowska i Fundacja Pomocy Artystom "Czardasz" inaugurowały Rok Iwony Borowickiej. Zmarła przedwcześnie przed dwudziestu laty słynna primadonna krakowskiej, a i polskiej sceny operetkowej była właśnie taką niezastąpioną i niezapomnianą postacią. Gdy oglądałam w piątek barwne przedstawienie, słuchałam uroczych melodii tchnących życiem pod batutą Tomasza Tokarczyka (dobry nabytek Opery Krakowskiej), myślałam, że do dziś nie pojawiła się na krakowskiej scenie operetkowej artystka dorównująca jej charyzmą, w równy sposób elektryzująca publiczność, choć przecież podziwialiśmy przez te lata przy ul. Lubicz wiele utalentowanych i pięknych śpiewaczek. W piątek w partii Sylwy zaprezentowała się udanie Agnieszka Maciejewska, mająca wszelkie atuty primadonny poza jednym - umiejętnością skupiania na sobie uwagi publiczności. Z tym trzeba się urodzić albo bardzo świadomie i starannie to w sobie zbudować. Co znaczy "być na scenie", mogliśmy w piątek poczuć, gdy w roli starej księżny pojawiła się Wanda Polańska. Każdy jej gest, każde słowo miało znaczenie. A czardasz w jej wykonaniu? Czyżby to była ostatnia, co tak potrafi operetkę wodzić?
   Poczucie braku, osamotnienia po odejściu przed rokiem Anny Knapik, animatorki życia muzycznego Tarnowa, wieloletniej dyrektor Centrum Paderewskiego Tarnów-Kąśna Dolna sprawiło, że na wspomnieniowy sobotni koncert organizowany przez Centrum i Stowarzyszenie Muzyczne Pro Arte stawili się tłumnie do sali Mościckiej Fundacji Kultury i melomani, i muzycy. Konstanty Andrzej Kulka, Krzysztof i Kuba Jakowiczowie - skrzypce, Stefan Kamasa - altówka, Tamara Granat i Waldemar Malicki - fortepian, Tomasz Strahl i Rafał Kwiatkowski - wiolonczela, Klaudiusz Baran - akordeon, Kwartet Śląski i prowadzący koncert Jan Popis przyjechali z różnych stron Polski, aby znów - jak w czasie festiwali organizowanych przez Annę Knapik - być razem i wspólnie muzykować. Nie dostali honorariów ani nawet zwrotu kosztów podróży, co więcej, dorzucili co nieco do skarbonek, których zawartość zamieni się na stypendia dla młodych muzyków (pierwsze otrzymała Natalia Sawościanik - fortepian). Realizowali w ten sposób cele, które wyznaczyła niegdyś kierowanej przez siebie instytucji niezapomniana pani dyrektor. Centrum Paderewskiego było i będzie (teraz pod dyrekcją p. Krystyny Szymańskiej) mimo nieżyczliwych dla "nadbudowy" czasów żywym ośrodkiem kultury muzycznej.
ANNA WOŹNIAKOWSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie