Norbert Leśniak - piłkarz z Krakowa w Bischofshofen. Z okna widzi skocznię, na boisku szansę na spełnienie marzeń. "Jestem zachwycony"

Tomasz Bochenek
Tomasz Bochenek
Norbert Leśniak jako zawodnik Jutrzenki Giebułtów (2020 r.)
Norbert Leśniak jako zawodnik Jutrzenki Giebułtów (2020 r.) Andrzej Banaś
Udostępnij:
- Mieszkanie mam w centrum Bischofshofen. Za oknami widzę skocznię, mieszkam 600-700 metrów od niej. Zaraz za skocznią znajdują się piękne wodospady i las, w którym można sobie pobiegać - opowiada Norbert Leśniak, piłkarz z Krakowa, wychowanek Cracovii, później zawodnik m.in. Hutnika Kraków i Jutrzenki Giebułtów. Od początku sezonu 2022/2023 gra w Austrii, w miasteczku słynącym z obiektu, na którym co roku kończy się Turniej Czterech Skoczni. Ale 22-letni Polak przekonuje, że to także dobre miejsce do piłkarskiego rozwoju i wiąże z grą tutaj duże nadzieje. Miał tu już wielki dzień, gdy strzelił dwa gole Austrii Salzburg. - Super przeżycie. I oby takich przeżyć było jak najwięcej, bo właśnie dla takich chwil gra się w piłkę - mówi.

Bischofshofen ze sportem kojarzy się bardzo. Ale w ogóle nie kojarzy się z piłką nożną.

Norbert Leśniak: Dokładnie tak. Kojarzy się ze skokami, ale wydaje mi się, że niedługo będzie kojarzyć się też z piłką. To kwestia roku, dwóch lat.

Ale sam pan pewnie był zaskoczony, gdy dostał propozycję gry w piłkę właśnie w Bischofshofen?

Ja kiedyś sobie powiedziałem, że chociaż raz w życiu chciałbym przekonać się, jak to jest grać w piłkę za granicą. Przy okazji poznać język, kulturę, nowych ludzi. No i taka okazja przydarzyła się dzięki agencji Eleven Promotion Group, dokładnie panu Marcinowi Rusinowi, z którym współpracuję. Z pomocą Pawła Kapsy, bardzo znanego polskiego bramkarza, który jest w SK Bischofshofen już od kilku lat, dostałem możliwość przyjazdu na testy. Wypadłem w nich bardzo dobrze, trener był zadowolony, no i postanowiłem, że podpiszę tutaj kontrakt na dwa lata.

Kiedy odbyły się testy?

Na początku lipca. Zagrałem w dwóch sparingach, po półtora tygodniu trener dał zielone światło, podpisałem kontrakt. Byłem szczęśliwy, bo ostatnie półrocze w Polsce było dla mnie ciężkie, potrzebowałem całkowitej zmiany otoczenia. Podjąłem ryzyko i uważam, że była to bardzo dobra decyzja. W Polsce czasami były problemy z trenerami, z zarządem, takiej 100-procentowej szansy nigdy nie mogłem dostać. A tutaj ludzie chcą mi dać tę szansę, widzą we mnie potencjał. Ufają mi, ja ufam im, i to jest najważniejsze.

Mówiąc o ciężkim okresie ma pan na myśli te problemy z trenerami, z działaczami?

W poprzednich klubach mieliśmy super szatnie, jednak sportowo zawsze czegoś brakowało, tułaliśmy się po dolnych miejscach w tabeli. Nie mówię o ostatnim półroczu, kiedy wróciłem do Polonii Nysa, do IV ligi i zrobiliśmy awans do III ligi. Ale były też animozje, o których nie chciałbym szerzej mówić. Uznałem, że wyjadę za granicę i zobaczę, jak to będzie. Na razie wszystko mi się tu podoba.

Przyjechał pan na początku lata w Alpy Salzburskie, okolica cudowna, pewnie piękna pogoda. Więc gdyby po testach okazało się, że jednak trzeba wracać, byłoby przykro.

Wiadomo, że pierwsze wrażenia to była ekscytacja. I taki pozytywny stres, no bo jednak nie było dokładnie wiadomo, dokąd się jedzie. Wygooglowałem sobie coś na temat drużyny, ale wszystko miało okazać się na miejscu. I okazało się, że drużyna jest naprawdę w porządku. Mamy tu bardzo wielu zawodników z zagranicy, chyba z 75 procent zespołu. Wielu z nich miało kontakt z poważną piłką. Branko Ojdanić grał w ekstraklasie na Węgrzech, w Chorwacji, w Bośni i Hercegowinie. Grek Konstantinos Chatzipirpiridis jako zawodnik Arisu Saloniki rok temu siedział na ławce w Lidze Konferencji Europy, był w kadrze I drużyny. Jekabs Laguns jest młodzieżowym reprezentantem Łotwy, teraz pojechał na kadrę. Mamy bardzo dobrego lewego obrońcę z Argentyny, Saida Llambaya. Są zawodnicy z Ukrainy, którzy grali w ekstraklasie, w drugiej lidze.

A jeśli chodzi o Polaków, to jest nie tylko Paweł Kapsa, facet z zupełnie innego pokolenia niż pan, ale w Bischofshofen gra także zawodnik, który jest pana rówieśnikiem.

Tak, Kacper Durda. Wcześniej nie znaliśmy się, mieliśmy jednak wspólnych znajomych. Tutaj złapaliśmy superkontakt. Kacper to megapozytwny, ambitny chłopak. Tak jak ja, przyjechał tu po marzenia, żeby dobrze pokazać się w Bischofshofen i wypłynąć na szersze wody. A jest tutaj duża szansa, bo w Austrii kluby z wyższych lig bardzo uważnie przyglądają się chłopakom z trzeciej, z drugiej ligi, skauci z Red Bulla Salzburg i innych klubów cały czas monitorują rynek. Przykład: w naszej lidze jest SV Grödig, zespół, który w tabeli nie stoi najlepiej, ale w ostatnim czasie wypromował trzech chłopaków. Jeden z nich poszedł nawet do Salernitany, do Włoch.

Swoją drogą, Salernitana latem była prawie miesiąc na zgrupowaniu w Austrii.

Bardzo dużo zespołów przyjeżdża do Austrii na zgrupowania. Jakieś 70 km od nas był na obozie Liverpool. Betis Sewilla grał sparing z Grödig – to miejscowość oddalona 15 km od Bischofshofen. My mieliśmy planowany – choć ostatecznie nie doszedł do skutku - sparing z Al-Ahli ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dla mnie najważniejsze jest to, że jeśli chodzi o szanse przebicia się wyżej, to możliwości są większe niż w Polsce.

Postaram się osadzić pozycję waszego klubu w futbolowej hierarchii: SK Bischofshofen jest liderem ligi na trzecim szczeblu rozgrywek. Ale, w przeciwieństwie do tego, co mamy w Polsce, nie jest to szczebel centralny, tylko liga regionalna.

Tak, ten austriacki trzeci szczebel rozgrywkowy jest podzielony teraz na pięć grup, my gramy w salzburskiej. A po tym sezonie ma nastąpić reorganizacja.

Z punktu widzenia piłkarza – czuje się tu jak w polskiej trzeciej, drugiej lidze? To zawodowstwo?

To zależy. Są kluby, które są w stu procentach profesjonalne, mają duże budżety, chcą szybko wejść na szczebel centralny. Są też kluby półzawodowe i do nich zaliczyłbym swój klub. Który jednak mocno się rozwija: do końca 2023 roku ma powstać nowy stadion z zapleczem treningowym, z restauracją. To pokazuje, w jakim kierunku chce iść SK Bischofshofen. I są też w trzeciej lidze kluby amatorskie, w których chłopaki normalnie pracują, z piłki utrzymują się tylko częściowo. Natomiast jeśli chodzi o poziom piłkarski, to myślę, że wiele klubów poradziłoby sobie w naszej drugiej lidze. Powiedziałbym, że Polska na tym poziomie wygrywa pod względem kibicowskim czy medialnym. Ale jeżeli chodzi o jakość piłkarzy, jakość muraw, to Austria jest lepsza.

Jak wygląda pana dzień w klubie?

Przeważnie trzy razy w tygodniu mamy dwa treningi dziennie: rano siłownię z trenerem od przygotowania motorycznego i wieczorem około godziny 18.30 trening na boisku. W dwa pozostałe dni jest tylko trening popołudniowy. Mówię oczywiście o sytuacji, kiedy gramy jeden mecz w tygodniu.

Zajmuje się pan tylko piłką czy ma też jakieś inne zajęcie?

U nas kilku chłopaków prowadzi swoje firmy, ale większość utrzymuje się tylko z piłki.

Jak się panu żyje w Bischofshofen? Czuje się pan, jakby cały czas był na urlopie w górach?

Ja jestem zachwycony miejscem. Bischofshofen to mała miejscowość. Mieszka tu dużo starszych ludzi, ale jest też sporo turystów. Jest cisza, spokój, ale też jest co robić. Miasteczko jest umiejscowione w fajnym miejscu, do Salzburga mamy 30 kilometrów.

Co pan dotąd zobaczył? Albo – czy już pan wie, co trzeba zobaczyć?

Mieszkanie mam w centrum Bischofshofen. Za oknami widzę skocznię, mieszkam 600-700 metrów od niej. Zaraz za skocznią znajdują się piękne wodospady i las, w którym można sobie pobiegać. W okolicy jest wiele kościołów, to też daje klimat. Niedaleko Bischofshofen jest wiele szlaków górskich. Mamy też największą na świecie lodową jaskinię - Eisriesenwelt, dosłownie w miejscowości obok. Poza tym bardzo blisko jest do Niemiec, niedaleko do Włoch. Byłem ze znajomym w Bibione – turystycznej miejscowości we Włoszech, położonej nad Morzem Śródziemnym. Naprawdę super sprawa, żeby spędzić czas, odpocząć, zwłaszcza po meczu wygranym. A te mecze wygrywamy, co na pewno jest budujące dla nas, jako zespołu.

Zdobyliście w 10 meczach 27 punktów, nieźle.

Tak, przegraliśmy tylko jeden mecz, pozostałe wygraliśmy.

Pan miał swój dzień 10 września. Austria Salzburg - czyli klub założony przez kibiców, dla których Red Bull Salzburg nie jest prawdziwą Austrią – to z pewnością wasz najbardziej prestiżowy rywal w lidze. A pan strzelił mu dwie bramki, wygraliście na wyjeździe 4:3.

Tak, Austria to klub z tradycjami, z kibicami, którzy jeżdżą na wszystkie mecze. Czuć otoczkę naprawdę fajnej piłki.

Dla pana ten mecz to był najfajniejszy moment w dotychczasowej przygodzie z piłką?

Jeśli chodzi o emocje i zdobyte bramki, to na pewno jest ten mecz na mojej top-liście. Ale zdarzyło się jeszcze kilka spotkań, które mogę sobie zapisać do CV jako naprawdę fajne. Natomiast nigdy jeszcze w seniorskiej przygodzie z piłką nie udało mi się strzelić dwóch bramek w jednym meczu, no i jeszcze wygrać. Więc na pewno w mojej pamięci ten mecz pozostanie. Przede wszystkim cieszę się z tego, że pomogłem drużynie wygrać bardzo ważny mecz, na bardzo trudnym terenie, z najlepszym zespołem, z jakim dotychczas graliśmy. Super przeżycie. I oby takich przeżyć było jak najwięcej, bo właśnie dla takich chwil gra się w piłkę.

Gole zdobył pan będąc pod bramką rywala po stałych fragmentach. A na jakiej gra pan pozycji – stopera czy defensywnego pomocnika?

Nominalna moja pozycja już od wielu lat to środkowy obrońca. Na tej pozycji czuję się najlepiej, ale nie ma dla mnie różnicy, czy zagram na środku obrony czy na pozycji numer 6. Tutaj w Austrii zdarzały się mecze, zwłaszcza sparingi, które rozpoczynałem na środku obrony. Później w lidze trener tak to poustawiał, że grałem na pozycji numer 6. Ale przed meczem z Austrią Salzburg jeden z naszych zawodników rozchorował się, trener potrzebował mnie na środku obrony, no i trafił chyba idealnie.

Stawia pan sobie jakiś cel na ten sezon? Tak indywidualnie, bo rozumiem, że drużyna chce walczyć o awans...

Wiadomo - awans drużyny jest na pierwszym miejscu. A indywidualnie, to grać jak najwięcej, w każdym meczu po 90 minut. Po pierwszej strzelonej bramce postawiłem sobie za cel zdobycie pięciu bramek w tym sezonie. Strzeliłem już trzy, więc mam nadzieję, że uda się nawet i ponad pięć bramek zdobyć. I bronić się swoją grą. I rozwijać się na każdej płaszczyźnie, nie tylko piłkarskiej - uczyć się języka, budować siebie jako człowieka.

Uczy się pan niemieckiego?

Rozpocząłem, ale wiadomo, że początki są zawsze trudne.

Nie sprzyja temu sytuacja, w której ma pan wokół siebie Polaków.

Ale to, że są, generalnie bardzo pomaga. Mam na myśli przede wszystkim Pawła Kapsę, cały czas pomaga mnie i Kacprowi. Jest super człowiekiem, można się od niego wiele nauczyć, jako piłkarz zobaczył kawałek świata.

Pan w seniorskiej piłce pojawił się jako zawodnik Hutnika, ale jest pan wychowankiem Cracovii, tak? Pochodzi pan z Krakowa? Z okolicy?

Ja jestem rodowity krakowianin, z Woli Duchackiej. Pierwsze lata z piłką spędziłem w Cracovii, jestem jej wychowankiem, odszedłem z niej w wieku 15 lat. Ale cały czas w moich żyłach płynie biało-czerwona krew. Mam znajomych w tym klubie, kibicuję Cracovii. Jednym z moich marzeń i celów jest to, żeby jeszcze kiedyś ubrać tę biało-czerwoną koszulkę.

Na razie przed panem walka o awans do drugiej ligi w Bischofshofen.

Jest jeszcze kawałek drogi, w związku z reorganizacją rozgrywek. Drużyny z dwóch pierwszych miejsc z grup trzeciej ligi utworzą grupę play-off i tam będzie gra o awans. A zespoły z miejsc 3.-12. trzeciej ligi zagrają o utrzymanie - tutaj będzie mniej więcej taka selekcja jak w tym roku w małopolskiej IV lidze, kiedy spadła większość drużyn.

To trafił się panu sezon wymagający.

Tak, wymagający. Ale ja jestem zadowolony, bo to wyzwanie. Nic, tylko grać, cieszyć się, że taka szansa się przytrafiła. Żeby tylko zdrowie dopisywało.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Fitbit

Fitbit Charge 4 Czarny

950,54 zł469,00 zł-51%
miejsce #2

Amazfit

Amazfit Band 5 Czarny

199,00 zł99,00 zł-50%
miejsce #3

Forever

Forever Fitband SB-50 różowa

79,00 zł48,90 zł-38%
miejsce #4

Honor

Honor Band 5 Czarny

199,00 zł129,00 zł-35%
miejsce #5

Huawei

Huawei TalkBand B6 Elite Srebrny

740,97 zł699,00 zł-6%
miejsce #6

Samsung

Samsung Galaxy Fit2 SM-R220 Czarny

249,00 zł246,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Jan Błachowicz: Chcę już poznać rywala i termin kolejnej walki!

Materiał oryginalny: Norbert Leśniak - piłkarz z Krakowa w Bischofshofen. Z okna widzi skocznię, na boisku szansę na spełnienie marzeń. "Jestem zachwycony" - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie