Nowoczesny bolid z Krakowa jeździ po torach wyścigowych Europy

Paweł Stachnik
Rektor AGH prof. Tadeusz Słomka podczas prezentacji pierwszego bolidu w 2013 r.
Rektor AGH prof. Tadeusz Słomka podczas prezentacji pierwszego bolidu w 2013 r. fot. agh
Udostępnij:
NAUKA. Studenci Akademii Górniczo-Hutniczej zbudowali samochód wyścigowy, z którym biorą udział w prestiżowych międzynarodowych zawodach konstrukcyjnych . Zespół nazwał się AGH Racing, a na swój symbol wybrał stylizowanego smoka.

W 2012 r. grupa studentów Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki AGH postanowiła wystartować w tzw. Formule Student. To odbywające się w różnych miejscach Europy i świata zawody wzorowane na Formule 1, w których rywalizują samochody wyścigowe zbudowane na uczelniach technicznych.

Żeby jednak móc zmierzyć się z kolegami z innych państw, krakowianie musieli dysponować odpowiednim pojazdem, którego koszt przyprawiał o zawrót głowy. Młodość nie zna jednak żadnych przeszkód, więc studenci AGH postanowili taki bolid sami zbudować.

Najpierw trzeba było przekonać do pomysłu władze uczelni. Gdy rektor i prorektorzy udzielili poparcia, studenci przystąpili do remontu przydzielonego im garażu (dotychczas pomieszczenie służyło jako magazyn ziemniaków dla uczelnianej stołówki), gromadzenia zaplecza warsztatowego i zbierania wiadomości, jak konstruuje się pojazd wyścigowy.
- Budowę bolidu zaczęliśmy w kwietniu 2013 r., a w lipcu wystartowaliśmy w pierwszych zawodach. Jak więc widać, sama budowa trwała zaledwie trzy miesiące - mówi opiekun projektu dr inż. Daniel Prusak z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki.

Budowa na trzy zmiany
Tempo było niezwykłe, bo studenci rzeczywiście budowali pojazd od zera. Najpierw na ekranie komputera powstał projekt. Później przystąpiono do praktycznej budowy: spawania ramy, a potem montażu poszczególnych podzespołów.

Większość części do bolidu powstała na zamówienie w wyspecjalizowanych firmach, niektóre dobrano z modeli dostępnych na rynku, jeszcze inne wykonano własnoręcznie w warsztacie. Zasady budowy, rozwiązania techniczne i osiągi auta określał regulamin Formuły Student, którego twórcy musieli się trzymać. Regulamin liczył, bagatela, 250 stron (dr Prusak: - Grubszy i bardziej rygorystyczny niż regulamin Formuły 1…).

Dodatkowo projekt techniczny samochodu musiał zostać wcześniej wysłany do organizatorów zawodów, którzy sprawdzili go pod kątem bezpieczeństwa.

Silnik zastosowany w krakowskim bolidzie pochodził z motocykla. Zgodnie z instrukcją, rozebrano go na części i sprawdzono wszystkie podzespoły. Wymieniono też niektóre elementy skrzyni biegów, by wyeliminować niepotrzebne przełożenia, a uzyskać takie, aby bolid miał przewidziane w projekcie osiągi.

Mechanizm różnicowy pochodził z samochodu Audi, a opony kupiono w jednej z czterech firm produkujących specjalne ogumienie dla bolidów Formuły Student, dostosowane do jej przepisów o bezpieczeństwie. Zaprojektowana przez studentów karoseria bolidu została wykonana z włókna szklanego w uczelnianym warsztacie.

Powstał czarno-czerwony samochód wyścigowy, przypominający te jeżdżące w Formule 1, choć nieco mniejszy, z logo AGH na przedzie i znaczkiem uczelnianego zespołu z boku. Zespół nazwał się AGH Racing, a na swój symbol wybrał stylizowanego smoka (wszak reprezentuje uczelnię z Krakowa!).

Krótki czas od rozpoczęcia budowy do pierwszego startu sprawił, że tworzenie pojazdu przebiegało w ekspresowym tempie. Studenci pojawiali się w garażu w każdej wolnej chwili i pracowali intensywnie dzień w dzień kosztem czasu wolnego, studiów, a nierzadko także snu.

Na początku prace trwały po 12-14 godzin na dobę, natomiast w ostatnich tygodniach członkowie ekipy nie wychodzili z garażu, pracując na trzy zmiany. O tym, że budowa nie była łatwym zadaniem, świadczy malejąca liczebność zespołu: na fali pierwszego entuzjazmu udział w pracach zadeklarowało ponad 100 osób. Potem skład skurczył się do 50 uczestników, a jeszcze później do 20. Ostatecznie do końca dotrwało mniej niż 20 osób, a 12 z nich było w pełni zaangażowanych w pracę.

Technika i biznes
Formuła Student to najbardziej prestiżowe zawody inżynierskie uczelni technicznych z całego świata. Studenci budują własnoręcznie pojazdy wyścigowe, a następnie startują z nimi w danym sezonie.

Udział bierze od 40 do 100 zespołów, z których każdy wystawia jeden samochód. Przodują zwykle zespoły niemieckie, austriackie i szwajcarskie, dysponujące dużymi budżetami (sięgającymi nawet miliona euro rocznie) i równie dużym doświadczeniem (startują np. ze swoim 13. lub 14. pojazdem), a także technicznym wsparciem rodzimych firm samochodowych.

Zawody obejmują m.in. prezentację biznesową (przedstawia się model biznesowy firmy, której zadaniem jest wprowadzenie na rynek tego pojazdu), a także kosztorysową i techniczną. Samochód przechodzi też tzw. kick-test, czyli przechyla się go o 60 stopni i sprawdza, czy środek ciężkości jest prawidłowo umieszczony, a płyny eksploatacyjne nie wyciekają.
Z kolei w break-test kontroluje się sprawność hamulców: pojazd należy rozpędzić do określonej prędkości, a następnie zablokować wszystkie koła na wybranym odcinku trasy. Jest też noise-test, czyli test hałasu - głośność auta nie może przekroczyć 95 decybeli.

Gdy pojazd pozytywnie przejdzie testy statyczne, dopuszcza się go do testów dynamicznych. Obejmują one m.in. sprawdzian przyspieszenia od 0 do 100 km na godz., jazdę po ósemce oraz - to najbardziej widowiskowa konkurencja - 22-kilometrowy wyścig z jedną zmianą kierowcy i bez możliwości ingerencji w pojazd. - To jest jednocześnie najtrudniejsza konkurencja. Pokonuje ją zwykle 50, góra 60 proc. samochodów. Reszta ma usterki i nie kończy trasy. Wyścig obnaża wszystkie niedoskonałości konstrukcji i wykonania. A możliwości popełnienia błędu są duże. Np. jeżeli chce się, by pojazd miał jak najmniejszą masę, to używa się jak najlżejszych części, a to odbija się na ich jakości i wytrzymałości - opowiada dr Prusak.

Sezon zaczyna się w lipcu i trwa do końca sierpnia. Poszczególne zawody odbywają się na torach wyścigowych Formuły 1 w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemczech, we Włoszech, na Węgrzech, w Rosji, Japonii, Australii i USA.

Zespół AGH wypożycza na wyjazdy samochód transportowy Fiat Ducato, do którego mieści się bolid, narzędzia i części zamienne.

Prócz tego jadą jeszcze zwykle 1-2 minibusy oraz samochód osobowy z członkami ekipy. Zdarza się, że reprezentacja AGH Racing liczy na zawodach ponad 20 osób, a z Krakowa wyrusza mały konwój samochodów.

Z bolidem na piętro
Pierwsze zawody - na słynnym torze wyścigowym Formuły 1 w Silverstone w Wielkiej Brytanii - były tak naprawdę sprawdzianem, co w samochodzie trzeba jeszcze poprawić.

Z powodu awarii sterowania i hamulców bolid nie ukończył konkurencji, choć i tak zajął drugie miejsce w kategorii design wśród polskich zespołów. Na drugich zawodach - rozegranych w Györ na Węgrzech - krakowianie podeszli już do wszystkich konkurencji i zajęli całkiem dobre miejsca. Po zakończeniu sezonu bolid trafił do Muzeum Techniki AGH. Do budynku C-2 na piąte piętro wniesiono go w częściach, a następnie na miejscu złożono.

W następnym roku - 2014 - zespół przystąpił do budowy drugiego bolidu. Doświadczenia pierwszego sezonu mówiły, że liczy się wytrzymałość i lekkość konstrukcji, stąd ten pojazd był lżejszy aż o 100 kg! Poprawiono też rozwiązania techniczne, zrezygnowano z używanych części na rzecz nowych. Wszystko to sprawiło, że drugi bolid - w całości czarny, ze spojlerami zwiększającymi przyczepność - odznaczał się wysoką niezawodnością i dobrze spisał się na dwóch zawodach w 2014 r. - w Hiszpanii i w Czechach.

Krakowianie podeszli tam do wszystkich konkurencji, a w Hiszpanii zajęli 20. miejsce na 60 startujących drużyn, co jak na początkujących było bardzo dobrym wynikiem. W niektórych konkurencjach byli nawet na 11. lokacie.

W tym bieżącym roku AGH reprezentować będzie kolejny pojazd - bolid trzeciej generacji. Nowy, lepszy i zupełnie inny od pierwszego i drugiego. Jego projektowanie zaczęło się już w 2014 r. W tym sezonie konstrukcja sprawdzi się na zawodach w Györ na Węgrzech (20-23 sierpnia), w hiszpańskiej Barcelonie (tor Catalunya, znany z Formuły 1) i w Varano we Włoszech.
- Studenci, którzy brali udział w Formule Student, są na Zachodzie rozchwytywani przez firmy motoryzacyjne, bo mają ogromne doświadczenie, i to nie teoretyczne, tylko praktyczne. Ktoś, kto buduje samochód od podstaw, wie prawie wszystko o technice, mechanice, dynamice, kinematyce itd., itd., o wszystkich tych aspektach, które są ważne przy produkcji normalnych samochodów. Chcemy, by było tak też z naszymi studentami - podkreśla dr Prusak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie