Nowy Sącz. Ryszard K., który miał „leczyć" chorych na raka...

Nowy Sącz. Ryszard K., który miał „leczyć" chorych na raka amigdaliną i usłyszał 36 zarzutów, został aresztowany

Zdjęcie autora materiału
Alicja Fałek

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Ryszard K., w lipcu 2017 r., podkreślał, że żadnej osobie nie gwarantował cudów i prowadził legalną działalność

Ryszard K., w lipcu 2017 r., podkreślał, że żadnej osobie nie gwarantował cudów i prowadził legalną działalność ©Alicja Fałek

Ryszard K., inżynier mechanik z Nowego Sącza, który usłyszał 36 zarzutów dotyczących narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez poddawanie chorych na raka terapii amigdaliną, został aresztowany na trzy miesiące. Mężczyzna mimo zakazu prowadzenia działalności paramedycznej, usiłował popełnić kolejne tego samego rodzaju przestępstwa.
Ryszard K., w lipcu 2017 r., podkreślał, że żadnej osobie nie gwarantował cudów i prowadził legalną działalność

Ryszard K., w lipcu 2017 r., podkreślał, że żadnej osobie nie gwarantował cudów i prowadził legalną działalność ©Alicja Fałek

Sąd Rejonowy w Nowym Sączu dzisiaj, 18 stycznia, na wniosek Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu zastosował wobec Ryszarda K. tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Mężczyzna usłyszał 36 zarzutów narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

- Podejrzany prowadził działalność leczniczą w postaci Ośrodka Niekonwencjonalnego Wspomagania Terapii Antynowotworowej. Osobom biorącym udział w organizowanych przez niego trzytygodniowych kuracjach leczniczych dla osób z chorobą nowotworową podawał w formie zastrzyków domięśniowych i doustnie zawyżonej dziennej dawki amigdaliny, powodując jej podwyższone, toksyczne działanie - wyjaśnia prokurator Leszek Karp, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. - W ten sposób naraził je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Śledczy zarzucili też Ryszardowi K., że jednocześnie doprowadził te osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w różnych kwotach. Te zależały od długości prowadzonej terapii oraz tego, czy w ośrodku chorzy przebywali wraz z osobą towarzyszącą.

- Wprowadzał chorych w błąd do co skuteczności leczenia amigdaliną i dietą gersona, podczas gdy w rzeczywistości zastosowana kuracja w świetle nauk medycznych nie potwierdza antynowotworowego działania stosowanych metod - dodaje prokurator Karp.

Pierwsze zarzuty Ryszard K. usłyszał już w 2017 roku. Wówczas prokuratura postanowiła zastosować wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 10 tys. zł oraz zakazu prowadzenia działalności paramedycznej.

- Wobec faktu usiłowania popełnienia kolejnego tego rodzaju przestępstwa, niezbędne było zastosowanie tymczasowego aresztowania, aby zapobiec popełnieniu przez podejrzanego kolejnego przestępstwa przeciwko życiu i zdrowi - zaznacza rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.

Ryszard K. Ośrodek Niekonwencjonalnej Terapii Antynowotworowej, mieszczący się w Kosarzyskach, prowadził od 2013 r. Sądeczanin zaczynał swój interes wspólnie z nieżyjącym już lekarzem. Ich działalnością zainteresowali się śledczy, gdy doktor wezwał pogotowie do jednego z pacjentów, którego stan się pogarszał. Ratownicy poczuli od doktora alkohol i wezwali policję. Okazało się, że lekarz był pod wpływem alkoholu i nie ma uprawnień do wykonywania zawodu. Prokuratura wówczas wzięła pod lupę działalność ośrodka. Zgromadzili materiał dowodowy i wystąpili do biegłych, żeby ci ocenili cały proces leczenia. Postępowanie jednak zawieszono.

Dopiero głośna sprawa śmierci 12-letniego Bogusia z Łodzi, który był poddawany terapii w ośrodku prowadzonym przez Ryszarda K. spowodował, że śledztwo zostało odwieszone. Zbiegło się to z uzyskaniem przez śledczych opinii biegłych w sprawie działalności sądeczanina. Mężczyzna w 2017 r. usłyszał już zarzuty ale pozostał na wolności.

Jak udało nam się ustalić sądeczanin za trzytygodniową terapię witaminą B17, zwaną amigdaliną, brał nawet 13 tys. zł. Do jego ośrodka przyjeżdżali chorzy z całej Polski.

- Ja się nie bawię w Pana Boga. Nie mam nadprzyrodzonych mocy. Stosowałem terapię amigdaliną, bo wierzę w jej skuteczność. Nic złego nie zrobiłem - mówił w rozmowie z „Gazetą Krakowską" w lipcu 2017 r. Ryszard K. Podkreślił, że od samego początku działał legalnie, bo w 2012 r. zarejestrował działalność paramedyczną. - Żadnej osobie nie gwarantowałem cudów. Nikogo też nie leczyłem, bo ja nie jestem od leczenia. To co robiłem, to wspomaganie organizmu.

WIADOMOŚCI Z SĄDECCZYZNY




FLESZ: Koniec świata jest blisko?

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Brakuje statystyki

a (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

Ilu ludziom zaszkodził a ilu może pomógł?

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

Osobowość Roku 2018 [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

Osobowość Roku 2018 [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

Bilety do Aqua Parku w Krakowie w prezencie z prenumeratą!

Bilety do Aqua Parku w Krakowie w prezencie z prenumeratą!

Wybieramy MISTRZÓW URODY w Małopolsce - GŁOSOWANIE

Wybieramy MISTRZÓW URODY w Małopolsce - GŁOSOWANIE

Ustawa tytoniowa: To jest wojna o ludzkie życie, a zarazem wielkie pieniądze

Ustawa tytoniowa: To jest wojna o ludzkie życie, a zarazem wielkie pieniądze