O czym dyskutowali profesorowie w krakowskiej kawiarni Kopciuszek

Paweł Stachnik
Prof. Stanisław Grodziski, wybitny historyk, znakomity gawędziarz
Prof. Stanisław Grodziski, wybitny historyk, znakomity gawędziarz Fot. Paweł Stachnik
Wspomnienia. Znany historyk prof. Stanisław Grodziski opisał w swoich wspomnieniach dawny Kraków, Uniwersytet Jagielloński i życie towarzyskie środowiska akademickiego z kilku ostatnich dekad. To fantastyczna lektura.

Osoby prof. Stanisława Grodziskiego nie trzeba krakowianom specjalnie przedstawiać. Znakomity prawnik i historyk, znawca dziejów dawnej Rzeczypospolitej, Galicji, Austrii i Wolnego Miasta Krakowa, autor wielu cennych prac naukowych i wielu świetnie napisanych książek popularnonaukowych (wymieńmy tu choćby te najbardziej przez czytelników lubiane: „W Królestwie Galicji i Lodomerii”, „Franciszek Józef I”, „Wzdłuż Wisły, Dniestru i Zbrucza. Wędrówki po Galicji”).

W swoim pracowitym życiu zawodowym profesor był m.in. kierownikiem Katedry Historii Prawa i Państwa Polskiego na UJ, dziekanem Wydziału Prawa i Administracji, prorektorem UJ i wiceprezesem Polskiej Akademii Umiejętności. Działał w Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych „Solidarności”, pracował naukowo i dydaktycznie, publikował źródła, pisał książki, popularyzował historię regionu i kraju.

Skromny i powściągliwy
Mimo tylu aktywności prof. Grodziski nigdy nie był osobą - użyjmy modnego dziś słowa - medialną. O popularność nigdy bowiem nie zabiegał (choć proszony przez rozmaite redakcje - w tym także przez „Dziennik Polski” - o wywiady, wypowiedzi czy artykuły zwykle nie odmawiał). Nie zdobył więc takiej rozpoznawalności, jaką cieszyli się inni krakowscy profesorowie-popularyzatorzy, by wymienić choćby Aleksandra Krawczuka czy Wiktor Zina. Nad medialną sławę nasz bohater przedkładał zawsze skromność i powściągliwość, co potwierdzi każdy, kto miał okazję się z nim zetknąć.

Dopiero teraz, po latach, prof. Grodziski dał nam - czytelnikom, miłośnikom jego książek - szansę na nieco bliższe poznanie siebie i swojego życia. Oto ukazały się bowiem wspomnienia Mistrza zatytułowane nieco enigmatycznie „Klio, córka Mnemosyne, kelnerka z Kopciuszka. Kraków 1968-1982”. Niewielka formatem książeczka obejmuje wbrew datom tytułowym okres od początku studiów Stanisława Grodziskiego na UJ, tj. od 1947 r., aż po rok 1989. Jak czytamy we wstępie, autor miał zwyczaj sporządzać najpierw luźne zapiski, później zaś, od 1968 r., regularne notatki, utrwalając w nich wydarzenia, spotkania, rozmowy, nastroje. Teraz, za namową swojej córki, dyrektor Biblioteki PAU i PAN w Krakowie dr Karoliny Grodziskiej, wspomnienia te zostały zebrane, przepisane i wydane w zgrabnej formie książkowej.

I dobrze się stało, bo prof. Grodziski po raz kolejny pokazał świetne pióro i gawędziarski talent. Na ponad 300 stronach opisał swoje studia prawnicze na UJ, potem pracę na uczelni, kolejne szczeble naukowej kariery, środowisko historyków prawa (i nie tylko), w którym się obracał, zmieniające się stosunki na uniwersytecie (od tuż powojennego liberalizmu, przez stalinizm, socjalizm, po ponowną krótką liberalizację w 1980 r. itd.), kolejnych rektorów, niektórych sekretarzy partii, ważne wydarzenia (wielki jubileusz UJ w 1964 r., rok leninowski 1970) i zabawne sytuacje. Przytoczmy niektóre z nich, bo są tego warte.

Uwłosienie nie decyduje!
Gdy autor zaczynał swoje studia pod koniec lat 40. ub.w. na uczelni dominowali jeszcze przedwojenni profesorowie, panowie i władcy życia swoich asystentów. O jednym z nich, znawcy prawa karnego Władysławie Wolterze, krążyła taka oto anegdota: Wolter był ojcem dwóch urodziwych córek-bliźniaczek. Pewnego razu zjawił się u niego odświętnie ubrany asystent Józef Lipczyński i oświadczył: - Przychodzę prosić o __rękę córki pana profesora... - O, bardzo mnie to cieszy - odparł Wolter - ale której? - Pozostawiam to do uznania pana profesora... - odpowiedział pokornie Lipczyński.

W latach 50., w okresie stalinizacji uniwersytetu, na uczelni szarogęsili się aktywiści Związku Młodzieży Polskiej, kontrolujący najdrobniejsze aspekty studenckiego życia, także te związane ze strojem. Któryś z nich zainteresował się dużym beretem noszonym przez jednego ze studentów. - A kolega to tak się ubiera na wzór amerykański! - padła uwaga. Student zaś odpowiedział przytomnie: - Beret to tradycyjne nakrycie głowy postępowych francuskich dokerów!

Inna interwencja ZMP dotyczyła nadmiernie bujnej fryzury typu „afro”, której właścicielem był student Wiesław Lang. Na uwagę, że nie jest ona stosowna dla członka organizacji młodzieżowej, Lang (później profesor uniwersytetu w Toruniu) odparł z godnością: - _Uwłosienie nie decyduje o __wartości członka! _Takie to były rozmowy w tamtych czasach.

Barwną postacią Katedry Powszechnej Historii Państwa i Prawa był prof. Michał Patkaniowski (przez znajomych nazywany Misiem). Przed wojną przez wiele lat pełnił funkcję sędziego grodzkiego i chętnie opowiadał zabawne zdarzenia z tamtego czasu. W 1938 r. miał okazję rozsądzać spór między dwoma żydowskimi kupcami z Krakowa. Gdy jednego z nich skazywał na grzywnę, drugi podskakiwał i powtarzał: - Wysoki Sądzie, niech on tę grzywnę zapłaci na remont Wawelu! Tylko na remont Wawelu! _Zaciekawiony tym przejawem troski o narodowy zabytek Patkaniowski zapytał po rozprawie rzeczonego, dlaczego tak bardzo zależy mu, by oponent wpłacił grzywnę właśnie na zamek królewski. - _Bo, panie sędzio, okna jego sklepu wychodzą na Wawel, on ten Wawel widzi codziennie i za każdym razem będzie go krew zalewała na wspomnienie tej grzywny! - odparł z całą szczerością zapytany.

W uczelnianym Instytucie Ekonomii Politycznej zgromadzili się w latach 50. partyjni badacze dowodzący z pasją wyższości gospodarki socjalistycznej nad kapitalistyczną. Korzystali przy tym obficie z ustaleń samego Józefa W. Stalina zawartych w dziele „Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR”, a ich działalność naukowa przypominała średniowiecznych scholastyków interpretujących z należnym szacunkiem Pismo Święte. Skłoniło to kiedyś wybitnego historyka prawa prof. Adama Vetulaniego do zadania pracownikom Instytutu takiego oto pytania: - _Czy wy nie pracujecie naukowo dlatego, że nie umiecie, czy dlatego, że się wam nie chce, czy jedno i __drugie? _Takich smakowitych anegdot jest w książce więcej.

Klub Kopciuszek
Wyjaśnijmy przytoczony na wstępie tytuł wspomnień prof. Grodziskiego. Oto przy ul. Karmelickiej 13 mieściła się przed laty kawiarnia „Kopciuszek”. Młody pracownik naukowy Wydziału Prawa Stanisław Grodziski miał zwyczaj wstępować tam po drodze z domu i wypijać kawę. Któregoś dnia w kawiarni pojawiła się grupa jego kolegów z Instytutu Historii UJ. Spotykali się oni w „Literackiej”, ale zlikwidowano ją, więc przenieśli się do „Kopciuszka”. Odtąd codziennie około godz. 11 zawsze przy tym samym stoliku zasiadała ta sama grupa: Antoni Podraza, Aleksander Krawczuk, Marian Zgórniak, Eligiusz Kozłowski, Józef Buszko i Stanisław Grodziski.

Gdy kawiarnia „Kopciuszek” przy Karmelickiej też została zamknięta historycy przenieśli się gdzie indziej: do „Noworolskiego”, potem „Europejskiej” przy Rynku Głównym, jeszcze potem do Pasażu Bielaka, a wreszcie do Grand Hotelu, gdzie przesiadują do dziś. Nieformalna grupa przyjęła od pierwszego miejsca spotkań nazwę „Klub Kopciuszek”. Jej członkowie awansowali w naukowej hierarchii, uzyskując tytuły profesorskie, uznanie i znaczącą pozycję w polskiej nauce.

Prócz wcześniej wymienionych, do grona bywalców dołączyli z czasem także m.in. Karolina Grodziska, Irena Homola-Skąpska, Mirosław Francić, Władysław Serczyk. Pojawiali się Antoni Dziatkowiak, Bruno Miecugow, Maria Arctowa, Adam Zieliński. Dziś „Klub Kopciuszek” ma swoje miejsce we wspomnianym Grand Hotelu przy ul. Sławkowskiej i bardziej jest chyba znany jako „stolik profesorski”, wokół którego stoją popiersia członków wyrzeźbione przez Mariana Koniecznego. Grono uczestników z roku na rok maleje, nie żyją już profesorowie Buszko, Francić, Zgórniak, Serczyk, ale Klub trwa i jest dziś jedną z na poły legendarnych krakowskich instytucji.

Na trzydziestolecie Klubu w marcu 1983 r. w lokalu Zakładu Historii Starożytnej IH UJ odbyła się nawet sesja jubileuszowa. Antoni Podraza wygłosił na niej referat „Wdzięki Maryny a sprawa polska”, Marian Zgórniak mówił o „Dodupizmie katastroficznym transcendentalnym wczoraj i dziś”, a Stanisław Grodziski, przedstawił „Zwięzłą antologię koncepcji ustrojowych snutych w Kopciuszku”. Materiały z sesji ukazały się drukiem.

Na koniec jeszcze jedna anegdota przytoczona w książce prof. Grodziskiego. Przy wspomnianym stoliku profesorskim rozmawiano o zagadnieniach historycznych, problemach badawczych, sytuacji na uczelni i w kraju, wydarzeniach politycznych, ale też o literaturze, sporcie i życiu codziennym. Sport szczególnie lubił prof. Antoni Podraza, stąd często można było usłyszeć jak mówił: - Skończcie już z tym nudzeniem o szansach powstania listopadowego. Porozmawiajmy poważnie o __szansach Cracovii...

Miejmy nadzieję, że „Klio, córka Mnemosyne” nie jest ostatnią wspomnieniową książką prof. Grodziskiego i że ucieszy on czytelników jeszcze kolejnymi takimi tomami. Bo na pewno ma co wspominać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie