O gminnych obradach w Niepołomicach

Redakcja
W odpowiedzi na opublikowane w "Dzienniku Polskim" 21.10.2004 r. listy dotyczące artykułu "Gminne obrady w Niepołomicach" uprzejmie informuję, iż uznaję zasadność jednego z nich, natomiast w najmniejszym stopniu nie zgadzam się z pozostałymi.

Śladem naszych publikacji

   Przepraszam za błędnie sformułowaną informację dotyczącą projektu uchwały w sprawie zbycia nieruchomości gminnej położonej w Ochmanowie na rzecz Development Facilities Ochmanów Sp. z o.o.
   Nie zamieszczę sprostowania, którego domaga się radna Anna Krystian. "Spełnione zostały bowiem, z mojego punktu widzenia dobrego wychowania, wszystkie wymogi... konsultacji społecznych" - tak brzmi wypowiedź burmistrza Kracika w tej sprawie. Gdyby p. radna zachowała elementarne zasady uczciwości i odsłuchała nagranie z sesji, nie napisałaby listu do redakcji. To po pierwsze. Po drugie, gdyby nawet rzeczone stwierdzenie nie padło, i tak miałem prawo go użyć. W zakres konsultacji społecznych wchodzi zasięgnięcie opinii Rady Sołeckiej, a to miało miejsce, gdyż na taką opinię z dnia 1.03.2004 r. powoływał się burmistrz. Ponadto stanowisko Rady Sołeckiej w tej sprawie przedstawiła w czasie sesji sołtys Podłęża Kazimiera Wnęk. Zebranie Rady Sołeckiej, co pominęła p. Anna Krystian, nie ograniczyło się jedynie do członków tej rady, gdyż uczestniczyli w niej radni zarówno gminy, jak i powiatu. Była to więc szersza reprezentacja mieszkańców wsi. Konsultacja społeczna nie odnosi się wyłącznie do zebrania wiejskiego czy referendum, a takiej tożsamości domaga się radna Krystian.
   Rozumiem, że projekt p. radnej przegrał w czasie posiedzenia najpierw Rady Sołeckiej, a następnie Rady Miejskiej. Nie widzę jednak powodu, by przenosić tę porażkę na walkę z dziennikarzem.
   Czytając list prof. dr hab. Józefa Sali, odnoszę wrażenie, iż jego autor nie przedstawia obrad Rady Miejskiej w Niepołomicach, w której uczestniczyłem.
   Dobitnym tego przykładem jest przypisywanie strażnikowi miejskiemu uprawnień do udzielania głosu. Sesję od początku do końca prowadził przewodniczący Rady Stanisław Ptak według przyjętego przez radnych porządku obrad. Nie było ani jednej ingerencji burmistrza, a tym bardziej funkcjonariusza Straży Miejskiej, która naruszałaby swobodę wypowiedzi radnych i zaproszonych gości. Osobną grupę na sali stanowili mieszkańcy gminy, którzy nie mogą zabierać głosu w dyskusji, o ile nie wyrazi na to zgody rada. Właśnie zachowanie bodaj czterech osób z obecnych na sali mieszkańców pozostawiało wiele do życzenia. Do nich zwracał się strażnik miejski z prośbą o zachowanie spokoju. Ale o tym pan profesor doskonale wie, gdyż przynajmniej dwukrotnie proszono go o stosowne dla obrad rady zachowanie.
   Polemika w czasie sesji pomiędzy radnymi a burmistrzem jest czymś normalnym i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Natomiast przypisywanie mi stronniczości poprzez gloryfikację osoby burmistrza jest kolejnym stwierdzeniem w liście p. Sali, z którym nie mogę się zgodzić. W moim tekście nie ma ani jednego słowa, które wskazywałoby, że "wszystko jest wspaniale". Wystarczy uważnie przeczytać, co napisałem. To "radni zaopiniowali", "radni przyjęli", "rada wyraziła zgodę". W artykule jedynie raz pojawia się burmistrz Stanisław Kracik, który nie mówi, "że wszystko jest wspaniale", tylko przedstawia argumenty dotyczące sprzedaży nieruchomości. Ponieważ fakt ten budził sprzeciw radnej Anny Krystian, także jej punkt widzenia został zaprezentowany. Pokazałem w ten sposób rację różnych osób, czego najwyraźniej nie dostrzegł autor listu. Nie pominąłem także wniosku Zygmunta Ponikiewicza, który argumentował za skierowaniem projektu uchwały do Komisji Rewizyjnej. Była kolejna racja, która została uwzględniona w mojej relacji.
   Postawiony przez p. Józefa Salę zarzut nierzetelności uważam za nieprawdziwy. W tekście przedstawiłem najważniejsze z poruszanych w czasie obrad Rady Miejskiej problemów, pokazałem w kwestiach spornych rację obu stron. Pominąłem natomiast to, co autor określa, zdaje się, "realną sytuacją". Nie napisałem bowiem o pewnym profesorze, który komentował obrady i wyrażał głośno swoje niezadowolenie, czy też wybiegał z sali obrad. Podobnie jak nie napisałem o mieszkańcu Woli Batorskiej, który przez długą chwilę obrażał swoją wypowiedzią burmistrza Niepołomic. Nie odebrał mu głosu burmistrz Stanisław Kracik ani przewodniczący Rady Miejskiej, ani strażnik miejski. Nie napisałem tego, ponieważ uznałem, że tego typu zachowanie nie przystoi pozycji profesora Akademii Ekonomicznej w Krakowie ani podeszłemu wiekowi mieszkańca Woli Batorskiej. Są to fakty, które w sposób oczywisty przeczą zarzutom prof. dr. hab. Józefa Sali.
   Opozycja oskarża mnie o nierzetelność i gloryfikowanie burmistrza. Z drugiej strony słyszę uwagi o faworyzowaniu opozycji. Są to elementy, które wyklucza logiczne myślenie. Chyba że mój artykuł byłby formą manipulacji. A z całą pewnością nią nie był.
Bogdan Pasek

\\\*

   W trybie prawa prasowego oczekuję opublikowania niniejszego komentarza do tekstu w "Dzienniku Polskim" z dnia 21 października 2004 roku pt. "O gminnych obradach w Niepołomicach".
   (...) Nie wiem, w jakim trybie (sprostowania, polemiki redakcyjnej złośliwości) opublikowano fragment listu pana Józefa Sali. To, że podpisuje się on tytułem profesorskim wywołało tym głębsze zdziwienie u tych, którzy uczestnicząc w sesji obserwowali jego zachowanie. Nie wiem jak obradują profesorowie, ale wiem, że nie polega to na wznoszeniu okrzyków, gestykulacji i na nie zwracaniu uwagi na taki drobiazg jak to, że obrady Rady Miejskiej prowadzi przewodniczący, a nie strażnik miejski. Oburzenie się na to, że strażnik jest umundurowany jak i całe zachowanie p. Józefa Sali rodzi poważne przypuszczenia, że znajdował się on w stanie innym niż prowadzi zajęcia ze studentami.
   Regulamin Rady Miejskiej zakłada między innymi nagrywanie i przechowywanie przez okres 1 roku wystąpień radnych i bez zgody rady publiczności nie udziela się głosu. Są zatem dowody na inny przebieg sesji niż opisuje to pan Sala.
   Ja też mógłbym zgłosić do tekstu relacji z sesji autorstwa red. Bogusława Paska uwagi o to, że nie odnotował ważnych głosów pani sołtys Podłęża Kazimiery Wnęk i radnego Adama Suślika, polemizujących z opiniami dwójki radnych opozycyjnych. Nie czynię tego, ponieważ informacja o przebiegu sesji to nie stenogram z jej przebiegu.
   Polemika to nie jest powieść w odcinkach, pisana przez różnych autorów, a zwłaszcza jak list p. J. Sali w żadnym związku z tematyką obrad nie pozostający. Niechęć kilku osób do burmistrza jest faktem, jak i to, że wszystko, co robię nie będzie się im podobać, ale czy jest taki szef gminy, którego wszyscy kochają? Jeżeli zaś jest inaczej, to po co o oczywistościach pisać?
Burmistrz
mgr inż. Stanisław Kracik

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie