Obiad z pomocą

Redakcja
W niektórych szkołach w akcję dożywiania włączają się również Rady Rodziców. Np. w Zespole Szkół Ogólnokształcących (szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum) nr 12 przy ul. Telimeny w Krakowie obiady refundowane są przez parafię, MOPS oraz Komitety Rodzicielskie. Tu, spośród 170 stołujących się w jadalni szkolnej - 24 uczniów ma obiady za darmo.

Coraz więcej niedożywionych uczniów

 - Obserwujemy, że rośnie liczba dzieci niedożywionych i jest to coraz większy problem - mówi Andrzej Maciejowski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie. - W tej chwili na 300 obiadów w szkole wydajemy około 30 bezpłatnych. Z tego ponad 20 finansuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a ok. 10 - proboszcz tutejszej parafii (u proboszcza nie obowiązują kryteria przyznawania pomocy w zależności od dochodów). Ale potrzebujących dzieci jest ok. 50. Rozeznanie w sprawie robi też teraz Dzielnica III, przymierzając się do finansowania kilku obiadów.
 O dożywianych darmowo nie wiedzą inni uczniowie. Dziecko na osobności jest informowane przez psychologa o tym, że przyznano mu obiad, dostaje też bloczek, a jeśli w szkole się ich nie stosuje - osoby wydające posiłki wiedzą, którym dzieciom obiady się należą.
 Trudno jest ustalić, ile krakowskich dzieci potrzebuje takiej pomocy. Ich liczba zresztą stale się zmienia - choćby dlatego, że wielu rodziców traci pracę z dnia na dzień. W 1999 r. z dożywiania refundowanego tylko przez MOPS skorzystało ponad 4 tys. uczniów, a od stycznia do czerwca 2000 r. - ponad 2,5 tysiąca. Jak wynika z obserwacji pedagogów i nauczycieli, obok uczniów, którzy bez darmowego obiadu po prostu chodziliby głodni, są też w szkołach dzieci, które coś jedzą, ale nie jest to ciepły posiłek.
 MOPS finansuje pomoc w postaci jednego gorącego posiłku dziennie osobom tego pozbawionym, gdyż - zgodnie z ustawą o pomocy społecznej - jest to jedno z zadań gminy o charakterze obowiązkowym. Po pomoc zgłaszają się osobiście rodzice, ale przede wszystkim informacje o potrzebach w danej szkole przekazują tu dyrektorzy i pedagodzy szkolni. Pomoc przyznawana jest rodzinom, które nie są w stanie we własnym zakresie zapewnić dzieciom gorącego posiłku (np. ze względu na brak prądu, gazu lub gdy rodzice nie spełniają prawidłowo swoich funkcji rodzicielskich). Korzystają z niej dzieci z rodzin znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji finansowej, z rodzin niepełnych, wielodzietnych, zaniedbanych wychowawczo. Przypomnijmy, że kryterium dochodowe jest następujące: na pierwszą osobę w rodzinie - 364 zł, na drugą i dalsze osoby w rodzinie powyżej 15. roku życia - 256 zł, na każdą osobę poniżej 15. roku życia - 183 zł. Dla rodziny 4-osobowej z dwójką dzieci powyżej i poniżej 15. roku życia kryterium wynosi więc (po zliczeniu) 1059 zł i świadczenie należy się rodzinie, która nie przekracza tej kwoty. Przy tym jednak dochód nie do końca determinuje przyznanie pomocy w formie posiłku; zgodnie z przepisami, w sytuacjach wyjątkowych, można go przyznać mimo przekroczonego kryterium - a to z uwagi na dobro dziecka. W tym roku na dożywianie MOPS przeznaczył kwotę prawie 1 mln 50 tys., w tym ponad 850 tys. ze środków gminy, a ponad 190 tys. z dotacji wojewody.
 PCK nie prowadzi akcji dożywiania dzieci. - W zeszłym roku zdarzyły się pojedyncze sytuacje, kiedy dofinansowywaliśmy obiady - np. gdy matka osierociła troje dzieci, a ojciec nie potrafił się znaleźć w nowej sytuacji. Wtedy, wyjątkowo, przez kilka miesięcy wspomagaliśmy te osoby. Ale nie mamy na to pieniędzy i nie planujemy takich akcji w tym roku - mówi Józefa Pers, dyrektor biura Zarządu Okręgowego PCK w Krakowie.
 Obiadów nie dofinansowuje też Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. W Krakowie prowadzi ono natomiast 6 świetlic (w krótkim czasie dołączą do nich kolejne dwie), w których organizuje codziennie, w godz. 15 - 19, zajęcia - z podwieczorkiem włącznie (na podwieczorki wydawane jest tu miesięcznie 180 zł na każde dziecko, z czego 80 proc. pokrywa MOPS). Ok. 500 dzieci korzysta ze świetlic. - Zazwyczaj na podwieczorek są kanapki, drożdżówki, a tam, gdzie jest zaplecze kuchenne, pieczone są też czasem ciasta czy pizze - wymienia Ewa Jagła z krakowskiego TPD. By dzieci mogły przychodzić do świetlicy, rodzice powinni zgłosić je do udziału w zajęciach. - Gdy widzimy, że jakieś dziecko jest niedożywione, wychodzimy z nim i wykupujemy jednorazowo jakiś posiłek w lokalu gastronomicznym. Wpadają też do nas tacy, którzy zjawiają się tylko po podwieczorek...
 W szkołach generalnie nie funkcjonuje natomiast akcja wydawania uczniom szklanki gorącego mleka - chyba że zażyczą sobie tego i w pełni sfinansują rodzice danej klasy.

(MM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie