Obiekt jak się patrzy

PAN
Facimiech to niewielka miejscowość w gminie Skawina. Wielkiego futbolu nigdy tam nie było. Obecnie zespół walczy o awans do klasy B.

Zryw Facimiech

Facimiech to niewielka miejscowość w gminie Skawina. Wielkiego futbolu nigdy tam nie było. Obecnie zespół walczy o awans do klasy B.

   Klub powstał dziewiętnaście lat temu i od razu zmagał się z ogromnymi problemami. Pierwszym i bodaj najważniejszym było boisko, które, położone nieopodal kanału Łączany, było narażone na zalanie. Zespół grał na nim, a także na boiskach w sąsiednich miejscowościach, czyniąc jednocześnie starania, aby powstała nowa płyta w Facimiechu. Kilka lat temu sprawa znalazła swój finał i w samym centrum wsi powstała płyta. Nie jest ona duża, ale utrzymana w świetnym stanie, równa i spełniająca wymogi klasy okręgowej.
   - Dopięliśmy sprawy pięć lat temu, gdy powstało boisko - mówi kierownik klubu Bogdan Topa. - Cały czas pracujemy, aby nasza płyta była jak najlepsza, równamy ją, wałujemy, kosimy, aby trawa była zawsze taka jak trzeba. Byłem jednym z założycieli klubu i cieszę się, że wreszcie doczekaliśmy się płyty, której zazdroszczą nam ligowi rywale oraz okoliczne kluby.
   Prezesem jest Czesław Frączek, biznesmen z branży wędliniarskiej, który sponsoruje klub, ale Topie powierza bieżącą robotę. Jest ona ciężka, bowiem nawet w małym klubie trzeba dbać o wiele spraw.
   - Cieszymy się, że mamy sponsora, prawdę mówiąc to nie wiem, jakby to wszystko wyglądało, gdybyśmy tylko bazowali na gminnych dotacjach oraz zyskach z biletów i imprez - mówi Topa. Ogrom prac wykonano w Facimiechu w czynie społecznym i choć to relikt minionej epoki, nikt się go nie wstydzi.
   Dwukrotnie Zryw grał w klasie B i zawsze po sezonie spadał do C. Drużyna, aby osiągnąć sukces, musiała sięgać po graczy z zewnątrz, a to broń obosieczna. Z jednej strony jest wynik, z drugiej kibice chcą oglądać w akcji "swoich" i ich dopingować, dodatkowo miejscowi ustępujący umiejętnościami przyjezdnym nie trenują i rezygnują z gry.
   Zryw grał... zrywami. Był sezon, w którym drużyna wygrała wszystkie mecze u siebie, a na wyjeździe wszystkie przegrała, było też tak, że po rundzie jesiennej była na ostatnim miejscu, by wiosną znaleźć się w gronie walczących o awans. Ciekawy zespół. Obecnie w Zrywie grają sami wychowankowie prowadzeni przez Mariana Sysłę. Piłkarze polubili trenera, zresztą wyniki są dobre i pozwalają na razie marzyć o kolejnym awansie do klasy B. Rywali zespół ma solidnych, a są nimi: Wróblowianka II, Sparta Przeginia Duchowna, Tęcza Piekary oraz rywal zza miedzy Powiśle Ochodza.
   - Chcielibyśmy awansować, ponieważ mamy bardzo dobrą drużynę, w dużej mierze opartą na młodych zawodnikach, wspieranych przez kilku rutyniarzy - _mówi Topa. - Jeśli nie uda się w tym roku, to powalczymy w kolejnym. Zgłaszamy od września do rozgrywek trampkarzy, co w tak małej miejscowości jest sukcesem. Od kilku lat mamy solidne podstawy do działania, jest szatnia, zadaszony fragment, gdzie mogą odbywać się imprezy, oraz przede wszystkim asfaltowe wielofunkcyjne boisko, które powstało z okazji 50-lecia miejscowej szkoły. _Rozgrywane są na nim zawody koszykarskie, siatkarskie, tenisowe oraz piłkarskie. Młodzież przychodzi potrenować, żyje sportem i dzięki temu nasz klub się rozwija.
   W Zrywie trenuje 20 seniorów. Klub ma w planie rozbudowę szatni i przeprowadzenie kilku inwestycji na stadionie, który i tak przedstawia się imponująco. (PAN)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie