Objechali Polskę

Redakcja
Wakacyjna wyprawa rowerowa Mieszkańcy Królów (gmina Nowy Wiśnicz) Rafał Wołowczyk (uczeń Technikum Budowlanego w Bochni) oraz Krzysztof Kowalski (uczeń Technikum Mechanicznego w Łapanowie) w ciągu 30 dni jazdy pokonali rowerami trasę 3 760 km wzdłuż wszystkich granic naszego kraju. Cała wyprawa trwała jednak o osiem dni dłużej, gdyż kilkakrotnie ulewne deszcze uniemożliwiały kontynuowanie wędrówki, sporo czasu młodym podróżnikom zajęło także zwiedzanie ciekawych miejsc.

3 760 kilometrów wzdłuż granic

3 760 kilometrów wzdłuż granic

Wakacyjna wyprawa rowerowa

 Mieszkańcy Królów (gmina Nowy Wiśnicz) Rafał Wołowczyk (uczeń Technikum Budowlanego w Bochni) oraz Krzysztof Kowalski (uczeń Technikum Mechanicznego w Łapanowie) w ciągu 30 dni jazdy pokonali rowerami trasę 3 760 km wzdłuż wszystkich granic naszego kraju. Cała wyprawa trwała jednak o osiem dni dłużej, gdyż kilkakrotnie ulewne deszcze uniemożliwiały kontynuowanie wędrówki, sporo czasu młodym podróżnikom zajęło także zwiedzanie ciekawych miejsc.
 Amplituda dziennych przejazdów była spora - od 10 km w okolicach Gołdapi (jazdę przerwał deszcz) do 191 km z Goleniowa do Kołobrzegu, średnio pokonywali codziennie 120-130 km, jadąc z prędkością około 20 km/h. Najwyższą prędkość - 71 km/h obładowane rowery rozwinęły w miejscowości Bardo za Kłodzkiem. Dwa razy chłopcy musieli pchać pod górę swe pojazdy, pod przełęcz Klekociny w Zawoi oraz w Bieszczadach.
 Mimo pokonania tak olbrzymiego dystansu, ani raz nie trzeba było łatać dętki i przytrafiły się tylko dwie awarie sprzętu (wskutek jazdy po piachu). Łańcuchy smarowali regularnie co 200-300 km.
 Chłopcy byli dobrze wyposażeni na drogę, lecz tylko pięć razy musieli nocować we własnym namiocie. Życzliwość ludzi sprawiała, że większość nocy mogli przespać w wygodnych łóżkach w przydrożnych domach. Do rzadkości należało, by ktoś odmówił noclegu, bądź możliwości skorzystania z łazienki. Najczęściej wędrowników w swych gościnnych pokojach przyjmowali jednak strażacy. Brat jednego z rowerzystów jest strażakiem, a w tej służbie solidarność pojmuje się w tradycyjny sposób.
 Wędrówka, która rozpoczęła się i zakończyła w Królówce, dostarczyła uczniom wielu emocji. Najtrudniej było, gdy lał deszcz, nie mieli natomiast problemów z pokonywaniem długich podjazdów. - Kłopoty kondycyjne mieliśmy tylko przez pierwsze kilka dni. Ostatni etap, czyli przejazd z Zakopanego do Królówki, był dla nas tak łatwy jak jazda po płaskim terenie - mówi Rafał. Chłopcy zdobyli sporą wiedzę o rodzinnym kraju. Najbardziej podobał im się Półwysep Helski oraz Zamość. Widzieli także miasta, do których nie chcieliby już wracać. Jadąc tuż przy granicy, chętnie korzystali także z możliwości jej przekraczania, byli na Słowacji, w Czechach i w Niemczech. Nie udało im się tylko przejechać na stronę rosyjską, straż graniczna wytłumaczyła im, że "nielzja" i zrażeni takim przyjęciem nie podejmowali kolejnych prób na innych przejściach.
 Na pytanie, czy warto było podejmować taki trud, Rafał Wołowczyk zdecydowanie odpowiada, że tak. Poznali mnóstwo ludzi. Mają wspaniałe wspomnienia, kilkaset zdjęć i kolekcję 70 pocztówek, które wysyłali do domów z mijanych miejscowości. Teraz myślą, co zrobić w przyszłe wakacje. Nie stać ich na wyprawę zagraniczną, więc rozważają możliwość przejechania Polski "po przekątnych"...

(PK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie