reklama

Obrońca Twierdzy Kraków

RedakcjaZaktualizowano 
Fot. Grzegorz Ziemiański
Fot. Grzegorz Ziemiański
Przyznaje, że gdyby była możliwość skorzystania z wehikułu czasu, to na parę dni przeniósłby się do drugiej połowy XIX wieku, kiedy Austriacy z perfekcją planowali i wznosili w Krakowie fortyfikacje Twierdzy Kraków oraz do początku XX wieku, aby sprawdzić, jak wypełniały swoje zadanie.

Fot. Grzegorz Ziemiański

KRAKOWSKI CHARAKTER: To pasjonata, jakich trudno spotkać. Ma wszechstronne zainteresowania i gigantyczną wiedzę

- Na własne oczy przekonałbym się, jaką rolę krakowskie forty odegrały podczas I wojny światowej. Rosyjski walec parowy zatrzymał się wtedy u wrót Krakowa. Może poznałbym odpowiedź, czy forty Twierdzy Kraków były kosztowną, niepotrzebną inwestycją, czy może jednak zjawiskiem opatrznościowym - zastanawia się Krzysztof Wielgus.
Jan Janczykowski, małopolski wojewódzki konserwator zabytków, mówi o nim: - To pasjonata, jakich trudno spotkać. Ma wszechstronne zainteresowania i gigantyczną wiedzę. Poza tym nie jest doktrynerem. Można z nim dyskutować. Jest świetnym popularyzatorem zamiłowania do zabytków. Uczy ludzi, jak doceniać ich wartość.
Krzysztof Wielgus jest również propagatorem stworzenia w naszym mieście Bulwaru Lotników Alianckich. Historia lotnictwa to jego druga pasja. W tym przypadku z wehikułu czasu mógłby skorzystać nawet dłużej.
- To byłaby wielka frajda na jakiś okres przenieść się do czasów powstawania pierwszych samolotów. Na pewno skorzystałbym z okazji i spróbowałbym, jak się lata tymi maszynami - podkreśla. - Może też dowiedziałbym się, co się stało z samolotem z roku 1910, autorstwa krakowskich konstruktorów Bychne i Rozum. Wiem, że maszyna była wystawiana w obecnym hotelu Monopol. Nie wiadomo jednak, czy kiedykolwiek ktoś nią latał.
Sprawdziłby również, jak wyglądały plany dalszej rozbudowy krakowskich fortów oraz lotniska w Rakowicach-Czyżynach, których nie zrealizowano. - To lotnisko było planem idealistycznym, znakiem polskich ambicji w dwudziestoleciu międzywojennym. Gdyby zostało dokończone, byłoby olbrzymim sześciokątem i trzecim krakowskim elementem widocznym z kosmosu oprócz Starego Miasta i Nowej Huty - przekonuje 51-letni Krzysztof Wielgus.
Z wykształcenia jest architektem. Obecnie pracuje jako nauczyciel akademicki na Politechnice Krakowskiej. Jego praca jest częściowo związana z hobby. W liceum, zainspirowany książkami o fortyfikacjach prof. Janusza Bogdanowskiego, wsiadł na rower i rozpoczął samotne wyprawy do fortów Twierdzy Kraków. Jako że jest to najpotężniejszy zespół fortyfikacji na terenie Polski, jedna z największych twierdz pierścieniowych w Europie, odkrywanie opuszczonych, często tajemniczych i mrocznych miejsc zajęło kilka lat. - To były lata 1975-1977. W tamtych czasach niektóre z tych obiektów wyglądały tak, jakby wojsko opuściło je przedwczoraj. Była w nich naturalnie zachowana zieleń i bardzo dużo elementów wyposażenia pancernego. Z początkiem tego wieku nastąpiła rzeź tych urządzeń. Większość z nich pojechała na złom - wspomina.
Cały czas walczy o zachowanie tego, co jeszcze można uratować. Swoją batalię o ochronę krakowskich fortyfikacji rozpoczął na studiach, kiedy wstąpił do Koła Naukowego "Architektura Militaris". W latach 80. był jednym z głównych eksploratorów fortów Twierdzy Kraków. Ocenia, że w tamtych czasach zajmowało się tym około tysiąc osób. Z czasem było ich coraz więcej. Później na weekendowe wycieczki prowadzone przez Krzysztofa Wielgusa (w latach 90. został prezesem Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji, obecnie jest w zarządzie) i innych znawców stawiało się nawet ponad 200 osób. Wraz z miłością do fortyfikacji zrodziło się pytanie, co z nimi robić. - Przede wszystkim trzeba je pokazywać ludziom. Obecnie wzrasta popyt na niecodzienność, niezwykłość. Taka jest turystyka kulturowa, nastawiona na własne odkrywanie - przekonuje Krzysztof Wielgus.
Jego niespełnioną miłością jest lotnictwo. Interesują go przede wszystkim pionierskie maszyny z początku XX wieku. - Samoloty żyły wtedy tak krótko jak motyle, przez miesiąc, dwa. Ich kształty były niepowtarzalne - wyjaśnia.
Krzysztof Wielgus miał udział w tym, że w Krakowie przetrwały zabytkowe samoloty z okresu I wojny światowej, które można obecnie oglądać w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Czyżynach. W 1990 r. napisał opinię na temat tych maszyn. Wraz z opiniami innych fachowców posłużyła do decyzji ówczesnego ministra kultury i sztuki o zatrzymaniu w kraju unikatowej kolekcji samolotów z okresu pionierskiego i I wojny światowej porzuconej przez Niemców na terenie okupowanej Polski i odnalezionej po II wojnie światowej. Część unikatowego zbioru miała opuścić Kraków na zasadzie umowy - jako ekwiwalent za ich remont za granicą. Brał również udział w opracowaniu programu ocalenia lotniska Rakowice-Czyżyny w formie Lotniczego Parku Kulturowego, który obecnie jest realizowany. - To nowe Błonia miasta, zachowanie zielonego szwu między Krakowem a Nową Hutą. Jest to przykład na to, że przy ogromnym nacisku deweloperów można zachować tereny zielone, na których co roku odbywa się ogromny piknik lotniczy z pokazami samolotowymi - zaznacza Krzysztof Wielgus.
W ostatnich latach zajmuje się również poszukiwaniem śladów samolotów rozbitych podczas II wojny światowej na terenie Polski. Do tej pory wraz z nieformalną grupą badaczy zlokalizował 26 takich miejsc. Wszystko zaczęło się od opowieści starych przewodników beskidzkich, którzy mówili, że gdzieś w górach leży rozbity samolot. Wraz z grupą znajomych zaczął szukać jego pozostałości i odnaleźli szczątki maszyny liberatora o imieniu California Rocket o numerze 251 714 z 15 Armii Powietrznej Stanów Zjednoczonych. Wraz z małżonką przeprowadził prace inwentaryzacyjne. Pozwoliło to na stworzenie koncepcji pierwszego w Polsce miejsca pamięci poległych lotników amerykańskich - pomnika pod przełęczą Pańska Przechybka w Gorcach. Pod patronatem prezydenta RP odsłonięto go w grudniu 1994 r. Jest również orędownikiem utworzenia Bulwaru Pamięci Lotników Alianckich na krakowskim Zabłociu, gdzie w 1944 r. roztrzaskał się liberator, maszyna prowadzona przez kapitana Wrighta z załogą brytyjsko-australijską, powracająca ze zrzutu na placówkę Armii Krajowej.
- Małopolska jest dnem powietrznego oceanu, na który opadały wraki różnych maszyn. Centrum pamięci poległych lotników powinno być miejscem wyrazistym - podkreśla Krzysztof Wielgus.
Dodaje, że na bulwarze przy Zabłociu powinna powstać wielka instalacja krajobrazowa poświęcona lotnikom, którzy zginęli w Małopolsce. W jego centrum znajdowałby się pomnik przedstawiający część rozbitego liberatora w rodzaju fantomu.
Podkreśla, że nie mógłby realizować swoich pasji, gdyby nie wyrozumiałość i współpraca żony Jadwigi oraz synów Szymona i Grzegorza, których również w jakimś stopniu zaraził swoim hobby.
Pytany o ulubiony fort, wymienia bez namysłu zespół fortu 44 Tonie. Krzysztof Wielgus tak wyjaśnia swój wybór: - Tam oprócz fortów zachował się forteczny krajobraz, pasy zieleni maskującej. Od 90 lat nie istnieje Monarchia Austrowęgierska. A właśnie teraz ten krajobraz przybiera kształt, jaki przewidzieli projektanci. Spełnia swoją rolę. Piękno zostało ocalone.
PIOTR TYMCZAK

Rejestr spraw do załatwienia:

- Doprowadzenie do końca planu zagospodarowania zabytkowego zespołu fortyfikacji Twierdzy Kraków, wprowadzenie go do prawa miejscowego, złożenie wniosku do wpisu na listę pomników historii oraz znalezienie możliwości i źródeł finansowania rewaloryzacji i adaptacji krakowskich fortów i innych budowli fortecznych.
- Dokończenie scalenia terenów dawnego lotniska Rakowice-Czyżyny, doprowadzenie do prawnej ochrony, sprawnego systemu zarządzania oraz konsekwentnej realizacji powstającego tam Lotniczego Parku Kulturowego - jako pierwszego w Krakowie parku kulturowego, zgodnego z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z roku 2003.
- Stworzenie Bulwaru Lotników Alianckich na Zabłociu - jako przestrzennego pomnika i równocześnie sposobu harmonijnego uporządkowania tego odcinka Doliny Wisły, łącznie z kładką pieszą Kazimierz-Zabłocie.
- Doprowadzenie do właściwego zagospodarowania terenów wokół budynku Muzeum Armii Krajowej wraz z ogromnymi podziemiami - dawnych magazynów aprowizacyjnych Twierdzy Kraków.

Gdyby został prezydentem Krakowa...

Zadbałbym przede wszystkim o zapewnienie warunków zrównoważonego rozwoju miasta, w tym o równe traktowanie dobra prywatnego i publicznego, określone planami miejscowymi. Szczególną uwagę zwróciłbym na przestrzenie publiczne - dobro, które nie przynosi korzyści krótkoterminowych, ale jego zaniedbanie powoduje straty w perspektywie długoterminowej. Zamyka przyszłym samorządom drogi "manewru przestrzenią", zarobkowania na turystyce, źle rokuje standardom życia mieszkańców. W zabudowanym mieście brakuje nowych miejsc do zagospodarowania; przestrzeń miasta nie jest wartością nieograniczoną ani odnawialną. Jedyną szansą zrobienia czegoś nowego dają tereny pozostawiane przez przemysł, wojsko czy komunikację. Jest to swoista "terra incognita". Trzeba podchodzić z ostrożnością do pozbywania się takich obszarów i radykalnego ich zainwestowania. W Krakowie na pofortecznych terenach znajduje się ponad 370 ha starej zieleni, więcej niż wszystkie parki łącznie. Z przyległymi łąkami, polami uprawnymi, laskami - to ponad 1000 ha otwartego jeszcze, zielonego krajobrazu, wyznaczonego przez dawne strefy ognia z poszczególnych fortów. Sporo tych terenów, jako dawna wykupiona jeszcze przez c. i. k. armię, własność wojskowa należy dziś do gmin lub do Skarbu Państwa. To ostatnia rezerwa, która może być zagospodarowana.

Krakowski charakter

Są w naszym mieście ludzie, bez których Kraków nie byłby Krakowem. Może nie znają ich wszyscy, nie wszyscy rozumieją ich działania, a może nawet rozumieją je opacznie. Nie mamy jednak wątpliwości, że są dobrymi duchami wspólnych spraw. Bo są to obywatele spraw publicznych. Próbują naprawiać, ulepszać i budować. Popychają, załatwiają i nadają bieg. Apelują, postulują i upraszają. Kiedy trzeba, sami biorą się do roboty. Czasem chcą zbudować Kraków od nowa, czasem naprawić tylko płytę w chodniku. Widzą to, czego nie widzi nikt, znajdują dziury w całym i problemy tam, gdzie nikt ich nie zauważa. Rzecz najważniejsza - są bezinteresowni. Nigdy nie przeliczali godzin swej społecznej aktywności na złotówki. Takich ludzi chcemy Wam przedstawić. Warto wiedzieć, kim są i co chcą zrobić. Warto trochę im pomóc, bo może wtedy Kraków będzie lepszy.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3